Hitler i mafia syjonistyczno - imperialistyczna

 


Gdybym miał wskazać jedno odkrycie, które wstrząsnęłoby posadami powszechnie przyjętego pojmowania niedawnej historii, powiedziałbym, że Adolf Hitler był narzędziem kryminokratycznej Kabały, która obecnie rządzi Wielką Brytanią, Stanami Zjednoczonymi, Izraelem i praktycznie resztą świata.
A oto i ona, z okazji 80. rocznicy zakończenia II wojny światowej, przedstawiona w bogatych i niepodważalnych szczegółach przez Jima Macgregora i Johna O’Dowda w ich książce "Dwie wojny światowe i Hitler".
Oczywiście te koncepcje nie są zupełnie nowe, a dwaj szkoccy autorzy przypisują należne zasługi profesorom Antony'emu Suttonowi ( "Wall Street i dojście Hitlera do władzy") i Guido Preparata ("Oczarowanie Hitlera. Jak Brytania i Ameryka stworzyły Trzecią Rzeszę").
Jednak siła jego niedawno opublikowanej pracy, i powód, dla którego liczy ona 700 stron, leży w skrupulatnym ujęciu kontekstu historycznego, które pozwala nam zobaczyć dokładnie, kto stał za manewrem Hitlera i w jaki sposób został on przeprowadzony jako część długoterminowego planu.
Wyjaśniają, że Hitler przyciągnął uwagę zwycięskich „sojuszników” tuż po zakończeniu I wojny światowej „swoim potężnym głosem, który z łatwością mógł wywołać euforię dużych tłumów”. Dodają: „Anglo-amerykańskie elity bankowe i polityczne są odpowiedzialne za wojnę".

Hitlera wybrano do odegrania ważnej roli w powojennych Niemczech. W tym celu na początku lat dwudziestych umieścili dwóch swoich szefów wywiadu (jednego Anglika i jednego Niemca-Amerykanina) bezpośrednio u boku Hitlera, finansowali go, przygotowywali do objęcia władzy i pomagali w promowaniu jego nikczemnej nazistowskiej filozofii.
Po podjęciu aktywnych działań mających na celu doprowadzenie Hitlera i jego partii nazistowskiej do dyktatorskiej władzy w Niemczech, te same elity anglo-amerykańskie przystąpiły do ​​finansowania i budowy swojej ogromnej machiny wojennej w oczekiwaniu na nową wojnę światową. „Te elity planowały kolejną wojnę, chciały kolejnej wojny i chciały się upewnić, że tak się stanie”.
Osobiście nie preferuję określenia „elity” w odniesieniu do rządzącej kliki, gdyż sugeruje ono pewien rodzaj zasług, ale do kogo właściwie odnoszą się tutaj Macgregor i O'Dowd?
Pośród wielu źródeł cytują książkę Edwina Knutha "The Empire of the City: The Secret History of British Financial Power", w której autor wyjaśnia, że ​​brytyjska polityka zagraniczna nie jest ustalana w sposób demokratyczny, lecz przez niezwykle bogate i wpływowe osoby zaangażowane w finanse międzynarodowe w City of London. City rządzi się swoimi prawami, gdyż kontrolują je bankierzy, a Knuth twierdzi, że jest ono tak bogate i potężne, że żaden incydent na świecie nie wydarzy się bez ich udziału. Pyta: „Jak udało się nam zbudować tę międzynarodową strukturę fałszywych oświadczeń i oszustw i uchronić ją przed jakimkolwiek ujawnieniem? „Dlaczego nasi profesorowie historii, prezydenci uniwersytetów i wykładowcy, nasze gazety nie ujawniły tych potworności?”
Knuth sam odpowiada na te pytania, opisując „maszynę propagandową City” i jej niemal absolutną kontrolę nad wiadomościami światowymi i źródłami informacji publicznej”.

Dwie książki Macgregora o I wojnie światowej, napisane wspólnie ze zmarłym Gerrym Dochertym, okazały się dla mnie niezwykle pomocne w zrozumieniu nie tylko realiów konfliktu, ale także natury podmiotu, który go wywołał.
Tutaj on i O'Dowd potwierdzają te informacje i chociaż często posługują się terminem profesora Carrolla Quigleya „anglo-amerykański establishment”, jasno dają do zrozumienia, że ​​największą ukrytą władzą jest władza Rothschildów i tego, co osobiście nazywam imperialną mafią syjonistyczną – w skrócie ZIM. To prawda, którą przez długi czas trudno było wypowiedzieć, ale biorąc pod uwagę przerażające zbrodnie przeciwko ludzkości, których Izrael dopuszcza się dzisiaj całkowicie bezkarnie, ludzie na całym świecie postanowili, że nie mogą już tego ignorować. Rozkazy z góry, by nie ujawniać ZIM, jedynie potwierdzają jego rolę. Jak radzą Macgregor i O’Dowd: „Pamiętaj stare przysłowie: jeśli chcesz wiedzieć, kto tobą steruje, zgadnij, kogo nie możesz krytykować!”.

