Stany Zjednoczone jako Wielki Izrael i świat jako Wielki Bliski Wschód

 



Plan syjonistyczny mający na celu przekształcenie USA w Wielki Izrael

Wielki Izrael to nie koncept, to projekt. Nie oznacza już ekspansji terytorialnej; teraz obejmuje wszystko: ziemię, zasoby naturalne, pozycje strategiczne, przewagę geostrategiczną, dominację militarną i wiele więcej. Nie jest to projekt ograniczony geograficznie; jego celem jest cały glob. Jednym słowem, to wszechogarniająca hegemonia.

Przez dziesięciolecia to określenie było celowo używane w minimalistycznym, uproszczonym sensie. Wydarzenia ostatnich lat, zwłaszcza okres po październiku 2023 roku i pierwszy rok drugiej kadencji Trumpa, były szokujące i wytyczały nowe horyzonty dla redefinicji prawdziwego znaczenia Wielkiego Izraela. Potrzebne jest bardziej realistyczne i zaktualizowane podejście do tego ostatniego. Niniejszy artykuł ma na celu stworzenie podstaw dla tej redefinicji.

**

Kontekst zmiany

Założyciele Stanów Zjednoczonych nie przywiązywali wagi do bogactwa materialnego. Na przykład, dla prezydenta Adamsa uwielbienie sukcesu materialnego nie było definicją amerykańskiego snu: przeciwnie, było ono porażką „amerykańskiego snu o lepszym, bogatszym i szczęśliwszym życiu dla wszystkich naszych obywateli, niezależnie od ich statusu społecznego”. Adams nie miał na myśli „bogatszego” materialnie, lecz duchowo; odróżniał amerykański sen od marzeń o dobrobycie .

Daje nam to wyobrażenie o niematerialnej istocie tego, czego mogliśmy być świadkami w historii Ameryki. Niemniej jednak, zbadamy, jak przenikanie konkretnego ideologiczno-religijnego credo zaczyna denaturować Amerykę, przekształcając ją w coś nierozpoznawalnego dla tego samego Adamsa, który, odnosząc się do tej metamorfozy, powiedział : „…Ameryka zbłądziła, ceniąc sukces materialny ponad wszystkie inne wartości: w istocie zaczęła traktować pieniądz jako wartość, zamiast jedynie jako środek do wytwarzania lub pomiaru wartości ”.

To właśnie dało początek słynnej koncepcji „amerykańskiego snu”, ukutej przez Jamesa Truslowa Adamsa, aby opisać „sen o krainie, w której życie powinno być lepsze, bogatsze i pełniejsze dla każdego, z szansami dla każdego według zdolności lub osiągnięć”. Zobaczymy, że ta idea szans dla każdego jest głęboko niepokojąca dla tych, którzy wierzą, że wszystkie szanse muszą być ich, ponieważ są z natury lepsi od przeciętnych Kowalskich. Co więcej, zorientowany na pracę charakter tego systemu ekonomicznego nie był ulubionym dla tych, którzy na przestrzeni dziejów nauczyli się zarabiać pieniądze bez pracy, w zwyczajowym znaczeniu tego terminu. Robili to od wieków przed tym okresem. Przeniknęli do europejskiej gospodarki i wydrążyli ją, dewaluując pracę na rzecz niepracowania i osiągania dużych zysków. Wieki później, po zdobyciu doświadczenia, postanowili wdrożyć to również w Stanach Zjednoczonych Ameryki.

Zanim „amerykański sen” przekształcił się w „amerykański koszmar”, koncepcja ta stała się w Stanach Zjednoczonych dogmatem tożsamości narodowej, opartym na przekonaniu, że każdy, niezależnie od pochodzenia rasowego, etnicznego czy religijnego, może osiągnąć własną wersję sukcesu. Filary tych ram to: szanse, wolność, mobilność społeczna, posiadanie własnego domu i lepsze życie dla dzieci – wszystkie te elementy, do pewnego stopnia, zostały uwzględnione w oryginalnym tekście Konstytucji Stanów Zjednoczonych.

Wartości te były trwałe i możemy prześledzić ich obecność i wpływ, gdy Ameryka stała się najbardziej rozwiniętym krajem uprzemysłowionym. W Stanach Zjednoczonych, między 1948 a 1978 rokiem, przepaść między najbogatszymi a najbiedniejszymi zmniejszyła się. Ten trend makroekonomiczny mógł doprowadzić do trwałego ustanowienia systemu społecznego z istotnym potencjałem awansu społecznego. Francuski ekonomista Thomas Piketty opisał ten okres jako jedyny w historii ludzkości, kiedy można było znaleźć zatrudnienie i wypracować sobie drogę do bogactwa. Możemy zrozumieć wyjątkowy charakter tej sytuacji w Ameryce, gdy spojrzymy na nią jako na kontrmodel długoterminowego wzorca historycznego, w którym dostęp do bogactwa był możliwy jedynie poprzez wejście przez małżeństwo w zamożną rodzinę, urodzenie się w takiej rodzinie lub wygranie na loterii.

Dzięki temu względnie sprawiedliwemu podziałowi bogactwa Stany Zjednoczone odkryły, że bogate społeczeństwo wydaje pieniądze, co napędza gospodarkę. Bogaci się bogacą, biedni się bogacą, i klasa średnia się bogaci. Ale to okres, w którym złośliwy trend, o którym wspomnieliśmy powyżej, zaczyna przejmować kontrolę nad polityką w Stanach Zjednoczonych; dlatego Nixon, Reagan i większość polityków w ciągu ostatnich 44 lat dążyli do obalenia tego systemu i skierowania nas w przeciwnym kierunku, gdzie niesprawiedliwość społeczna zostanie maksymalnie znormalizowana.

Jaki był rezultat tego przekierowania? Dr Roy Casagranda, profesor nauk politycznych z Austin w Teksasie, wyjaśnia tę zmianę w amerykańskiej gospodarce społecznej w następujący sposób: W 1973 roku 1% najbogatszych odpowiadał za 8% bogactwa wygenerowanego w tym roku; dziś 1% najbogatszych odpowiada za ponad 40%. Innymi słowy, to dowód, że ​​amerykański sen przepadł. Nie ma klasy średniej. Klasa średnia została wypatroszona. Pokolenie Z nigdy nie będzie posiadać domu. Nie kupują nawet samochodów. Nie dostają nawet prawa jazdy; wiedzą, że tam nie dotrą. Dlaczego? Jest rok 2025, mamy mieć latające samochody. Jak się tu znaleźliśmy? Jedna zła decyzja po drugiej !

Te „złe” decyzje nie były, jak zobaczymy, wynikiem niewinnych błędów w kalkulacjach; były to złośliwe, celowe próby uszczuplenia majątku publicznego. To specyficzny trend, który pojawił się w Stanach Zjednoczonych i stopniowo przejął kontrolę nad gospodarką, coraz bardziej ją denaturalizując. W pewnym momencie, po upadku Związku Radzieckiego i Muru Berlińskiego, rozpoczął się nowy okres z dominującą etykietą: globalizacja.

Nowe ramy gospodarki USA

W ciągu ostatnich kilku dekad globalizacja przyniosła kapitalizmowi bezprecedensowy wzrost gospodarczy. 10% najbogatszych w głównych krajach kapitalistycznych zgromadziło bezprecedensowy poziom bogactwa. „Według raportów ONZ i World Inequality Database, na całym świecie 10% najbogatszych obywateli posiada około 76% do 87% całkowitego majątku gospodarstw domowych”. To doprowadziło do ogromnych nierówności klasowych, które zaciążyły na strukturze społecznej wielu społeczeństw. Podczas gdy elity posiadają zdecydowaną większość globalnych aktywów, najbiedniejsze 50% posiada jedynie około 1% do 2% tego bogactwa .

Znaczna część tego zgromadzonego historycznego bogactwa znajduje się w Stanach Zjednoczonych. W niniejszym artykule zobaczymy, że ta rozbieżność jest powodem, dla którego ci, którzy planują podbić Amerykę od wewnątrz, wiedzą, że jeśli im się uda, będą właścicielami tego kolosalnego, skoncentrowanego bogactwa w Ameryce, napędzanego między innymi innowacjami, silnymi rynkami kapitałowymi i własnością technologiczną.

