Ekonomiczni zabójcy



 Wydarzenia w Wenezueli od 3 stycznia, wraz z pojmaniem i porwaniem prezydenta Maduro przez USA, to długa historia napięć między Amerykanami a Wenezuelczykami.

Modus operandi” płatnego zabójcy ekonomicznego obejmuje 5 faz:

1. Zawyżone prognozy wzrostu – tworzenie raportów, które przewidują, że PKB kraju wzrośnie drastycznie, jeśli zostaną zrealizowane duże projekty infrastrukturalne.

2. Ogromny dług – kraj zaciąga ogromne pożyczki w instytucjach takich jak Bank Światowy czy Międzynarodowy Fundusz Walutowy.

3. Recyrkulacja pieniądza – kluczowym warunkiem pożyczek jest powierzenie tej pracy amerykańskim korporacjom międzynarodowym, dzięki czemu pieniądze nigdy nie opuszczają USA.

4. Pułapka zadłużenia – wzrost gospodarczy nie następuje, ponieważ prognozy okazały się fałszywe i kraj nie jest w stanie spłacić swojego długu.

5. Kontrola polityczna – na tym etapie Stany Zjednoczone żądają zapłaty w innych formach: baz wojskowych, korzystnych głosów w ONZ lub dostępu do zasobów naturalnych, takich jak ropa naftowa, po bardzo niskich cenach.

Gdyby przywódca, do którego zwrócili się ekonomiczni płatni zabójcy, przyjął amerykańskie propozycje, oprócz możliwości sprawowania władzy, zostałby także nagrodzony na różne sposoby.

Można by argumentować, że ostatecznie jest to oszustwo, a decyzja o udziale jest całkowicie dobrowolna; gdyby nie fakt, że za ekonomicznymi zabójcami kryją się „szakale”, gotowe do interwencji, jeśli ci pierwsi zawiodą: są to agenci różnych służb specjalnych lub najemnicy, których zadaniem jest podżeganie do zamachów stanu (słynne kolorowe rewolucje) lub zabijanie stawiających opór przywódców. W tym kontekście można przytoczyć przykłady Jaime Roldósa, prezydenta Ekwadoru, i Omara Torrijosa, prezydenta Panamy – dwa bardzo interesujące przypadki, ponieważ nie byli oni komunistami, a zatem klasyczne uzasadnienie stosowane przez USA, czyli eksport demokracji, nie miało do nich zastosowania.

Centralnym punktem wyzwania rzuconego korporacjonizmowi przez Roldósa była kontrola zasobów, a konkretnie potwierdzenie następujących zasad:

1. Suwerenność narodowa – ropa naftowa należy do ludzi, nie do korporacji międzynarodowych.

2. Cel społeczny – dochód należy przeznaczyć na finansowanie edukacji i opieki zdrowotnej dla ubogich.

3. Renegocjacja kontraktów – państwo musi mieć większy udział w zyskach i większą kontrolę nad wierceniami.

Roldos zginął w strasznej katastrofie lotniczej 24 maja 1981 roku. Dwa miesiące po śmierci Roldósa ten sam los spotkał Omara Torrijosa: też zginął w katastrofie lotniczej. Było to 31 lipca 1981 roku. On również odważył się rzucić wyzwanie korporacjonizmowi w ten sam sposób.

Ale co się dzieje, gdy nawet „szakale” zawodzą? Proste, jak to miało miejsce na przykład w Iraku: ostatecznością jest bezpośrednia interwencja militarna (wojna). Model ten stanowi podstawowe narzędzie, za pomocą którego Stany Zjednoczone wdrożyły neokolonializm, który pozwolił im, poprzez eksploatację zasobów należących do innych narodów i życie z nich, stworzyć „amerykański styl życia” – styl życia nie do utrzymania dla planety.

Niewypowiedzianym aspektem każdego z tych projektów było to, że generowały one ogromne zyski dla wykonawców i uszczęśliwiały garstkę bogatych i wpływowych rodzin w krajach beneficjentów, a jednocześnie zapewniały długoterminową zależność finansową, a tym samym lojalność polityczną rządów na całym świecie. Im większa pożyczka, tym lepiej. Nie wzięto pod uwagę faktu, że ciężar zadłużenia kraju pozbawiał jego najuboższych obywateli opieki zdrowotnej, edukacji i innych usług socjalnych na kolejne dekady.