W kontekście finansowania Hitlera przez Wall Street, w tej książce ważne było dokładne ustalenie prawdziwej, choć ukrytej, tożsamości tych bankierów. Tego niestety nie zauważył na przykład profesor Sutton.
Autorzy, powołując się na ostrzeżenie Quigleya, że ​​grupa ta dążyła do „dominacji nad światem”, wyjaśniają, że ich próba kontrolowania amerykańskiego systemu politycznego „osiągnięta zostanie w dużej mierze poprzez kontrolę Rothschildów nad amerykańskimi finansami, za pośrednictwem powiązanych z Wall Street fasad bankowych, które służyły do ​​ukrywania i zaciemniania ich działań w tym kraju”. Oficjalni biografowie Rothschildów twierdzą, że dynastia ta miała niewielkie wpływy w Stanach Zjednoczonych, ale rzeczywistość, jak zobaczymy, była zupełnie inna.

Początki zaangażowania Rothschildów w amerykański sektor bankowy sięgają roku 1837, kiedy to wysłali oni swojego agenta do Nowego Jorku, „aby otworzyć główny bank dla dynastii i zaangażować się w politykę”. Ten człowiek, urodzony jako Aaron Schönberg, mieszkał w posiadłościach Rothschildów we Frankfurcie i Neapolu, zanim zapragnął osiedlić się za Atlantykiem.
Po przybyciu do Stanów Zjednoczonych w tajemniczy sposób przyjął imię August Belmont. Autor Stephen Birmingham wspomina: „Co więcej, nie był już Żydem, lecz życzliwym człowiekiem, i nie był już Niemcem, lecz, jak zaczęli mówić nowojorczycy, «czymś w rodzaju Francuza, jak nam się wydaje»”.

Kiedy Stany Zjednoczone pogrążyły się w panice finansowej w 1837 roku, „Belmont” zorganizował duże pożyczki u Rothschildów, aby wesprzeć zadłużone banki kraju. Dzięki ogromnym rezerwom kapitałowym Rothschildów mógł on rozpocząć prowadzenie własnego systemu Rezerwy Federalnej w Stanach Zjednoczonych. Belmont zorganizował ogromne pożyczki Rothschildów dla rządu Stanów Zjednoczonych – co przyniosło znaczne korzyści jego panom – i przez lata był przewodniczącym Krajowego Komitetu Demokratycznego, który zarządzał Partią Demokratyczną”.

Po śmierci Belmonta w 1890 roku, jego syn August Belmont Jr. objął stanowisko agenta Rothschildów i, jak ujął to John E. Morris, „był nie tylko wybitnym bankierem, ale odegrał także ważniejszą rolę obywatelską. Pomógł uratować rząd Stanów Zjednoczonych, gdy w 1895 roku znajdował się on na skraju bankructwa; sfinansował, zbudował i obsługiwał pierwsze nowojorskie metro; a także zbudował Kanał Cape Cod”. Rothschildowie mieli już znaczne wpływy w Stanach Zjednoczonych i rząd amerykański „miał wobec nich znaczny dług”. Ale to był dopiero początek.

Od 1890 roku główny bank Wall Street, JP Morgan Bank, odgrywał dla Rothschildów w Ameryce o wiele ważniejszą rolę niż kiedykolwiek August Belmont. Żaden bank kontrolowany przez Rothschildów w Stanach Zjednoczonych nie miał ich nazwiska na fasadzie, ale poprzez Morgana – i inne banki – mieli oni ogromną, choć tajną, obecność na Wall Street. Ich modus operandi polegał na interwencji poprzez duże zastrzyki płynności, aby ratować banki i firmy w tarapatach i zagrożone egzekucją, a następnie wykorzystywaniu ich jako przykrywek pod oryginalną nazwą firmy i z oryginalnymi dyrektorami.
Dzięki praktycznie nieograniczonym zasobom Rothschildów, które stanęły za ratowanymi bankami – a w Stanach Zjednoczonych istniały inne, m.in. JP Morgan – banki te szybko się odrodziły i stały się bardzo dochodowe. W ten sposób dynastii Rothschildów udało się ukryć w Stanach Zjednoczonych swoje ogromne bogactwo, wpływy i władzę. Ta powszechnie pomijana rzeczywistość ma sama w sobie ogromne znaczenie historyczne, co wyraźnie pokazują Macgregor i O'Dowd.