Ale ludzie, o których mówimy, zdają sobie również sprawę, że ta bezprecedensowa nierówność wywołuje debatę i oburzenie na temat globalnego dostępu, szans i nierówności ekonomicznych. Postrzegają masy biednych jako przeszkodę, a wręcz zagrożenie dla ich supremacji, które należy usunąć. Przygotowanie do stłumienia potencjalnych „biednych rebeliantów” to jedno z zadań, jakie zlecili administracji Trumpa. Z tej perspektywy ICE jest jedynie przykrywką, siłą antyimigracyjną, mającą na celu późniejsze ujarzmienie tłumów zubożałych Amerykanów, którzy wylegną na ulice pod presją działań Trumpa i jego skorumpowanych plutokratów-suprematystów, a mianowicie ogólnokrajowego uszczuplania i mafijnego samozawłaszczania amerykańskich zasobów publicznych. ICE jest w rzeczywistości centralnym modułem nadchodzącej, większej prywatnej milicji bogaczy, mającej na celu walkę z nadchodzącą radykalną wojną klasową w Stanach Zjednoczonych.

Reakcja na globalizację

Poza rozpadem społeczeństwa i późniejszymi zawirowaniami politycznymi, ten pierwszy zapis akumulacji bogactwa w rękach nielicznych miał również niezamierzone konsekwencje. Wśród nich:

- Grabież światowych zasobów naturalnych z pełną prędkością, a następnie

- Wywołując zmianę klimatu, która właśnie zmierza ku nieodwracalnemu punktowi, jakim jest apokalipsa klimatyczna ;

- Zubożenie wielu krajów z powodu jednostronnych, wyczerpujących relacji,

- Wycofanie Stanów Zjednoczonych z jakiegokolwiek generującego koszty zaangażowania zagranicznego, w tym organizacji międzynarodowych i transnarodowych programów pomocy, co doprowadzi do masowych czystek wśród nieszczęśliwych populacji na całym świecie,

- Nasilająca się migracja ekonomiczna spowodowana ogólnym ubóstwem i problemami środowiskowymi, z perspektywą 3 miliardów migrantów klimatycznych w 2070 r.,

- Jednocześnie pogłębiając przepaść klasową w stopniu rekordowo wysokim.

Paradoksalnie, globalizacja, pomimo negatywnych aspektów opisanych powyżej, stworzyła środowisko konkurencyjne, w którym nowi giganci gospodarczy, tacy jak Chiny i Korea Południowa, awansowali do rangi od dawna uprzemysłowionych państw, a w niektórych sektorach nawet je prześcignęli.

Tymczasem, w miarę jak te negatywne i nieprzychylne skutki się nasilały, amerykański/zachodni kapitalizm zaczął dostrzegać i ujawniać swoje strukturalne słabości. Retoryka wrogości i zemsty wyłoniła się jako obronna odpowiedź na nieuniknione uznanie porażki w rywalizacji z tymi nowymi potęgami gospodarczymi. Chiny były przedstawiane jako źródło wszystkich problemów amerykańskiej gospodarki, w tym źródło pandemii COVID-19. Ta nienawistna pompatyczność nie była jedynie wynikiem gniewu przegranego. Byłoby poważnym błędem analitycznym przypisywanie ostrej wrogości wobec Chin za rządów Trumpa (pierwsza kadencja), Bidena i Trumpa (druga kadencja) słabym wynikom amerykańskiej gospodarki. Wręcz przeciwnie, bardziej realistyczny pogląd na tę postawę mógłby nas naprowadzić na właściwą ścieżkę do odkrycia zjawiska, które jest o wiele głębsze i ważniejsze.

W tym miejscu proponujemy naszą hipotezę, zgodnie z którą ta gwałtowna zmiana w postawie zachodniej oligarchii, a w szczególności amerykańskiego kapitalizmu, szła w parze z dalszym umacnianiem się syjonistycznej kontroli nad całym systemem. Kluczowe jest dostrzeżenie, że te dwa fakty – mrok amerykańskiej gospodarki i agresywność politycznej retoryki w Waszyngtonie – pojawiają się nie jako niewinne, przypadkowe paralele, lecz jako dwa zjawiska dialektycznie powiązane ze sobą jako przyczyna i skutek. Nagła zmiana nastrojów w amerykańskim kapitalizmie i polityce oraz głębia żydowskich wpływów na nie nie są przypadkowe; sprawdzimy, czy stanowią one parę wyjaśniającą, a jeśli tak, to jakie miałoby to znaczenie poza tym przypadkiem rywalizacji.

Kiedy konkurencja staje się wroga

Zła wola rządu USA wobec chińskich przedsięwzięć gospodarczych jest rażąca. Chiny nie są już konkurentem Stanów Zjednoczonych; były nim przez trzy dekady szczęśliwego okresu globalizacji. Jesteśmy obecnie u schyłku miodowego miesiąca globalizacji, choć jest ona dziełem samego zachodniego systemu kapitalistycznego, to jednak jesteśmy u progu narzuconej wielobiegunowości, na którą gospodarki zachodnie nie są gotowe. Chiny stały się de facto alternatywą dla dokuczliwego, bolesnego amerykańskiego kapitalizmu, ofiarą chciwości suprematystów. Na przykład, podczas gdy amerykańskie firmy technologiczne pozostają w tyle w opanowywaniu komputerów kwantowych, Chiny już rozpoczęły ich komercjalizację. 

To samo dzieje się ze sztuczną inteligencją (AI), gdzie Chińczycy opracowują systemy równie wydajne, a znacznie tańsze. W wielu innych dziedzinach, takich jak pojazdy elektryczne (EV), kwitnąca chińska gospodarka wykazuje dynamikę napędzaną przez struktury własnościowe i zarządcze, podczas gdy zachodni kapitalizm zaczyna ponosić wysokie koszty systemowej korupcji wynikającej z jego historycznych korzeni. 

Niesyjonistyczny charakter chińskiego rządu, a tym samym jego orientacja na interesy narodowe, może być czynnikiem wyjaśniającym jego wzrost w porównaniu z całkowicie syjonistyczną kontrolą nad gospodarką USA i skażoną polityką. Sygnał ostrzegawczy dla każdego amerykańskiego nacjonalisty, aby wiedział, skąd jego kraj otrzymuje systematycznie niszczące ciosy. Stało się tak, ponieważ nadmierna żarłoczność syjonistów na szczycie amerykańskiej gospodarki, podobna do tej, którą przeżyliśmy podczas strasznego kryzysu lat 2007-8, uczyniła tego giganta wydrążonym, kruchym i podatnym na ataki mniej skorumpowanych gospodarek rywali.

Ze względu na skutki tej wewnętrznej korupcji wynikającej z długotrwałej dominacji syjonistycznej w amerykańskiej gospodarce, wykraczającej daleko poza prostą rolę słynnego lobby izraelskiego, Stany Zjednoczone uznały, że tracą 30 lat przywilejów, jakie daje globalizacja; dlatego wiele państw kapitalistycznych, nękanych od wewnątrz przez sieć propagującą syjonizm, nagle przyjęło postawę „ultranacjonalistyczną” i z zagorzałych zwolenników globalizacji szybko stało się zagorzałymi „antyglobalistami”. (Zobacz przemówienie kanadyjskiego premiera Carneya na dorocznym spotkaniu Światowego Forum Ekonomicznego, w którym omawia on tę zmieniającą się postawę i jej konsekwencje.)

Na pierwszy rzut oka ta nagła zmiana nastroju i postawy mogła wydawać się nieuczciwym postępowaniem nieudacznika; mogłoby to być prawdą, gdybyśmy nie wiedzieli, jaka perfidia się za tym kryje. Jednakże ten fakt, wraz z wieloma innymi przykładami nieetycznego i niemoralnego postępowania, nabiera sensu, gdy weźmiemy pod uwagę ideologiczną strukturę kapitalizmu. To prowadzi nas do tego, z czego pierwotnie składał się kapitalizm i jak po drodze został on zhańbiony pod względem etycznym, społecznym, ekonomicznym i ideologicznym. Opisuje to historyczną trajektorię, która doprowadziła Stany Zjednoczone Ameryki do obecnego stanu i kształtuje ich przyszłość.