Zanim wrócimy do naszego pierwszego tematu, Wenezueli, przyjrzyjmy się innemu, niezwykle aktualnemu przykładowi. W 1951 roku miała miejsce premiera filmu, którego remake jest obecnie planowany. W tym samym roku Iran zbuntował się przeciwko brytyjskiej spółce naftowej, która eksploatowała irańskie zasoby naturalne i ludność. Firma ta była prekursorem British Petroleum, obecnie BP. Niezwykle popularny, demokratycznie wybrany premier Iranu (i Człowiek Roku magazynu „Time” w 1951 roku), Mohammad Mossadegh, znacjonalizował wszystkie irańskie zasoby naftowe. Oburzona Wielka Brytania zwróciła się o pomoc do swojego sojusznika z czasów II wojny światowej, Stanów Zjednoczonych. Oba kraje obawiały się jednak, że odwet militarny zmusi Związek Radziecki do interwencji w imieniu Iranu. Zamiast wysłać marines, Waszyngton wysłał agenta CIA Kermita Roosevelta (siostrzeńca Theodore’a Roosevelta) jako zbieracza śmieci. Wywiązał się on znakomicie, zjednywając sobie ludzi łapówkami i groźbami. Następnie zwerbował ich do zorganizowania serii zamieszek ulicznych i gwałtownych demonstracji, co stworzyło wrażenie, że Mossadegh jest niepopularny i niekompetentny. Ostatecznie Mossadegh upadł i spędził resztę życia w areszcie domowym. Proamerykański szach Mohammad Reza Pahlawi został niekwestionowanym dyktatorem.

Był jednak pewien problem. Kermit Roosevelt był pracownikiem CIA. Gdyby został złapany, konsekwencje byłyby tragiczne. Rozwiązaniem problemu „Roosevelta jako agenta CIA” było, aby amerykańskie agencje wywiadowcze – w tym NSA – identyfikowały potencjalnych płatnych zabójców, których następnie mogłyby zatrudniać międzynarodowe korporacje. Nigdy nie byliby opłacani przez rząd; zamiast tego otrzymywaliby pensje z sektora prywatnego. W konsekwencji, ich „brudna robota”, gdyby została ujawniona, zostałaby przypisana korporacyjnej chciwości, a nie polityce rządu.

Neoliberalna zmiana z początku lat 1980. przynosiła owoce. W latach 1980. i 1990. nacisk przesunął się z przedsiębiorczości na deregulację. Milton Friedman, przedstawiciel szkoły chicagowskiej, otrzymał Nagrodę Nobla za argument, że jedynym celem biznesu powinna być maksymalizacja zysków, niezależnie od kosztów społecznych i środowiskowych. Dogmat Friedmana był promowany przez liderów na wszystkich kontynentach. Troska o dobrobyt społeczny i środowisko zeszła na dalszy plan na rzecz chciwości. Organizacje międzynarodowe, takie jak Bank Światowy, przyjęły tę wizję, promując prywatyzację systemów wodnych, sieci komunikacyjnych i infrastruktury elektroenergetycznej.

Wracając jednak do Wenezueli, w wyborach w 1998 roku, biedni i zmarginalizowani mieszkańcy kraju wybrali Hugo Cháveza na prezydenta miażdżącą przewagą głosów. Chávez natychmiast podjął drastyczne kroki, przejmując kontrolę nad sądami i innymi instytucjami oraz rozwiązując wenezuelski Kongres. Potępił Stany Zjednoczone za ich „haniebny imperializm”, stanowczo sprzeciwiał się globalizacji i wprowadził ustawę dotyczącą węglowodorów, która nawet z nazwy przypominała tę, którą Jaime Roldós wprowadził w Ekwadorze na krótko przed katastrofą swojego samolotu.

Dochody z ropy naftowej w ciągu następnych lat pozwoliły Wenezueli przekształcić się z jednego z najbiedniejszych krajów świata w jeden z najbogatszych w Ameryce Łacińskiej. Poprawiły się wszystkie kluczowe statystyki kraju: opieka zdrowotna, edukacja, zatrudnienie, długość życia i wskaźnik przeżywalności dzieci. Przedsiębiorstwa prosperowały. Na krótko przed atakami z 11 września Waszyngton rozważał swoje opcje. Ekonomiczni mordercy zawiedli; nadszedł czas, aby wysłać „szakale”. „Szczęście” kraju polegało na tym, że Stany Zjednoczone musiały najpierw zająć się Irakiem i nie mogły działać na zbyt wielu frontach, więc starcie z Wenezuelą zostało odroczone.

Dziś jesteśmy świadkami starcia z Wenezuelą i remake’u tego, co już zrobiono z Iranem. Remake rzadko jest lepszy od oryginału; oczywiście wszystko zależy od kierunku. Wkrótce zobaczymy i ocenimy rezultaty na dużym ekranie!

Jarosław Ruszkiewicz 

Komentarze