Autorzy przytaczają orzeczenie Ellen Hodgson Brown, która twierdzi, że chociaż bankierzy z Wall Street kontrolowali politykę, zarządzali uniwersytetami i pisali historię, należy zrozumieć, że „za Wall Street stali potężni brytyjscy finansiści”. I dodają: „JP Morgan był najpotężniejszym bankierem na Wall Street, ale za nim stała ukryta potęga Rothschildów.
„Morgan był tak blisko związany z Rothschildami, jak król Edward, a dzięki zasobom dynastii odegrał ważną rolę w tworzeniu potężnych trustów przemysłowych, w tym US Steel w 1901 r. „Kontrolowała co najmniej jedną piątą wszystkich spółek notowanych na Nowojorskiej Giełdzie Papierów Wartościowych i miała ogromne inwestycje w amerykańskie koleje. Morgan nie budował, on kupował. Kluczowy był monopol, a nie konkurencja, a konkurentów po prostu wykupywano.
Nomi Prins wyjaśnia: „Morgan rozszerzył swoją kontrolę na First National Bank, National City Bank, Hanover Bank, Liberty Bank and Trust, Chase National Bank i główne firmy ubezpieczeniowe kraju”. Stworzył również flotę składającą się z ponad 120 statków handlowych i był właścicielem firmy żeglugowej White Star, do której należał m.in. Titanic.
Macgregor i O’Dowd opisują, że firma Morgana i inne, takie jak Kuhn, Loeb & Co i Warburg Bank, były „po prostu przedłużeniem działalności Rothschilda w City of London”. Podkreślają: „Dzięki skorumpowanemu Funduszowi Pieniężnemu przemysł, firmy ubezpieczeniowe, koleje, transport i usługi publiczne w całych Stanach Zjednoczonych zostały pochłonięte, pozostawiając praktycznie cały kraj w rękach kilku ludzi z Wall Street. „Ci nieliczni ludzie byli w rękach o wiele większą potęgę po drugiej stronie Atlantyku niż w Londynie”.
Utworzenie Rezerwy Federalnej stanowiło kluczowy preludium do I wojny światowej i, jak zauważają autorzy, zostało pomyślane przez finansistów, którzy „wszyscy byli w taki czy inny sposób powiązani z Rothschildem” i finansowali I wojnę światową „górą długu".

Nie zamierzam tutaj poruszać wszystkich tematów, choć chciałbym podkreślić, że głównym przesłaniem tego artykułu jest to, że obie wojny stanowią część tej samej historii.
Weźmy na przykład dziwną ciągłość rodzinną Henry’ego Morgenthau, oligarchy, który ściśle współpracował z dużymi firmami ubezpieczeniowymi kontrolowanymi przez JP Morgan i przebywał w towarzystwie elitarnych rodzin z obszaru Nowego Jorku, w tym Kuhnów i Loebów z banku Kuhn, Loeb & Co na Wall Street oraz Jacoba Schiffa i Paula Warburga, dyrektorów banku, grupy niegdyś znanej jako „żydowscy wielcy książęta”. Morgenthau sfinansował kampanię prezydencką Woodrowa Wilsona, a później został ambasadorem Stanów Zjednoczonych w Imperium Osmańskim.
W swoich wspomnieniach twierdzi, że Wilson powiedział mu: „Konstantynopol jest punktem, w którym koncentrują się interesy Żydów z Palestyny ​​i jest niemal niezbędne, aby na tym stanowisku znalazł się Żyd”. Tutaj staje się jasne, że ZIM już wcześniej podejmował działania mające na celu utworzenie swojej kolonii osiedli „Izrael”, zbudowanej na terenie, który wówczas był jeszcze terytorium Imperium Osmańskiego.Warto odnotować osobno, że debatę w Izbie Gmin na temat wypowiedzenia wojny przez Wielką Brytanię w 1914 r. zamknął nie kto inny, jak sam lord Balfour, którego Deklaracja Balfoura z 1917 r. utorowała drogę państwu syjonistycznemu, które powstało po II wojnie światowej.

Syn Morgenthaua, Henry Morgenthau Jr., wykonywał podobną pracę jak jego ojciec w okresie poprzedzającym II wojnę światową, finansując kampanię prezydencką zwolennika ZIM, Franklina Roosevelta. Został mianowany Sekretarzem Skarbu Stanów Zjednoczonych (1934–1945), a w 1944 roku przedstawił swój „Plan Morgenthau” dla powojennych Niemiec, który zakładał, że „Niemcy i świat zaakceptują zbiorową winę narodu niemieckiego jako wyjaśnienie powstania Nowego Porządku Hitlera i nazistowskich zbrodni wojennych”. Został również mianowany tymczasowym prezydentem Konferencji Bretton Woods, na której ustanowiono system z Bretton Woods, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Międzynarodowy Bank Odbudowy i Rozwoju (Bank Światowy).
Macgregor i O'Dowd piszą o ścisłym związku i paralelach między dwiema wojnami światowymi: „Masy zachęcano do postrzegania rzezi z lat 1914–1918 jako „wojny, która miała położyć kres wszelkim wojnom”, ale nie był to ani koniec, ani początek końca, ponieważ tak zwane pierwsza i druga wojna światowa nie były niezależnymi bytami, lecz kontinuum.

Profesor Guido G. Preparata opowiada, że ​​tak zwana „pierwsza wojna światowa” była jedynie pierwszym aktem wojny trzydziestoletniej, toczącej się w latach 1914–1945. Dlatego właśnie, jak wyjaśniają autorzy, Hitler został wybrany i przygotowany przez mafię syjonistyczno-imperialistyczną: aby umożliwić kontynuację tej wojny. Nie było niczego nowego w tego typu międzynarodowych manipulacjach politycznych dokonywanych przez londyńskie głębokie państwo ZIM.
Macgregor i O’Dowd powołują się na przykład na ujawnione w 2009 roku przez historyka Uniwersytetu Cambridge, dr. Petera Marklanda, „tajne dokumenty brytyjskiego wywiadu, z których jasno wynikało, że Benito Mussolini był wysoko opłacanym agentem brytyjskiego wywiadu, później znanego jako MI5. Z dokumentów wynika, że ​​pod koniec I wojny światowej brytyjskie państwo głębokie miało we Włoszech, oprócz Mussoliniego, 100 agentów.