Kapitalizm: ekonomiczny pomysł judaizmu

Historycznie rzecz biorąc, to, co dziś znamy jako kapitalizm, było tworem judaizmu od samego początku. Nic dziwnego, że jego decydujące, wiodące elementy zawsze, faktycznie, systematycznie, celowo, konsekwentnie, a w wielu przypadkach wyłącznie, znajdowały się w rękach Żydów. Chociaż elementy tego, co miało stać się kapitalizmem, istniały od jakiegoś czasu w całej Europie, logika i dusza, które je łączyły, były w dużej mierze czystym wymysłem Żydów. Dzięki obiektywnemu, analitycznemu podejściu do historii gospodarczej średniowiecznej Europy, kapitalizm nie może być wynikiem historycznej ewolucji feudalizmu. Żydowscy historycy i filozofowie sprytnie chcieli, aby świat w to uwierzył, i niemal im się to udało. Ale ukryta prawda historyczna nie jest trudna do ujawnienia.

W tym miejscu unikam długiego roztrząsania tematu, który zasługuje na niezależną, dogłębną analizę; załóżmy jednak, że wybitne prace naukowe, takie jak klasyczna i znakomicie udokumentowana książka Wernera Sombarta "Żydzi i współczesny kapitalizm", jasno ustalają, że to, co nazywamy kapitalizmem, to nic innego jak z natury żydowski system ekonomiczny, który podbił korzenie zachodniej cywilizacji i przekształcił ją, etapami, w główną dźwignię trwającej globalnej supremacji Żydów.

Żydzi dosłownie stworzyli kapitalizm jako system ekonomiczny najpierw w Europie, a następnie, dzięki zgromadzonemu tam bogactwu i władzy, w Stanach Zjednoczonych. Sombart bardzo otwarcie formułuje ten fakt historyczny, mówiąc: „…współczesny kapitalizm jest niczym więcej i niczym mniej niż wyrazem ducha żydowskiego ” (W. Sombart, s. 38). I tak opisuje sposób, w jaki Żydzi wdrożyli swój doświadczony europejski system kapitalistyczny w Ameryce:

„Pozycja, jaką Żydzi uzyskali w Ameryce Środkowej i Południowej, była zatem silna. Stała się ona jednak jeszcze silniejsza, gdy pod koniec XVII wieku angielskie kolonie w Ameryce Północnej nawiązały stosunki handlowe z Indiami Zachodnimi. Temu ścisłemu związkowi, do którego stworzenia ponownie przyczynili się żydowscy kupcy, kontynent północnoamerykański (jak zobaczymy) zawdzięcza swoje istnienie. Dotarliśmy zatem do punktu, w którym konieczne jest rozważenie czynnika żydowskiego w rozwoju Stanów Zjednoczonych od ich początków. Po raz kolejny elementy żydowskie połączyły się, tym razem nadając Stanom Zjednoczonym ostateczną formę gospodarczą. Ponieważ pogląd ten jest całkowicie sprzeczny z powszechnie akceptowanym (przynajmniej w Europie), kwestia ta musi zostać w pełni rozważona.” (W. Sombart, s. 38)

Sombart stwierdził również o kapitalizmie i roli Żydów w jego powstaniu: „ …znaczenie Żydów było dwojakie. Z jednej strony wpłynęli na zewnętrzną formę nowoczesnego kapitalizmu; z drugiej strony dali wyraz jego wewnętrznemu duchowi ” (W. Sombart, s. 21). Oba aspekty razem wzięte są tym, co nazywam historycznym przejęciem cywilizacji zachodniej przez judaizm , zmieniając ją z opartej na duszy chrześcijańskiej w judaistyczne, bezduszne otoczenie. Wyobcowując ją z jej historycznego dziedzictwa, Żydzi przekształcili ją w najbardziej bezlitosny i okrutny byt poprzez kolonializm i, w dalszej perspektywie, postkolonialny imperializm. Europa postfeudalna jest kwintesencją żydowskości. Nieetyczna praktyka judaizmu suprematystycznego podkopywała europejski etos, kulturę i historię od wewnątrz, czyniąc z niej opresyjną machinę dominacji nad wszystkimi innymi kontynentami, niszcząc na swój sposób ogromną część różnorodności kulturowej i dziedzictwa ludzkości.

Piękna osmoza, która ukształtowała się pod koniec średniowiecza między cywilizacjami europejskimi i pozaeuropejskimi poprzez handel i „dyfuzję kulturową” w północnych Włoszech, na przykład we Florencji i Wenecji, została przejęta przez rodziny żydowskie lub krypto-hebrajskie, takie jak bankowa rodzina Medyceuszy, aby przekształcić ją w system generujący zyski i, dzięki jej zamożności, zdominować włoską sferę polityczną i kulturalną. W ten sposób i tam Żydzi mogli stworzyć równoległą linię między większą władzą ekonomiczną i finansową z jednej strony, a z drugiej strony większym immunitetem prawnym i rządowym dla swojej obecności i działań w Europie, od dawna postrzeganych przez społeczeństwa europejskie jako niemoralne, szkodliwe i nikczemne.

Materialna władza okazała się dźwignią, dzięki której Żydzi mogli kupić wszystko: towary i usługi, oczywiście, ale także szacunek, ochronę, wpływy, manipulację i wiele więcej. W ten sposób stało się to dobrze ugruntowanym elementem zbiorowej samoświadomości społeczności żydowskiej: że ich prawdziwym Mesjaszem (zbawicielem) nie był ktoś, kto przyjdzie i dokona cudów, aby uwolnić ich od dyskryminacji lub prześladowań; raczej złoto stało się ich Mesjaszem. Od tego momentu nie do pomyślenia było, że utracą to uderzające odkrycie, plan, który znaleźli, aby zapewnić sobie samo istnienie i przyszłość. Od tej chwili w ich historii nastąpiła nieobliczalna zmiana. 

W formule podobnej do Nietzschego, zdali sobie sprawę, że „ Gott ist tot” (Bóg umarł), Jahwe umarł na zawsze, a pieniądze stały się ich bogiem. Była to niezapowiedziana, fundamentalna zmiana w aksjomatach zarówno żydowskiej teologii, jak i teleologii chrześcijańskiej. Mając po swojej stronie Boga i Mesjasza – złoto i pieniądze – nic nie mogło powstrzymać ich przed podbojem Europy, a poprzez Europę, wszystkich innych kontynentów, w celu ustanowienia światowego, suprematycznego rządu żydowskiego nad gojami .

Od samego początku droga była taka, że ​​kapitalizm stał się głównym instrumentem ekonomicznym globalnego kręgu żydowskiego, mającym na celu wyczerpanie i kontrolowanie świata. W pewnym sensie każde ważne wydarzenie historyczne, które miało miejsce na półkuli zachodniej, a co za tym idzie, gdzie indziej, poprzez kolonializm i postkolonializm, można postrzegać jako zmienną zależną. Zmienną niezależną jest powstanie, instytucjonalizacja, ekspansja i globalizacja żydowskiego aparatu ekonomicznego kapitalizmu: rewolucje, wojny – w tym I i II wojna światowa – podbój Nowego Świata, kolonizacja innych narodów i ludów oraz powstawanie lub upadek imperiów i państw narodowych, między innymi.

Następnie, z pewną dozą tolerancji, historię świata można podzielić na dwa okresy: przed i po żydowskim panowaniu w Europie. Podczas gdy pierwsza część może obejmować szeroki wachlarz czynników i wpływów jako przyczyn wydarzeń, druga część zawiera znaczną, choć bynajmniej nie całkowitą ani absolutną, ich część, którą można przypisać celowym działaniom narodu żydowskiego w Europie, a co za tym idzie, na całej planecie, w celu stania się globalną siłą dominującą.

Czy jest to twierdzenie, które potwierdzają fakty? Aby odpowiedzieć na to pytanie, powinniśmy najpierw zidentyfikować istotny punkt w jego zawiłości.

Kiedy Żydzi wskazują palcami na nie-Żydów

Ironia powyższego pytania polega na tym, że najtrudniejszym wyzwaniem nie jest udowodnienie, że kapitalizm jest faktycznie częścią judaizmu, lecz obalenie fałszywych, narzucających się teorii wymyślonych przez żydowskich intelektualistów (m.in. Karola Marksa, Lenina, Lwa Trockiego i Maxa Webera) o kapitalizmie jako autentycznym historycznym rezultacie „ewolucji feudalizmu”, normalnym efekcie „rewolucji przemysłowej i technologicznej”, oczywistym następstwie „protestantyzmu” czy jakichkolwiek innych analogicznych teorii. Fałszerstwa obejmują fałszywą marksistowsko-leninowską „naukę historii”, opartą na pseudonaukowych teoriach „materializmu historycznego” i „materializmu dialektycznego”, i/lub absurdalny pomysł przedstawiania dysydenckiego odłamu katolicyzmu jako przyczyny kapitalizmu. Wszystko to miało na celu odwrócenie uwagi przeciwników kapitalizmu — lewicowych sił rewolucyjnych i antykapitalistycznych — od najważniejszego faktu: judaistycznej istoty tego systemu, a także zmuszenie ich do skupienia się na nieprawdopodobnych mechanizmach, które ich walka miała rzekomo zrewolucjonizować!

