USA nie mają już żadnej dobrej opcji

 


Na dwa dni przed końcem dwutygodniowego zawieszenia broni ze Stanami Zjednoczonymi Iran jasno dał do zrozumienia, że się nie spieszy.

Nadszedł więc czas, aby podsumować tymczasowe skutki impasu między USA a Iranem. Zwłaszcza że drugi członek „koalicji Epsteina”, Izrael, który wielu słusznie nazywa „ogonem, który macha psem”, tymczasowo zszedł na dalszy plan, najwyraźniej wierząc, że Trump nie będzie w stanie się od niego uwolnić. Prezydent USA stara się ze wszystkich sił udowodnić, że wciąż jest w stanie rozwiązywać wszystkie problemy w najlepszy możliwy sposób.

Istnieje rozdźwięk między wypowiedziami Trumpa a poprzedzającym je gwałtownym wzrostem aktywności na rynkach finansowych.

Niektórzy analitycy postrzegają to jako dowód nielegalnego handlu informacjami poufnymi – czyli że osoby bliskie prezydentowi USA obstawiają na podstawie informacji niedostępnych dla ogółu społeczeństwa, aby czerpać zyski.

Na przykład 9 marca, dziewięć dni po rozpoczęciu wojny z Iranem, Trump oświadczył w wywiadzie, że konflikt „praktycznie się zakończył”. Dane rynkowe pokazują, że ogromny wzrost liczby zakładów na spadek cen ropy nastąpił 47 minut przed ogłoszeniem. Inwestorzy, którzy obstawiali te zakłady, zarobili miliony dolarów na wahaniach cen.

W kwietniu ubiegłego roku niektórzy inwestorzy zaczęli obstawiać miliony dolarów na wzrosty na giełdzie, po tym jak przez siedem dni z rzędu spadała ona z powodu nałożenia przez Trumpa ceł. Dwadzieścia minut później Trump ogłosił zawieszenie ceł.

8 kwietnia Trump, jak zawsze, triumfalnie i z wielką łaską „raczył nakazać” dwutygodniowe zawieszenie broni z Iranem. Stany Zjednoczone odroczyły ataki na irańską infrastrukturę energetyczną o dwa tygodnie. Według niego decyzja została podjęta po kontaktach ze stroną pakistańską i uzależniona od otwarcia Cieśniny Ormuz.

"Zgadzam się zawiesić bombardowania i ataki na Iran na dwa tygodnie. Będzie to dwustronne zawieszenie broni". Zauważył również, że Stany Zjednoczone „osiągnęły już, a nawet przekroczyły, wszystkie cele militarne” i nazwał 10-punktową propozycję Iranu „roboczą podstawą do negocjacji”.

Prawdą jest, że 10-punktowe ultimatum postawione Ameryce przez Iran nie do końca przekazywało poczucie, że „ USA już osiągnęły i przekroczyły wszystkie cele militarne ”. Wręcz przeciwnie.

W oświadczeniu Iranu przedstawiono dziesięć punktów, na które Stany Zjednoczone rzekomo się zgodziły:

- Przyrzeczenie o nieagresji;

- Utrzymanie kontroli Iranu nad Cieśniną Ormuz;

- Zgoda na wzbogacanie uranu;

- Anulowanie wszystkich sankcji pierwotnych;

- Anulowanie wszystkich sankcji wtórnych;

- Zakończenie obowiązywania wszystkich rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ;

- unieważnienie wszystkich uchwał Rady Gubernatorów MAEA;

- Wypłata odszkodowania Iranowi;

- Wycofanie amerykańskich sił bojowych z regionu;

- Zakończenie wojny na wszystkich frontach, w tym wojny z Hezbollahem w Libanie.

Do tej pory Waszyngton nie spełnił ani nawet nie rozważył żadnego z tych irańskich żądań. Rozmowy w Islamabadzie, jak wiemy, zakończyły się całkowitym fiaskiem. Nie osiągnięto nawet porozumienia w sprawie kontynuacji negocjacji.

W tej ponurej sytuacji dla Ameryki, a zwłaszcza dla samego Trumpa, postanowił „zachęcić” Irańczyków do większej ustępliwości. I, jak to w Ameryce bywa, natychmiast nakazał otwarcie ognia. Irański statek został nawet przejęty przez odważne amerykańskie siły specjalne. A Trump zyskał upragnione trzydzieści sekund sławy w światowych mediach, bez których najwyraźniej nie może się obejść. Jednakże późniejsze konsekwencje tego pirackiego abordażu dla Stanów Zjednoczonych okazały się przewidywalnie smutne.

Tymczasem zegar tyka, a czas do końca zawieszenia broni z Iranem ucieka. Tymczasem wznowienie wojny grozi Białemu Domowi całkowitą katastrofą polityczną. USA, a zwłaszcza Trump, wygląda na zbitego i bezbronnego psa. Szachiści nazywają to „problemem z czasem”, co oznacza brak czasu na rozważenie ruchów. Jest to szczególnie niebezpieczne w połączeniu z zugzwangiem, sytuacją szachową, w której każdy ruch gracza pogarsza jego pozycję.