Głównym agentem ZIM, który kierował Hitlerem w latach 1923–1937, był Ernst „Putzi” Hanfstaengl, „niemiecko-amerykański absolwent Harvardu i przyjaciel prominentnych polityków z Waszyngtonu i finansistów z Wall Street”. Autorzy stwierdzają, że rola, jaką odegrał ten człowiek w przygotowaniu Hitlera „nie może być przeceniona” i że „miała ona absolutnie kluczowe znaczenie dla jego dojścia do władzy”.
„Fakt, że tak mało osób słyszało dziś o Hanfstaenglu, świadczy o sukcesie fałszywej historii anglo-amerykańskiego establishmentu, który ukrył jego osobę i jego prawdziwą rolę w archiwach”. Książka szczegółowo opisuje powiązania Hanfstaengla z rządzącą mafią syjonistyczną i nie pozostawia wątpliwości, jakie to były związki.
Macgregor i O’Dowd podkreślają, że Hanfstaengl „nie był po prostu osobą z zewnątrz, biernie powiązaną ze wszystkimi osobami zamieszanymi w mroczny świat tajnego wywiadu anglo-amerykańskiego, szpiegostwa i operacji pod fałszywą flagą; był jedną z nich”.
Sam Hanfstaengl w swoich wspomnieniach opowiada, jak podczas pobytu w Londynie odwiedził byłego premiera Davida Lloyda George’a – kluczową postać w aferze ZIM podczas I wojny światowej – który podarował mu swoje podpisane zdjęcie, aby zabrał je do Niemiec, z dedykacją: „Kanclerzowi Hitlerowi, z podziwem dla jego odwagi, determinacji i przywództwa”.
A gdyby istniały jeszcze jakieś wątpliwości co do powiązań ZIM z Wielką Brytanią, gdy zastępca szefa MI5, Guy Liddell, w marcu 1933 roku poleciał do Berlina na dziesięciodniowy pobyt, jego gospodarzem nie był nikt inny jak Hanfstaengl, przyjaciel wielkiego Hitlera. W końcu, za późno, Hitler zdawał się to zauważać i w 1937 roku Hanfstaengl uciekł przez granicę szwajcarską do Anglii, obawiając się, że dyktator każe go zabić. Ale wydaje mi się dziwne, że Hitler, albo ktoś z jego otoczenia, nie zdawał sobie z czegoś sprawy od samego początku.

Dlaczego Hitler – biedny, źle ubrany, niski agitator – wyobrażał sobie, że ten arystokrata, regularnie zapraszany do gry na pianinie w Białym Domu i uważany za przyjaciela Winstona Churchilla, chciałby zaprosić go do twojego życia? Czy naprawdę dałeś się nabrać na kłamstwo, że Hanfstaengl, podobnie jak wpływowe osobistości amerykańskie, wspierał go w jego nienawiści do komunizmu i że w konsekwencji państwa te będą go wspierać, lub przynajmniej nie będą mu się sprzeciwiać, w jego wojnie przeciwko ZSRR?
A może nie obchodziło go to. Pochlebiony nagłą uwagą; zachwycony Hanfstaenglem, jego żoną i synem, który został jego chrześniakiem; zamieszkał w eleganckim nowym domu; jeździł limuzyną Mercedes, mały Adolf Austriak nie zamierzał zadawać zbyt wielu pytań. Jego fantazja o chwale i potędze zaczęła się spełniać i pomimo nieustannej nacjonalistycznej retoryki, którą powtarzał w swoich agitacyjnych przemówieniach, interesy narodu niemieckiego były dla niego najwyraźniej znacznie mniej ważne od jego osobistego egoizmu.

Pierwszym zadaniem, jakie stanęło przed Hanfstaenglem i jego wspólnikami z ZIM, było doprowadzenie do tego, aby ich człowiek, Hitler, doszedł do władzy w Niemczech. Dzięki wykształceniu w dziedzinie teatru i muzyki Hanfstaengl nauczył Hitlera, jak dobrze przemawiać publicznie, jak używać rąk dla uzyskania dramatycznych efektów, a nawet komponował lub adaptował melodie, które miały służyć jako nazistowskie pieśni marszowe.
W tym samym czasie w tajemniczy sposób pojawiły się ogromne sumy pieniędzy, które miały służyć finansowaniu sprawy „narodowosocjalistycznej”. Choć Hanfstaengl oficjalnie był bezrobotny i według doniesień stracił znaczną część swojego majątku osobistego, Macgregor i O’Dowd stwierdzają: „W jakiś sposób udało mu się zapewnić znaczne finansowanie gazecie partii nazistowskiej, Völkische Beobachter (Obserwator Ludowy), przekształcając ją ze skromnej czterostronicowej gazety wydawanej raz lub dwa razy w tygodniu w wpływową gazetę o normalnych rozmiarach” , a pałac w Monachium stał się prestiżową nową siedzibą partii, „Brunatnym Domem”.
Hanfstaengl był bardzo blisko Hitlera od czasu nieudanego zamachu stanu, tzw. puczu monachijskiego z 1923 r., a po uwolnieniu agitatora z więzienia Landsberg w 1924 r. jego pierwszym przystankiem był dom Hanfstaengla.
W 1930 roku, gdy Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotnicza zyskiwała na popularności, Hanfstaengl został mianowany szefem jej działu prasy zagranicznej i w związku z tym organizował wszystkie wywiady prasy zagranicznej z Hitlerem i innymi prominentnymi nazistami, odbierając w ciągu kilku dni ponad sto telefonów od dziennikarzy z całego świata.