Mapa drogowa, którą żydowscy przywódcy rewolucyjni, tacy jak Marks, Lenin i Trocki, przekazali bojownikom socjalistycznym i komunistycznym w całej Europie i poza nią, została celowo sfałszowana. Ideologiczny kompas, który te intelektualne postacie przekazały lewicowcom, został wypaczony, aby nie ukazywać prawdziwej przyczyny żałosnej bezlitośności kapitalistycznego wyzysku: bezduszności judaistycznej doktryny supremacji, która stoi za nieludzkim systemem zwanym kapitalizmem.

Myląco pokazał, że kapitaliści to ci, którzy chcą wyłudzać i wyzyskiwać proletariat wyłącznie dla korzyści; niemniej jednak nigdy nie mówi, 1) kim ci ludzie są naprawdę i historycznie, przynajmniej w dużej mierze i w swojej rażącej większości, 2) dlaczego wyczerpują siłę roboczą w tak nieetyczny i bezduszny sposób, i 3) co chcą zrobić z całym swoim zgromadzonym zyskiem. Z ich opisu kapitalizmu, jakkolwiek technicznego i żarliwie namiętnego, nigdy nie można wiedzieć, jak i dlaczego nagle tradycyjni europejscy panowie i arystokraci z kulturowym dziedzictwem umiarkowania i konserwatyzmu zamienili się z dnia na dzień w krwiożerczych, pijawkowatych kapitalistów, którzy zasługują tylko na powieszenie lub zgilotynowanie przez bohaterskich rewolucjonistów, a wraz z nimi na obalenie ich brudnego systemu przymusu.

Ci żydowscy fałszywi radykalni teoretycy celowo chronili ludność swojego plemienia przed wszelkimi rzeczywistymi działaniami antykapitalistycznymi. Dlatego też, bez zaskoczenia, fałsz i zmyślona podstawa marksizmu-leninizmu oznaczały, że nigdzie te wszystkie lewicowe próby nie mogły przynieść żadnej realnej alternatywy dla kapitalizmu. Widzieliśmy, że w przypadku ZSRR krwawe fabrykowanie sowieckiego kontrmodelu kapitalizmu leżało całkowicie w rękach „rewolucyjnych” Żydów, którzy działali w tym samym duchu, co ich „wrogowie” w zachodnich krajach kapitalistycznych, kładąc podwaliny pod globalną dominację Żydów. Widzimy, że w politycznej, oszukańczej kampanii Lenina, rozpoczynającej się od hasła „wszelka władza w ręce Rad”, Lenin kilkakrotnie je zmieniał i przekształcał Rady w machinę kontroli i represji nad ludźmi, zdominowaną głównie przez skorumpowanych Żydów z partii bolszewickiej.

Prawdziwa walka antykapitalistyczna nie mogła być niczym innym, jak wyzwoleniem cywilizacji zachodniej spod dominacji nieetycznych supremacjonistycznych judaistycznych wyznań, które przenikały każdą komórkę organizmu społecznego. Taka zmiana zasługiwała na miano „rewolucji” – fundamentalnej zmiany narzuconej, niepewnej ewolucji społeczeństwa zachodniego w kierunku ukrytych, suprematycznych, judaistycznych, okropnych celów; krótko mówiąc, zakończenia zaplanowanej z góry ludzkiej dekadencji. Taka prawdziwa rewolucja wymagałaby powszechnej spójności społecznej i konsensusu wśród nieżydowskiej części społeczeństwa. Zamiast tej potrzebnej solidarności społecznej, trucizną, którą marksizm i jemu podobni wstrzyknęli w ciało społeczne, była absolutystyczna, manichejska dychotomia, dzieląca społeczeństwo na dwie antagonistyczne części (kapitalistów i proletariat), mająca na celu wywołanie permanentnych, nierozwiązanych konfliktów społecznych, wrogości i animozji pod lśniącą etykietą „walki klas”. Fałszywa część tej tak zwanej walki klasowej polegała na tym, że przywództwo obu części (dominującej klasy wyzyskującej i zdominowanej klasy wyzyskiwanej) znajdowało się w rękach samych Żydów. Rozegrali i oszukali miliony komunistów, marksistów, leninistów… poprzez pretensjonalną rywalizację, która nie miała żadnych innych konsekwencji poza wspieraniem programu globalnej dominacji żydowskich suprematystów.

Ta sama pozorna konfrontacja miała miejsce między Wschodem a Zachodem na skalę globalną, w której wszyscy główni przywódcy bloku antykapitalistycznego podczas zimnej wojny byli Żydami i współwinni tym Żydom, którzy rządzili światem kapitalistycznym, znanym absurdalnie jako „wolny świat”. Rezultatem była katastrofa ZSRR, pierwszego kraju, który prawnie uznał Izrael, i jego żałosny upadek, z którego wyłoniła się, jak można było się spodziewać, nowa Rosja pod kontrolą hebrajskich oligarchów i aparatczyków.

Pośród wszystkich zawiłych manipulacji, kluczowym krokiem w tym manipulowaniu historią było powstanie syjonizmu pod koniec XIX wieku , jako wyznacznika wyrafinowania globalnego protokołu żydowskiego, mającego na celu przejęcie kontroli nad źródłami bogactwa i władzy, aby ustanowić żydowskie panowanie globalne. Poprzez to wydarzenie badamy, jak ewolucja żydowskiej supremacji przebiegała według dobrze zaplanowanej mapy drogowej.

Powstanie syjonizmu

Powstanie syjonizmu było jednym z głównych etapów żydowskiej dominacji nad kapitalizmem, jako modus operandi XX i XXI wieku. Ideologia i organizacja syjonizmu zaczęły zyskiwać wpływy w polityce Zachodu po osiągnięciu dominacji gospodarczej i transformacji społeczeństw. Pojawienie się syjonizmu można postrzegać jako kluczowy etap globalnej supremacji Żydów: zorganizowanego, ogólnoświatowego, rasowo-ideologiczno-religijnego panowania Żydów. Nie mogąc zapewnić lojalności wszystkich Żydów wobec swojego imperialistycznego projektu globalnego rządu żydowskiego, założyli syjonizm, aby działać w imieniu wszystkich Żydów, kierując się agresywnym, nieetycznym planem, marginalizując, a nawet poświęcając tych Hebrajczyków, którzy nie chcieli być częścią tego złowrogiego, międzynarodowego spisku.

W pewnym momencie syjoniści zbudowali fałszywe państwo, zwane Izraelem, dla wielu celów ekonomicznych, politycznych i zarządczych. Z punktu widzenia ekonomicznego, celem było stworzenie globalnej sieci obiegu międzynarodowych skradzionych pieniędzy, prania pieniędzy i utrzymania kontroli nad przepływem finansowym w obrębie własnej sieci żydowskiej. Izrael jest największym na świecie miejscem prania pieniędzy i bezpieczną przystanią dla skradzionych pieniędzy. To całkowicie nieprzejrzyste środowisko finansowe i bankowe, powiązane z całym globalnym systemem monetarnym, który ponadto znajduje się w ich rękach, i to właśnie tam sieć syjonistyczna może przykryć najbardziej brudne interesy prowadzone na całej planecie.