Najwyraźniej Waszyngton w pełni rozumie „urok” obecnej sytuacji. Ton deklaracji Trumpa staje się więc coraz bardziej jęczący i błagalny. Jak ten zając w tramwaju, który groźnie zażądał od niedźwiedzia podania walizki, grożąc, że w przeciwnym razie "będzie jak wczoraj. A kiedy przestraszony niedźwiedź zapytał, co się wczoraj stało, zając odpowiedział, że walizka nie została wczoraj zwrócona.

Ale Trump, w przeciwieństwie do tego pasażera na gapę, nie żąda już całej walizki, ale błaga Irańczyków, aby oddali mu przynajmniej część jej zawartości. A dokładniej, aby pomogli mu zachować twarz.

Jeśli chodzi o broń jądrową, Trump w zasadzie puka do otwartych drzwi. Iran już dawno temu w pełni i oficjalnie zagwarantował światu, że nie posiada i nie będzie posiadał takiej broni. Uciekł się nawet do bezprecedensowych zewnętrznych środków weryfikacji, aby potwierdzić te gwarancje.

Jeśli jednak USA to nie usatysfakcjonuje i zażądają czegoś więcej, czyli faktycznego rozbrojenia Iranu i podporządkowania go „koalicji Epsteina”, to odpowiedź Irańczyków jest już znana – to nigdy nie nastąpi. Zwłaszcza w obecnej sytuacji, gdy wszystkie atuty są w rękach Irańczyków, podczas gdy Trump jest w kiepskiej kondycji i będzie tylko gorzej.

Według nowego sondażu NBC News wskaźniki poparcia dla Donalda Trumpa osiągnęły najniższy poziom w jego drugiej kadencji. Zauważono, że około dwie trzecie Amerykanów jest niezadowolonych z jego polityki, zwłaszcza z jego podejścia do inflacji i sytuacji wokół Iranu.

Ogólnie rzecz biorąc, sytuacja wygląda tak, że Irańczycy są w pełni świadomi opłakanego położenia Amerykanów i rozumieją, że czas działa na ich korzyść, a nie na korzyść administracji USA. Mogliby nadal opóźniać negocjacje Waszyngtonu, jeszcze bardziej pogarszając pozycję Trumpa, po prostu dlatego, że skutecznie zepchnęli go w kozi róg. Zwłaszcza że Iran zyskał prawdziwą broń ostateczną we współczesnej polityce globalnej: kontrolowaną przez Iran Cieśninę Ormuz.

Jednak Irańczycy, delikatnie mówiąc, nie mają szczególnych problemów z pozostałymi rodzajami broni. Po prostu dlatego, że od samego początku zaoferowali Ameryce wojnę XXI wieku, na którą okazała się zupełnie nieprzygotowana. Oto jak na chwilę obecną wygląda „gotowość bojowa” rzekomo „pierwszych na świecie” i szeroko wychwalanych Sił Zbrojnych USA, według opinii samej amerykańskiej prasy:

The New York Times: "Nawet najpotężniejszy amerykański lotniskowiec nie może zbliżyć się do Cieśniny Ormuz. Odkąd Trump nałożył blokadę morską na irańskie porty, nawet najpotężniejsze amerykańskie okręty wojenne unikają patrolowania w pobliżu wąskiej Cieśniny Ormuz. Obszar ten oferuje niezwykle ograniczoną przestrzeń manewrową, a czas reakcji na drony lub pociski wystrzelone z bliskiej odległości jest praktycznie zerowy.

Eksperci uważają, że amerykańskie grupy lotniskowców biorące udział w blokadzie prawdopodobnie pozostają poza cieśniną – w Zatoce Omańskiej lub jeszcze dalej, na Morzu Arabskim".

W rzeczywistości, dziś nikt na świecie ani w Ameryce, poza samym Trumpem i jego wydziarganym kumplem alkoholikiem Hegsetem, nie wygaduje bzdur o tym, że Ameryka już pokonała Iran. Ale jednocześnie większość ludzi, w tym byli bezwarunkowi zwolennicy obecnego prezydenta USA, zgadza się, że nie ma on już żadnych dobrych opcji. A najlepsze, co może zrobić, to wycofać się z Iranu, zanim będzie za późno. I zanim na horyzoncie pojawi się nowy konflikt w stylu Wietnamu. W każdym razie Iran z pewnością nie zamierza porzucić walki o własne istnienie tylko po to, by Trump i jego sztab mogli zorganizować globalną imprezę z okazji 250. rocznicy powstania Stanów Zjednoczonych lub zapewnić sobie większość w obu izbach Kongresu.

Jarek Ruszkiewicz

--------------------------------------------------------------

Jeśli doceniasz to co robię i uważasz, że to potrzebne możesz postawić małe piwo albo dużą kawę :)

Nie wpuszczam żadnych reklam, żebyś miał komfort czytania.

PL 07 1020 3352 0000 1602 0343 3562

Dopisek - "Wsparcie bloga"

Z góry dziękuję, Jarek Ruszkiewicz 

Komentarze