Tymczasem drugi agent ZIM miał także dostęp do Hitlera i jego najbliższego otoczenia w NSDAP: baron William (Bill) Sylvester de Ropp z brytyjskiego wywiadu, podszywający się pod dziennikarza „The Times”. Macgregor i O'Dowd wyjaśniają: „Ważne jest, aby zdać sobie sprawę, że Putzi Hanfstaengl i Bill de Ropp nie zostali postawieni obok Hitlera bezpośrednio po to, aby odwieść go od pójścia na wojnę, ale po to, aby stale zachęcać go do przygotowań do niej i jednocześnie wmówić mu, że Wielka Brytania nie będzie interweniować. „Była to niemalże dokładna próba generalna farsy, którą w lipcu 1914 roku wystawili sir Edward Grey, król Jerzy V i inni czołowi aktorzy, aby przekonać cesarza Wilhelma II, że Wielka Brytania nie będzie interweniować”.

Rolą de Roppa było działanie jako „kanał” między Londynem a Berlinem, mający na celu przekonanie nazistów do tej fałszywej narracji. Walijska autorka Gwynne Thomas zasugerowała również, że brali udział w zbieraniu funduszy na kampanie wyborcze nazistów w City of London. W 1932 roku bogactwo partii nazistowskiej pozwoliło Hitlerowi i Hanfstaenglowi podróżować prywatnym samolotem po całych Niemczech w trakcie kampanii wyborczej. Oznaczało to również, że mógł sobie pozwolić na opłacanie urzędników partyjnych i utrzymanie partyjnej milicji Brunatne Koszule, co samo w sobie kosztowało go dwa i pół miliona marek tygodniowo.
Gdy Hitler doszedł do władzy w wyniku wyborów, drzwi musiały zostać za nim szczelnie zamknięte i zabezpieczone, a agent ZIM Hanfstaengl najwyraźniej był blisko związany ze słynnym pożarem Reichstagu, który posłużył jako pretekst do wprowadzenia dyktatury i ustawy o pełnomocnictwach, która umożliwiła Hitlerowi ominięcie parlamentu i rządzenie za pomocą dekretów.
Hanfstaengl natychmiast wezwał dziennikarza brytyjskiego dziennika „Express” na miejsce pożaru, któremu Hitler oświadczył, bez żadnych dowodów: „To bez wątpienia dzieło komunistów”.
Brzmi to tak bardzo wiarygodnie jak oświadczenia marionetkowych przywódców ZIM tuż po aktach terroru pod fałszywą flagą, takich jak 11 września (w tamtych przypadkach „muzułmanie” byli „bez wątpienia” odpowiedzialni), że szczerze mówiąc, nie sposób nie uznać tego za ten sam podręcznik.

Dowody przedstawione przez Macgregora i O'Dowda wskazują, że Hitler był głupcem, pożytecznym idiotą, a nie świadomym wspólnikiem, ponieważ najwyraźniej istniała stała potrzeba, aby oszukiwać go co do intencji Wielkiej Brytanii i USA.
Nie rozszerzyłby Rzeszy na wschód ani nie dokonałby inwazji na Rosję, gdyby uważał, że istnieje ryzyko, iż państwa anglojęzyczne zwrócą się przeciwko niemu i rozpoczną wojnę na dwóch frontach, której Niemcy nigdy nie zdołają wygrać. Macgregor i O'Dowd wyjaśniają, w jaki sposób rozwinęła się narracja „ustępliwości”, mająca na celu promowanie tego oszustwa.
Autorzy piszą: „Praktycznie każda wiadomość, jaka docierała do Hitlera, mówiła mu, że Wielka Brytania popierała pozycję Niemiec jako bastionu przeciwko bolszewizmowi i będzie ją nadal wspierać". „Ten plan stymulacyjny – celowo i błędnie nazywany „apeasementem” – miał zapewnić, że Hitler będzie na tyle odważny, by podjąć działania przeciwko Rosji”.

Preparata pisze na ten temat: „Aby uczynić marzenia jeszcze bardziej szalonymi, brytyjskie służby przedstawiły Edwarda VIII, księcia Walii i następcę brytyjskiego tronu, jako zagorzałego i zdeklarowanego zwolennika nazistów. „Od tego czasu naziści byli utwierdzani w przekonaniu, że w Anglii naprawdę istnieje duży i wszechobecny podziemny ruch nazistowski, kierowany przez królewskiego potomka i napędzany przez głębokie powiązania w aparacie politycznym, niemal całej strukturze korporacyjnej i ogromnych sektorach wywiadu".