Misją syjonistycznej sieci globalnej jest wysysanie pieniędzy i bogactw z narodów na całym świecie do swoich centrów. Taki model funkcjonuje w niemal wszystkich krajach, w których krypto-Żydzi drenują majątek narodowy i inwestują go w izraelsko-syjonistyczny przepływ finansowy. Są to pieniądze zarobione lub skradzione światu i wydane przez syjonizm, aby całkowicie nad nim dominować. Tuż po 7 października 2023 roku Stany Zjednoczone oficjalnie wysłały do ​​Izraela około 174 miliardów dolarów. Izrael jest największym skumulowanym odbiorcą oficjalnej amerykańskiej pomocy zagranicznej od momentu powstania, otrzymując ponad 300 miliardów dolarów (po uwzględnieniu inflacji) w postaci wsparcia gospodarczego i wojskowego. Jest to wciąż myląca liczba, która pojawia się w oficjalnych źródłach danych. Prawdziwy przepływ pieniędzy odbywa się tam poprzez inwestycje amerykańskich i europejskich firm żydowskich, a także poprzez organizacje non-profit, darowizny charytatywne i osobiste oraz wiele innych źródeł. Państwa członkowskie UE łącznie zainwestowały w Izraelu 72,1 miliarda euro w 2023 roku, w porównaniu z 39,2 miliarda euro w Stanach Zjednoczonych w tym samym roku. Rzeczywiste uszczuplenie bogactwa i zasobów finansowych narodu zachodniego na korzyść Izraela.

Ale po co im tyle pieniędzy? Oto powód:

Izrael nie jest krajem; nie jest państwem narodowym ani niczym podobnym. To w istocie platforma operacyjna syjonizmu, służąca do podboju świata; mimo że stworzyli historię swojej fałszywej opowieści o tej fałszywej ziemi obiecanej, nikt w nią nie wierzył, łącznie z nimi samymi. Ale poza tymi fantazyjnymi wymysłami bezsensownej pseudohistorii, Izrael jest największym na świecie laboratorium realnego świata, gdzie cały naród palestyński traktowany jest jak indyjscy pigmeje, a kilka sąsiednich krajów służy jako poligony doświadczalne do tworzenia i przygotowywania brutalnego, dzikiego modelu podboju całego świata. Izrael jest jedynie próbką modelową do testowania i uczenia się, jak podbić glob, niszcząc wrodzone kultury, eliminując narody i zdobywając ich ziemie i zasoby, aby zbudować supremacyjny rząd żydowski.

Wartość i funkcja tego empirycznego, antyludzkiego pola jest taka, że ​​na przykład, gdy tylko w październiku 2023 r. rozpoczęło się eksperymentalne ludobójstwo w Strefie Gazy, do Izraela napłynął strumień pieniędzy z krajów zachodnich, w taki sposób, że w ciągu pierwszych 21 miesięcy, podczas gdy ludobójstwo Izraela zniszczyło życie i krajobraz Palestyńczyków, giełda w Tel Awiwie wzrosła o 213 procent, gromadząc 225,7 miliarda dolarów zysku rynkowego.

Ten przykład i wiele innych pokazują, że wzmacnianie judaistycznego charakteru kapitalizmu stało się nieuniknionym trendem, do tego stopnia, że ​​w XXI wieku te dwa pojęcia tak się splotły, że „kapitalizm”, jako nigdy nieklasyczny system ekonomiczny, mógł mieć sens jedynie teoretycznie; rzeczywistość to nic innego jak „kapitalizm syjonistyczny”. Odzwierciedla to panowanie religijnego, ideologicznego i antymoralnego, nastawionego na zysk myślenia syjonizmu nad całym systemem kapitalistycznym, który planuje stać się dominującym systemem na całej planecie.

Zmiana kapitalizmu

Zakorzenienie logiki syjonizmu w kapitalizmie stopniowo oddzieliło go od standardowego, ekspansjonistycznego systemu gospodarczego, przekształcając go w niezwykły, agresywny aparat destrukcji i inwazji. Podczas gdy wszystkie inne bloki ekonomiczne świata naiwnie wierzyły, że zgodnie z logiką globalizmu będą po prostu konkurować z zachodnim kapitalizmem, ten ostatni zrzucał skórę i przekształcał się w rozwiązłą i bezprawną machinę w wyniku narzuconej, pełzającej syjonistycznej transformacji. Ten uszkodzony i zmieniony system dąży dziś do łatania wszystkich swoich niedociągnięć gospodarczych i technologicznych w najbardziej rażący, nieetyczny sposób; stoi w obliczu poważnych wyzwań, ale zamiast przezwyciężać swoje braki i luki poprzez badania naukowe lub inwestycje w infrastrukturę, polega na swojej potędze militarnej i geopolitycznym zastraszaniu.

Jednak ten nowy, agresywny model amerykańskiego imperializmu nie jest improwizowanym środkiem. Został on starannie i długo projektowany, testowany i przekształcany przez syjonizm w jego pierwotnym laboratorium, Izraelu. W rzeczywistości nowa amerykańska wojowniczość jest reprodukcją tej samej logiki, którą syjoniści stosowali przez dziesięciolecia na swoim poligonie testowym na Bliskim Wschodzie, gdzie Izrael testuje i wypróbowuje wszelkie opresyjne, bezwzględne i pozbawione zasad praktyki i metody dominacji, aby eksportować je i stosować później w skali globalnej.

Izrael i jego globalnie destrukcyjne wynalazki

Od momentu swojego powstania Izrael okupował terytoria palestyńskie, syryjskie, libańskie i jordańskie oraz eksploatował ziemię, wodę i zasoby naturalne krajów Bliskiego Wschodu. Ten pełzający, ciągły, okupacyjny ekspansjonizm został zaprojektowany jako model możliwy do powtórzenia dla całego świata. Po przejęciu władzy politycznej w Stanach Zjednoczonych poprzez obsadzenie na stanowisku prezydenta osoby, która – jak można się było spodziewać – jest głównym celem spisku Epsteina , syjoniści chcą teraz wdrożyć ten sam izraelski, inwazyjny, prototypowy wzorzec amerykańskiego kapitalizmu w formie, którą możemy nazwać syjonistycznym imperializmem. Izraelski ekspansjonizm skoncentrowany na wojsku ma stać się wzorem dla budowy amerykańskiego imperium skoncentrowanego na wojsku.

Ten proces naśladownictwa jest również istotny w kontekście radzenia sobie z buntem w amerykańskim społeczeństwie obywatelskim. Obecnie ten sam model, który został użyty do brutalnego unicestwienia bezbronnych mieszkańców Gazy i Zachodniego Brzegu, jest realizowany pod nazwą „zwalczania nielegalnych imigrantów” w Minneapolis w stanie Minnesota i innych miejscach. Wyszkoleni przez IDF agenci ICE , czyli dosłownie izraelsko-amerykańscy żołnierze IDF , są tam, aby zmuszać amerykańskich obywateli, tłumić wszelkie obywatelskie i pokojowe protesty oraz ustanawiać syjonistyczną dyktaturę nad Stanami Zjednoczonymi, a wszystko to pod dowództwem powiązanego z Izraelem zespołu, którego główną postacią może być izraelski prezydent Stanów Zjednoczonych, Stephen Miller. ICE jest w rzeczywistości jego prywatną, podobną do IDF, wewnętrzną siłą paramilitarną, która ma zniszczyć Stany Zjednoczone dla korzyści judaistycznego planu supremacji. Podobnie jak w Izraelu, dla mas aresztowanych Palestyńczyków, tutaj izraelska delegacja DHS przygotowuje ogromne więzienia dla setek tysięcy Amerykanów, którzy zostaną aresztowani z powodu sprzeciwienia się inwazji na ich kraj przez izraelskich agentów w Białym Domu.

Żadne z tych wydarzeń nie jest wydarzeniem drugorzędnym ani marginalnym; ujawnia ono o wiele istotniejszy plan syjonistów dla tego kraju. To właśnie możemy nazwać transformacją Stanów Zjednoczonych Ameryki w przyszły Wielki Izrael. Plan, który stał się teraz, bezimiennie, ale aż nazbyt oczywisty, zaledwie rok po tym, jak Izrael wybrał nowego „wybranego” prezydenta Stanów Zjednoczonych, Donalda Trumpa, aby osiągnąć wszystkie cele swoich syjonistycznych panów w zamian za bogactwo i sławę. Niezwykle lukratywny kontrakt dla obu stron.

Kluczowa rola Trumpa

Donald J. Trump nie jest agentem syjonizmu; jest jego atutem. Dzięki niemu judaizacja władzy politycznej w administracji USA osiągnęła nową, bezprecedensową skalę, stawiając pod znakiem zapytania istnienie całego państwa i jego przyszłość. Wraz z ostatnią decyzją Trumpa o zastąpieniu Jerome'a ​​Powella na stanowisku przewodniczącego Rezerwy Federalnej Kevinem Warshem, jesteśmy bliżej całkowitej kontroli Izraela nad wszystkim, poza kontrolowanym przez AIPC Kongresem USA i marionetkowym Sądem Najwyższym. Warsh jest byłym członkiem komitetu sterującego Grupy Bilderberg i zięciem Ronalda Laudera, miliardera i spadkobiercy Estée Lauder, a także prezesa Światowego Kongresu Żydów. Żydowska kontrola nad całymi Stanami Zjednoczonymi osiągnie swój szczyt w drugiej kadencji Trumpa. Oto częściowa lista żydowskich urzędników w drugiej administracji Trumpa (2025-2029) :

- Adam Boehler - Specjalny wysłannik ds. zakładników

- Stephen Feinberg - Zastępca Sekretarza Obrony

- Josh Gruenbaum - Komisarz FAS GSA, Starszy doradca Zarządu Pokoju

- Jared Isaacman - Administrator Narodowej Agencji Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej (NASA)

- Yehuda Kaploun - specjalny wysłannik ds. monitorowania i zwalczania antysemityzmu

- Charles Kushner - Ambasador we Francji

- Howard Lutnick - Sekretarz Handlu

- Martin Marks - łącznik Białego Domu ze społecznością żydowską

- Stephen Miller - zastępca szefa sztabu ds. polityki

- Morgan Ortagus - zastępca specjalnego wysłannika na Bliski Wschód

- Tom Rose - Ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce

- David Sacks - dyrektor ds. sztucznej inteligencji i kryptowalut w Białym Domu

- Will Scharf - Sekretarz personelu Białego Domu

- Eric Trager - Starszy dyrektor Rady Bezpieczeństwa Narodowego ds. Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej

- Steve Witkoff - Specjalny wysłannik na Bliski Wschód

- Lee Zeldin - Administrator Agencji Ochrony Środowiska Stanów Zjednoczonych (EPA)

Lista ta nie jest wyczerpująca i nie obejmuje wielu innych osób powiązanych z Izraelem, w tym na przykład głównego mentora Trumpa, jego zięcia, Izraelczyka Jareda Kushnera, ani jego sponsorki-superwizorki, Mariam Adelson.

W szerszej perspektywie widzimy, że Donald J. Trump został uznany za głównego aktora transformacji USA w Wielki Izrael. Jest on produktem 40-letniego syjonistycznego projektu, mającego na celu przygotowanie tego chciwego, pozbawionego talentu, ambitnego i pozbawionego skrupułów oszusta do historycznego przejęcia kraju, do którego Trump nie ma najmniejszych uczuć patriotycznych.

Powiązania Donalda Trumpa z amerykańską społecznością żydowską sięgają tego, co jego ojciec ustanowił w latach 50. XX wieku: obopólnie nieuczciwego, korzystnego układu. Jego oszukańcze działania były tajne i wspierane przez społeczność żydowską Nowego Jorku w zamian za nieruchomości i inne przysługi, jakie jej udzielał. Ojciec Donalda Trumpa, Frederick Trump, był zamieszany w liczne oszustwa jako nieuczciwy oszust na rynku nieruchomości, przy współudziale swoich żydowskich pomocników.

Sam Trump, od lat 70., bez skrępowania angażował się w kontakty z coraz bardziej wpływową społecznością żydowską w Nowym Jorku, do tego stopnia, że ​​wkrótce stał się bezpośrednim sojusznikiem premiera Izraela, Benjamina Netanjahu, podżegającego do wojny prawicowego kandydata-syjonisty. Wykazywał silną tendencję do bycia bezkompromisowym, oszukańczym biznesmenem-showmanem, a jego ambicje polityczne stały się głównym polem inwestycji dla Izraela i jego agendy w Stanach Zjednoczonych. To właśnie tutaj agenci Mossadu Jeffrey Epstein i jego koleżanka Ghislaine Maxwell wkroczyli do gry, zastawiając głęboką, brudną pułapkę na Donalda J. Trumpa, w którą ten w sposób widoczny i bezpośredni wpadł.

Jego zaangażowanie w siatkę Epsteina jest niezgłębione i wszechobecne. Niedawne ujawnienie tych akt 30 stycznia 2026 roku pokazuje, że brał udział w najgorszych praktykach seksualnych agenta Mossadu, Jeffreya Epsteina.

W tym samym fragmencie raportu FBI z aktami Epsteina dowiadujemy się, że „Trump został skorumpowany przez Izrael” i że „Kushner jest prawdziwym mózgiem” stojącym za prezydenturą.

Gdy w 2015 roku całkowicie wpadł w pułapkę Epsteina, zorganizowano całą sieć izraelską, aby doprowadzić Trumpa do władzy; przystąpił do kampanii z pełnym poparciem AIPAC, głównego patrona Trumpa, Sheldona Adelsona , i całej sieci syjonistycznej w Stanach Zjednoczonych. W rezultacie Trump został niespodziewanie wybrany na prezydenta USA i rozpoczął swoją pierwszą kadencję w pełni sprzyjając swoim izraelskim mentorom. Był i pozostaje prezydentem-kontrahentem. Jako pośrednik, natychmiast zaczął oferować syjonistom kraj, do którego jego dziadkowie przybyli z Niemiec zaledwie kilka dekad przed jego narodzinami; nie odczuwając prawdziwej pasji do USA i ich przyszłości, zaprzepaścił długoterminowy interes narodowy Ameryki, która go wybrała i oddał Izraelowi ogromne historyczne zasługi podczas swojej pierwszej kadencji prezydenckiej, w tym między innymi:

- Przeniesienie ambasady USA z Tel Awiwu do Jerozolimy, wbrew i pomimo wszystkich międzynarodowych paktów, które poprzednie rządy amerykańskie, bez wyjątku, skrupulatnie przestrzegały. Było to częścią umowy, którą podpisał w zamian za pomoc finansową od Sheldona.

- Cięcie funduszy USA na pomoc dla uchodźców palestyńskich.

- Uznanie okupowanych Wzgórz Golan po raz kolejny stanowi naruszenie wszystkich rezolucji ONZ i porozumień międzynarodowych.

- Uznanie nielegalnych osiedli izraelskich na Zachodnim Brzegu, pomimo masowych protestów społeczności międzynarodowej oraz wcześniejszych porozumień pokojowych i rezolucji ONZ.

- Jednostronne zerwanie porozumienia nuklearnego między Iranem a grupą 5+1 (JCPOA) na rzecz Izraela, co miało posłużyć przekształceniu irańskiej działalności nuklearnej w pretekst do późniejszego zaatakowania go.

- Nałożenie na irańską gospodarkę, na rozkaz Izraela, surowych sankcji w celu jej zniszczenia i skłonienia do jeszcze bardziej wrogich działań i postaw.

- Na rozkaz Izraela wpisanie Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), rządowej siły zbrojnej, na listę zagranicznych organizacji terrorystycznych stworzyło ostre warunki do dalszej konfrontacji militarnej.

- Zabicie naczelnego dowódcy IRGC (Siły Al-Kuds), Kasema Solejmaniego, co wywołało niemal regionalną wojnę z Iranem na Bliskim Wschodzie.

Ale wszystkie te wstępne usługi wciąż były niczym w porównaniu z kluczową misją, jaką Izrael zaplanował dla swojego sprzymierzeńca, Trumpa, w drugiej kadencji jego kontraktowej prezydentury. To program tak ogromny i tak agresywny, że każdy dzień jego drugiej czteroletniej kadencji musi służyć jego realizacji. Doświadczenie niezrealizowanego programu podczas pierwszej kadencji Trumpa, z powodu niewystarczającego przygotowania i nagłego wybuchu pandemii COVID-19, nauczyło Izraelczyków, że nie mogą przegapić żadnej okazji do realizacji swoich celów w trakcie jego drugiej kadencji. Ta dziwaczna postawa sprawiła, że ​​musieli doprowadzić Trumpa do tego, czego chcą, nie tylko za wszelką cenę, ale i z pełną prędkością – nie do stracenia.