„To wszystko jest po prostu olśniewającą farsą; w rzeczywistości żaden z tych brytyjskich „sympatyków”, nawet te kilka lokalnych grup faszystowskich naśladowców, nie wydaje się być całkowicie autentyczny.”
Biorąc pod uwagę, że w latach dwudziestych XXI wieku aż za dobrze znamy fałszywych „lewicowców” i fałszywych „ekologów” wykorzystywanych do promowania programu ZIM, nie powinniśmy być zaskoczeni faktem, że historycznie wykorzystywali oni w tym samym celu również fałszywych faszystów. Finansowanie przez syjonistów skrajnie prawicowych grup antymuzułmańskich i pro-izraelskich pokazuje, że praktyka ta jest nadal aktualna.

Finansowy aspekt wsparcia ZIM dla Hitlera nie ograniczał się do działań jego agentów Hanfstaengla i Roppa Jednego ze swoich ludzi mianował prezesem Reichsbanku w Niemczech.

Hjalmar Schacht rozpoczął karierę jako bankier w berlińskim Dresdner Bank, który był powiązany z podmiotem Morgan/Rothschild. Sutton stwierdza: „Krótko mówiąc, Schacht był członkiem międzynarodowej elity finansowej, która sprawuje władzę za kulisami poprzez aparat polityczny kraju. Jest kluczowym ogniwem między elitą Wall Street a wewnętrznym kręgiem Hitlera”. Schacht udawał prawdziwego wielbiciela Hitlera i pomagał w zbieraniu dla niego funduszy, chwaląc się prywatnie w 1932 roku, że ma przyszłego Führera „w kieszeni”. Macregor i O'Dowd dodają: „Odegrał kluczową rolę w powstaniu grupy niemieckich przemysłowców i właścicieli ziemskich, którzy wywarli presję na Hindenburga, aby ten powołał pierwszy rząd nazistowski w 1933 roku.

Chociaż Schacht nigdy nie przyłączył się do NSDAP, w latach 1933–1939 pełnił funkcję prezesa Banku Rzeszy w rządzie Adolfa Hitlera, a od sierpnia 1934 r. do listopada 1937 r. był ministrem gospodarki nazistowskich Niemiec. Schacht został osądzony w Norymberdze za „spisek” i „zbrodnie przeciwko pokojowi” (planowanie i prowadzenie wojen agresywnych), ale nie za zbrodnie wojenne ani zbrodnie przeciwko ludzkości. Dzięki brytyjskim sędziom został uniewinniony od poważnych zarzutów i chociaż w powojennych Niemczech skazano go na osiem lat więzienia, został zwolniony po apelacji i otworzył nowy bank, Deutsche Aussenhandelsbank Schacht & Co. Autorzy podkreślają: „Długa i bliska relacja Schachta z bankierami z City i Wall Street uratowała mu skórę”.

Aby dopełnić krąg spisku, Schacht, oprócz tego, że był bardzo dobrym przyjacielem gubernatora Banku Anglii, Montagu Normana (opisanego przez Macgregora i O’Dowda jako „jednego z największych złowrogich geniuszy finansowych wszech czasów”), był także „bliskim przyjacielem” agenta ZIM, Hanfstaengla.

Kolejnym ogniwem łączącym linie finansowe kontrolujące marionetkę mafii bankowej, Adolfa Hitlera, był Bank Rozrachunków Międzynarodowych, założony w Bazylei w Szwajcarii w 1929 r. Quigley stwierdził, że system ten został stworzony w celu stworzenia „światowego systemu kontroli finansowej”, a Charles Higham opisał jego początkową rolę jako „lejek pieniężny umożliwiający przepływ amerykańskich i brytyjskich funduszy do kas Hitlera i pomagający mu w budowaniu machiny wojennej”. Macgregor i O’Dowd wyjaśniają: „BIS prowadził tę sprawę w ścisłej tajemnicy, bez ingerencji politycznej i poza kontrolą demokratyczną”.

Bank „należał do małej grupy astronomicznie bogatych i wpływowych mężczyzn z City of London i Wall Street w Nowym Jorku, którzy byli odpowiedzialni za I wojnę światową i obecnie stwarzali warunki do wybuchu II wojny światowej”.

Widząc, jak ZIM posłużył się Hitlerem do wywołania II wojny światowej, powinniśmy teraz zadać sobie pytanie, dlaczego ten cel był dla nich tak ważny. Wystarczy powiedzieć, że chęć zarobienia dużych pieniędzy na wszelkie możliwe sposoby jest zawsze głównym powodem żądzy wojny wśród morderczej mafii.
Pod koniec I wojny światowej Wielka Brytania i jej sojusznicy byli winni „Stanom Zjednoczonym” – a raczej bankom z Wall Street kontrolowanym przez mafię Rothschildów – 12 mld dolarów przy oprocentowaniu wynoszącym pięć procent. Stanowiłoby to fenomenalną sumę w obecnej walucie, porównywalną być może jedynie z miliardami dolarów, które stale wpływają do kas kontrolowanej przez Rothschildów Ukrainy...

Macgregor i O'Dowd piszą: „Aby sfinansować wojnę w latach 1914–1918, Wielka Brytania i Francja zaciągnęły pożyczki w amerykańskich bankach – zwłaszcza w JP Morgan – i musiały je spłacać od 1919 r. wraz z odsetkami. „Trudność, szczególnie dla banku JP Morgan, polegała na tym, że Wielka Brytania i Francja były praktycznie bankrutami z powodu wojny i miały trudności ze spłatą długów wojennych wobec Stanów Zjednoczonych.