Ten naciskany i pospieszny aspekt ich planu został sformułowany przez José Alberto Niño jako „ judo-akceleracjonizm ”. Przez to wyrażenie rozumie on „porzucenie stopniowego wsparcia dla Izraela na rzecz szybkich, radykalnych polityk, które przekształcają geopolityczny krajobraz na korzyść Izraela”. Wkrótce przekonamy się, że „krajobraz”, o którym mowa, nie ma być tylko regionalny, na Bliskim Wschodzie, ale globalny; tak, w skali całej planety. Najpierw „przekształcony” zostanie cały byt Stanów Zjednoczonych Ameryki, zarówno wewnętrznie, jak i geopolitycznie, dla pełnej korzyści Izraela. Zespół syjonistyczny w Białym Domu ma za zadanie niemal apokaliptyczną misję: wykorzystanie każdej pozostałej godziny życia i prezydentury Trumpa, aby osiągnąć cel przekształcenia Stanów Zjednoczonych Ameryki w Wielki Izrael .

JA niño argumentuje, że akceleracjonizm zakłada, iż intensyfikacja logiki panującego systemu może przynieść transformacyjną zmianę. Ten proces intensyfikacji w systemie syjonistycznym został zapoczątkowany w październiku 2023 roku, kiedy Izrael celowo pozwolił Hamasowi przeprowadzić operację paramilitarną, aby uruchomić ten proces. Jednak pierwsza faza tego planu, całkowita anihilacja Gazy, fizyczna i ludzka, nie nadążała za zaplanowanym harmonogramem; co więcej, obudziła zbiorową świadomość świata na temat antyludzkiej natury syjonizmu, generując gigantyczną odrazę do Izraela. To są dodatkowe powody omawianego judoakceleracjonizmu. Izrael stara się teraz złagodzić szkodliwe skutki i opóźnienia, przyspieszając agendę Trumpa; stąd ten nieprzewidywalny, całkowicie chaotyczny pierwszy rok drugiej prezydentury Trumpa, od stycznia 2025 do stycznia 2026, w trakcie którego prędzej czy później kształtuje się ogromna regionalna wojna totalna między USA/Izraelem a Iranem, po tym jak pierwsza próba miała miejsce podczas 12-dniowej wojny w czerwcu 2025.

Aby lepiej zrozumieć pilną potrzebę, Izrael pragnie interweniować w drugiej kadencji prezydentury Trumpa; wróćmy do teorii przyspieszenia. Brytyjski teoretyk akceleracjonizmu Nick Land stwierdza: „Głęboki problem przyspieszenia jest transcendentalny. Opisuje on horyzont absolutny — i taki, który się zbliża. Myślenie wymaga czasu, a akceleracjonizm sugeruje, że kończy nam się czas na przemyślenie tego, jeśli jeszcze tego nie zrobiliśmy”. Wiele krótkotrwałych, bezrefleksyjnych oświadczeń Trumpa, trwających kilka godzin lub w najlepszym razie kilka dni — czasami powodujących katastrofalne, nieodwracalne konsekwencje dla długoterminowych amerykańskich interesów narodowych — wynika z przekonania syjonistów, że kończy im się czas i muszą przyspieszyć. Ich transformacyjny projekt uczynienia Ameryki ich Wielkim Izraelem jest tak wzmocniony i przyspieszony, że syjonistyczni opiekunowie Trumpa nawet nie biorą pod uwagę reakcji i katastrofalnych reperkusji, jakie mogą mieć decyzje, które dyktują swojemu marionetkowemu prezydentowi.

Zwiększając tempo Trumpa i poganiając go, by realizował swój wywrotowy plan przekształcenia Stanów Zjednoczonych w Wielki Izrael, syjoniści ryzykują istnieniem Izraela, zanim stanie się on większy, czy to na Bliskim Wschodzie, czy, gdy ich upiorne marzenie się ziści, w Stanach Zjednoczonych. Nowy globalny anty-syjonistyczny trend w mediach społecznościowych, a nawet wśród amerykańskiej młodzieży, jest bezprecedensowy i zupełnie nowy. Wątpliwe zabójstwo Charliego Kirka i ogromne wysiłki jego żony, agentki syjonistycznej, by przejąć jego organizację, Turning Point US, pokazują, jak Izrael boi się rodzącej się krytycznej zbiorowej świadomości Amerykanów na temat antagonistycznego konfliktu między ich interesami narodowymi a interesami podżegającego do wojny, pasożytniczego tworu syjonistycznego. Ludzie tacy jak Tucker Carlson i Candace Owens, wraz z wybitnymi intelektualistami, takimi jak John Mearsheimer i Jeffrey Sachs, reprezentują trend budzący, który tłumaczy i wzmacnia tę pochopną, chaotyczną postawę syjonistów. Izrael znajduje się obecnie w stanie wysokiej podatności i bezbronności wobec Ameryki, która zamiast go lubić, zaczęła go odrzucać. Ludobójstwo w Strefie Gazy rzuciło światło na to, jak okrutny i bezduszny jest ten byt, który syjonistyczna propaganda długo próbowała przedstawiać jako „jedyną demokrację Bliskiego Wschodu”. Kurtyna już opadła, a syjoniści wiedzą, że nie mają wiele czasu na realizację straszliwego planu, jaki przygotowali dla USA: poświęcenie amerykańskiego złotego jajka dla przyszłości izraelskiej uczty.

Na co oni nie zwracają uwagi, i co my tutaj podkreślamy, to fakt, że Stany Zjednoczone Ameryki nie są konwencjonalnym zjednoczonym państwem narodowym, takim jak Zjednoczone Królestwo czy Francja, gdzie rząd może wahać się politycznie, a nawet geopolitycznie, nie podważając przy tym całej struktury społecznej. Stany Zjednoczone Ameryki są wyjątkiem: ogromny kraj z systemem federalnym, silną konstytucją, instytucjonalnym rozdziałem władzy i systemem kontroli i równowagi, w którym rząd centralny ma znaczną władzę, ale nie absolutną władzę. Oczywiście, częścią syjonistycznego programu administracji Trumpa jest demontaż konstytucyjnego i federalnego charakteru systemu w Ameryce, usunięcie autorytetu stanów, aby stworzyć scentralizowaną tyranię kierowaną przez Izrael, zarządzaną z Waszyngtonu. Mimo to zadanie nie wydaje się łatwe bez ryzyka zniszczenia całego systemu i wywołania drugiej amerykańskiej wojny domowej.

Aby zrozumieć głupotę tego scenariusza, przyjrzyjmy się temu, co syjonizm zamierza zrobić z jednym z głównych filarów światowego kapitalizmu, Stanami Zjednoczonymi Ameryki.

Czy Ameryka stanie się Wielkim Izraelem?

W przeciwieństwie do znanej koncepcji stworzonej przez izraelską machinę propagandową, to, co syjonizm tak naprawdę rozumie przez „ Wielki Izrael ”, nie jest rozciągniętym geograficznie rozszerzeniem współczesnego Izraela. Jest to powierzchowna, pokrętna ocena powyższej koncepcji. Wielki Izrael, w sensie funkcjonalnym, to Stany Zjednoczone Ameryki w całości; celem jest przekształcenie go w byt, któremu nieetyczne syjonistyczne głębokie państwo powierzyło realizację szerokiego wachlarza różnorodnych celów poprzez brutalną siłę, niekończące się wojny, nieuzasadnione zabójstwa, bezpardonowe bombardowania, celowe zamachy, ogromne zniszczenia, zastraszanie i wszelkiego rodzaju groźby. Prosta logika kieruje militaryzmem syjonistycznego kapitalizmu: macie coś, czego Wielki Izrael pragnie dla swojej przyszłości? My tego nie kupujemy; odbieramy wam to z rąk. Ta logika jest teraz oczywista w imperialistycznej amerykańskiej abrahamowej śmiałości kapitalistycznej pod rządami kontraktowej prezydentury Trumpa. Przykłady:

- Czy Kanał Panamski generuje dochód i czy musimy płacić za przeprawę naszych statków? Zdobędziemy go naszą armią.

- Czy Wenezuela ma pierwsze na świecie złoża ropy naftowej? Pojmiemy waszego prezydenta i przejmiemy kontrolę nad nim za pośrednictwem naszej marynarki wojennej, a w razie potrzeby również sił lądowych. Wasza ropa jest nasza.

- Kuba, Kolumbia i Meksyk mają duże zasoby naturalne i tereny, dlatego otaczamy je i atakujemy pod pretekstem walki z handlem narkotykami lub obalania dyktatur, a następnie przejmujemy obszary o dużym potencjale pod względem zasobów naturalnych.

- Czy Grenlandia ma bogate zasoby podziemne różnego rodzaju? Zajmiemy ją militarnie i odbijemy ją Danii.

- Czy Kanada to rozległe terytorium? Przyłączymy ją do naszego, jak Wzgórza Golan.