Po wymuszonym przystąpieniu Stanów Zjednoczonych do I wojny światowej, Stany Zjednoczone udzieliły Wielkiej Brytanii i Francji pożyczek o wartości 8,8 miliarda dolarów. Łączna kwota długu wojennego zaciągniętego w Stanach Zjednoczonych, wliczając pożyczki udzielone w latach 1919–1921, osiągnęła 11 miliardów dolarów. Aby rozwiązać własne problemy finansowe, Wielka Brytania i Francja zaatakowały Niemcy, zmuszając je do zapłaty ogromnych sum reparacji na niezwykle trudnych warunkach. Manipulowane żądania dotyczące reparacji wojennych zawarte w traktacie wersalskim w praktyce uczyniły Niemcy odpowiedzialnymi za długi wszystkich. Miały one zapłacić ogromne sumy pieniędzy Wielkiej Brytanii i Francji, które następnie wykorzystałyby je na spłatę długu wobec Wall Street.

ZIM dopuścił się jawnej kradzieży na Niemcach, realizując plan, który miał zmusić ten kraj do spłaty horrendalnych reparacji wojennych z I wojny światowej poprzez pożyczenie dużych sum pieniędzy od Wall Street (czyli od samego ZIM) za pomocą sprzedaży niemieckich obligacji. „Manipulacja finansowa była konieczna” – dodają Macgregor i O’Dowd. „Niemiecka suwerenna waluta narodowa, wcześniej oparta na rezerwach złota, została zastąpiona walutą dłużną opartą na amerykańskich bankach. Co za sztuczka!” Bankierzy zatrzymali niemieckie złoto, a Niemcy odegrały rolę bankierów! Tymczasem bankierzy przejęli kontrolę nad niemieckim przemysłem i gospodarką.

Drugim powodem, dla którego ZIM kocha wojny, jest to, że pozwalają mu one rozwijać program przemysłowy: wielką machinę zabijania, która przetwarza żywą materię i energię życiową w jeszcze więcej paliwa dla swojej własnej dominacji imperialnej i finansowej. Macgregor i O’Dowd zauważają: „Od 1924 roku amerykańskie banki – w szczególności JP Morgan – zaczęły wstrzykiwać pieniądze do Niemiec, aby stworzyć serię gigantycznych karteli przemysłowych, które miały generować ogromne zyski dla Wall Street i pomóc przygotować Niemcy do drugiej fazy wojny trzydziestoletniej”. „Niemcy były niczym plastelina w rękach międzynarodowych bankierów. Miały zostać odbudowane zgodnie z życzeniami bankierów”.

Jednym z głównych graczy nazistowskiego sektora przemysłowego był General Electric. Charles Dawes i Owen D. Young, którzy dali swoje nazwiska „ulepszonym” planom odbudowy po I wojnie światowej, obaj byli związani z tym ogromnym przedsięwzięciem. Macgregor i O’Dowd piszą, że „gigantyczna amerykańska firma General Electric Company, z którą związany był James Dawes, była podmiotem JP Morgan” – i że Dawes był „marionetką JP Morgan”, a zatem i ZIM. Dalej czytamy: „Owen D. Young, od którego nazwiska pochodzi nazwa Planu Younga, był członkiem JP Morgan i wiceprezesem Banku Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku, którego siedziba mieściła się pod adresem Broadway 120. Pod tym samym adresem był dyrektorem International General Electric”. Pod tym adresem mieściła się również „Amerykańska Korporacja Międzynarodowa”, która – jak stwierdził Sutton – prowadziła w Rosji działalność probolszewicką. Totalitarny komunizm w Rosji i nazizm w Niemczech były projektami ZIM. Dlatego też, jak wyjaśnia Preparata, agenci „czerwonego” ZIM również brali udział w manipulacyjnej grze Hitlera. Nic z tego nie byłoby możliwe bez bezwarunkowej współpracy ze strony Rosji Sowieckiej. „Sowieci działali zgodnie z antyniemieckimi dyrektywami Wielkiej Brytanii, tak jakby byli jej najwierniejszym sojusznikiem.

Gigant chemiczny IG Farben, znany ze swoich bliskich powiązań z reżimem nazistowskim, był kontrolowany przez dyrektorów, takich jak filary ZIM Max Warburg z MM Warburg Bank w Hamburgu i jego brat Paul Warburg z Kuhn, Loeb & Co na Wall Street, jeden z pierwszych planistów Systemu Rezerwy Federalnej na Jekyll Island. Na terenach należącychdo Rothschildów we Frankfurcie nad Menem wybudowano ogromną nową siedzibę IG Farben, która dzięki finansowaniu z Wall Street stała się czwartą co do wielkości firmą na świecie.

Ron Chernow pisze o okresie Planu Dawesa: „Masowo przybył amerykański kapitał i firmy: Ford, General Motors, DuPont, General Electric, Standard Oil of New Jersey i Dow Chemicals… To odrodzenie zapewniło Adolfowi Hitlerowi wspaniałą maszynę przemysłową i pieniądze na sfinansowanie masowego zbrojenia”. Powiedziałbym, że szerszym celem ZIM w trakcie obu wojen było zniszczenie starej Europy, a w szczególności kultur i wartości, które mogłyby umożliwić jej mieszkańcom przeciwstawienie się planowi globalnego niewolnictwa. Co więcej, wykorzystując toksyczny, fałszywy „nacjonalizm” jako narzędzie, udało im się stworzyć narrację, w której wszelka opozycja wobec ich programu globalizacji mogła być później odrzucona jako niebezpieczna i faszystowska.

Obie wojny przyczyniły się również do powstania państwa Izrael, sprawy bliskiej zimnym sercom Rothschildów i ich wspólników. Po raz kolejny zażądano masowych reparacji od „winnych” Niemiec, tym razem na sfinansowanie kolonii osadniczej ZIM w Palestynie. To, co dzieje się od października 2023 r., jest szokującym przypomnieniem okrucieństw tej bezwzględnej mafii, która zawsze jest gotowa uwolnić swoją furię w dążeniu do całkowitej dominacji nad światem. Rozpoczynanie masowych wojen i dopuszczanie się ludobójstwa w celu osiągnięcia własnych celów jest samo w sobie wystarczająco poważne, ale to, co jeszcze bardziej leży na sercu globalnym kryminokratom, to absolutna hipokryzja, za pomocą której nie tylko fałszują historię, ale także odwracają moralność.

Gdy agenci ZIM oskarżyli Niemcy w obu wojnach o promowanie „planów podboju świata”, po prostu przedstawiali własne intencje a Niemcy jako kozła ofiarnego. Macgregor i O'Dowd piszą: „Wojna 1914–1918 była największą zbrodnią w historii ludzkości, a opowieść o niemieckiej winie największym kłamstwem. „Brytyjskie elity od dawna planowały wojnę, sprytnie ją rozpoczęły, a skończyło się na tym, że obwiniły za nią Niemcy. „W Wersalu autorzy całkowicie przekształcili rzeczywistość, aby przedstawić siebie jako ofiary, a kontrolując pisanie historii wojny, zrobili wszystko, co mogli, aby prawda nigdy nie wyszła na jaw.”
„Dwie katastrofalne wojny światowe wywołała niezwykle bogata, potężna i psychopatyczna anglo-amerykański Kabała, ale to zwykli Niemcy zostali przedstawieni jako wyrzutki Europy i cywilizowanego społeczeństwa”.

Po wojnie Niemcy zostały sprowadzone do roli podległego wasala: ich mieszkańcy byli złośliwie obciążeni poczuciem winy i stali się niezwykle niechętni do zadawania pytań lub mówienia prawdy tych, którzy sprawowali władzę. Niestety, sytuacja pozostaje taka sama do dziś, a nawet gorsza. Osiemdziesiąt lat po zakończeniu II wojny światowej, gdy około czterdziestu głównych amerykańskich baz wojskowych i lotniczych wciąż rozsianych jest po całych Niemczech, gdy Stany Zjednoczone proszą kolejne tchórzliwe rządy niemieckie o interwencję, pytają: „Jak daleko?”.

Częścią oszustwa, jakiego dopuścił się ZIM przeciwko Niemcom, było poważne bagatelizowanie istnienia szerszego oporu wobec Hitlera w tym kraju. Oczywiste było, że osiągnięcie tego było niezwykle trudne w warunkach brutalnego państwa policyjnego, a odmowa wsparcia i gwarancji ze strony „sojuszników” czyniła to zadanie podwójnie trudnym. Książka szczegółowo opisuje na przykład, jak Carl Goerdeler, przywódca niemieckiego ruchu oporu, „szukał wsparcia w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych, ale na każdym kroku spotykał się z odmową”.

W świetle tych wszystkich faktów jasne jest, że prawdziwym winowajcą jest globalny gang, którego zorganizowana przestępczość, kłamstwa i intrygi kosztowały życie milionów ludzi na całym świecie: ponad 70 milionów podczas samej II wojny światowej.

Autorzy podsumowują w swoim zakończeniu: „Mówią nam, że „nasza” wolność i „nasze” swobody muszą być chronione, ale tak naprawdę mają na myśli, że ich zyski i władza muszą być chronione. A to zależy od generowania strachu w kraju oraz wojny i terroru za granicą. W rzeczywistości jesteśmy ofiarami terroryzmu państwowego.

Problem polega oczywiście na tym, że większość ludzi nie ma pojęcia, co się naprawdę dzieje, ponieważ ZIM jest całkowicie zdominowany przez fałszywe wiadomości i fałszywą historię. Jeśli chcemy położyć kres skorumpowanemu i morderczemu reżimowi globalnej mafii, pierwszym niezbędnym krokiem jest ujawnienie jej złowrogich, tajnych działań. Wspaniale udokumentowana książka Macgregora i O'Dowda stanowi ważną i nieocenioną broń w naszej nieustającej walce o prawdę, wolność i godną przyszłość dla całej ludzkości.

Paul Cudenec

Źródło oryginalne https://jevousauraisprevenu.blogspot.com/2026/02/adolf-hitler-et-la-mafia-sioniste.html
Opracowanie Jarek Ruszkiewicz

Komentarze