- Czy na wybrzeżu Strefy Gazy jest dużo gazu i ropy? Zrównamy Gazę z ziemią, wymordujemy ponad 600 000 ludzi pod gruzami i zajmiemy ją.

- Czy w Syrii znajdują się znaczne zasoby ropy naftowej? Zajmiemy Wzgórza Golan i obszary kraju niezbędne do zapewnienia kontroli nad jej zasobami ropy naftowej.

- Iran ma bogate złoża ropy naftowej i gazu oraz kopalnie. Zaatakujemy go pod pretekstem działań nuklearnych, reżimu islamistycznego lub terroryzmu, a następnie doprowadzimy do rozpadu kraju i przejęcia przez niego użytecznych terenów.

- Utworzymy Sudan Południowy i Somaliland i pośrednio przejmiemy nad nimi kontrolę.

Ta lista nie ma końca; to tylko kwestia czasu i okoliczności, gdzie i w jakim celu podjąć wrogie, agresywne działania i przeprowadzić je, by posiąść więcej. Jak już wspomnieliśmy, Wielki Izrael ma na celu planetę i jej cenne zasoby. Ten ambitny plan ma jednak swoje wady.

Wewnętrzne sprzeczności tego wzorca

Proces izraelizacji Stanów Zjednoczonych, jako zaawansowany krok w stopniowej transformacji klasycznego, typowego judakapitalizmu w nowy, ponury kapitalizm syjonistyczny, pociąga za sobą oczywiście sprzeczności: postkolonialny kapitalizm miał sprawować swoją dominację głównie poprzez gospodarkę, dyplomację lub akulturację. Po II wojnie światowej potęga militarna została zepchnięta do roli instrumentu granicznego w tym systemie, pozostałości po spuściźnie z czasów kolonialnych. W okresie powojennym kapitalizm był postrzegany przede wszystkim jako system ekonomiczny. Ostatni raz kapitalizm wybrał konfrontację militarną zamiast rywalizacji ekonomicznej podczas II wojny światowej. Jednak od tego czasu, zwłaszcza ze względu na odstraszający wpływ broni jądrowej, skłaniał się ku dominacji ekonomicznej, zdając sobie sprawę, że rozwiązanie militarne doprowadzi do powszechnego wzajemnego zniszczenia.

Ten wzorzec globalnej dominacji gospodarczej trwał około 60 lat. W pierwszej dekadzie XXI wieku, wraz z ujawnieniem wyżej wymienionych wewnętrznych słabości strukturalnych kapitalizmu, system kapitalistyczny został nieuchronnie dotknięty głębokimi wewnętrznymi niespójnościami. Wojna w Afganistanie i Iraku, po wewnętrznym spisku 11 września , były pierwszymi oznakami tej tendencji przechodzenia w stronę militaryzmu. Jednakże system gospodarczy był tak głęboko osadzony w globalizacji, że trudno było go szybko odwrócić. Dojście Obamy do władzy pokazało, że druga dekada tego wieku była okresem ambiwalencji i peryferii; system był rozdarty między, z jednej strony, wybitną logiką wykorzystywania gospodarki jako głównej dźwigni swojej hegemonii, a, z drugiej strony, przejściem do agresywnego wykorzystania środków militarnych.

Ta cienka niepewność w zachodnim systemie kapitalistycznym doprowadziła do nieskrywanego wzrostu militaryzmu w trzeciej dekadzie XXI wieku. Ten zwrot akcji jest bezpośrednim rezultatem ekstrapolacji brutalności Izraela w regionie, a także syjonizmu stającego się siłą napędową kapitalizmu; efektem obu tych czynników był militaryzm jako główna oś amerykańskiego kursu geopolitycznego, przekształcając tym samym gospodarkę Stanów Zjednoczonych w syjonistyczny kapitalizm, a dokładniej judoimperializm . Ten ostatni jest wynikiem przejęcia amerykańskiego systemu gospodarczego i politycznego przez syjonistyczny kompleks militarno-przemysłowy. W rezultacie amerykański kapitalizm przekształcił się z systemu ekonomicznego w militarystyczny. Obecnie bombardowania, prowadzenie niekończących się wojen i masowe mordy, okupacja terytoriów innych narodów w celu przejęcia ich zasobów siłą – to wszystko są tymczasowe rozwiązania, które mają uchronić upadły tradycyjny judokapitalizm przed krótkotrwałym upadkiem spowodowanym nagromadzeniem wyżej wymienionych niedociągnięć. Tak przynajmniej uważają ci, którzy wynieśli Trumpa na urząd i sprawują jego prezydenturę opartą na judaistycznym kontrakcie .

Jak wspomnieliśmy powyżej o „judoakceleracjonizmie”, syjoniści zamierzają teraz przyspieszyć proces izraelizacji Stanów Zjednoczonych za pośrednictwem Trumpa. W pierwszym roku prezydentury żydowski zespół Trumpa, podobnie jak Howard Lutnick, starał się oszukać amerykańskie duże korporacje, wmawiając im, że dzięki tej nowej, brutalnej strategii Stany Zjednoczone mogą bez żadnych kosztów ominąć wszelkie ograniczenia prawne i konwencjonalne, generując biliony dolarów zysków. Swoją kampanię wabienia prowadzą za zamkniętymi drzwiami wśród miliarderów. Publicznie zwodzą masy pustymi, bezsensownymi, ultranacjonalistycznymi argumentami ideologicznymi w stylu MAGA, na przykład dotyczącymi „jak korzystne są cła”. Rozwijają niezwykle ryzykowny dyskurs pełen absurdalnych politycznych, ideologicznych, rasistowskich i etnocentrycznych forteli, aby móc siłą usuwać wszelkie wewnętrzne i zewnętrzne przeszkody na drodze tak gwałtownej i agresywnej agendy, jedną po drugiej, za pomocą brutalnej policji wyszkolonej przez Siły Obronne Izraela w kraju (np. w Minneapolis) oraz poprzez siłę militarną, taką jak operacja pojmania Maduro w Wenezueli lub wprowadzenie ogromnej floty na granicę z Iranem. 

Ostatnia walka między frontami racjonalnym i irracjonalnym w kapitalizmie

Podczas gdy Żydzi-suprematyści przyspieszają tę bezczelnie wojowniczą strategię, skrywając swój mętny i ukryty plan, wciąż istnieje racjonalna, konserwatywna, przypominająca kapitalizm część, która, o ile to możliwe, stara się powstrzymać lub przynajmniej osłabić narastające szaleństwo części irracjonalnej, nie odważając się jednak publicznie przyznać  syjonistyczny charakter tej drugiej. Tę pierwszą reprezentują niektóre krajowe sektory gospodarki w Stanach Zjednoczonych i wielu krajach, w tym Kanada , UE, Australia, Japonia, Brazylia i Republika Południowej Afryki. Problem tkwi jednak w dwóch cechach syjonistycznej strony szaleństwa: 1) część irracjonalna przewiduje bezpośrednie i jawne użycie agresywnej, jawnej siły militarnej i przemocy dla osiągnięcia swoich nierozsądnych celów, oraz 2) jest ona intensywnie i nieodwracalnie inwestowana w sektory związane z militaryzmem – sektor, który wyginie, jeśli zapanuje pokój i równowaga. Nie możemy sprowadzić tego do klasycznego „kompleksu militarno-przemysłowego” znanego w Stanach Zjednoczonych.

Syjonistyczny kompleks militarno-przemysłowy, oparty na idei permanentnej gospodarki wojennej, to sieć, która stworzyła strategię globalnego chaosu poprzez taktykę prowadzenia niekończących się wojen. Dla tych, którzy kierują tą siecią, pokój, prawo i porządek, czyli współistnienie, są wrogami, których należy odrzucić. Dlatego jednym z zadań administracji Trumpa jest likwidacja Organizacji Narodów Zjednoczonych i innych instytucji międzynarodowych promujących praworządność, prawa człowieka i pokojowe metody rozwiązywania konfliktów.

Zatem niekonstruktywna postawa przypomina nam, że obecny irracjonalny, syjonistyczny aspekt kapitalizmu jest archetypowym rezultatem jego tradycyjnej, suprematycznej, judaistycznej kwintesencji, charakteryzującej się brakiem moralności, pozorem, oszustwem i nieuczciwością. Racjonalna strona kapitalizmu to ta, która woli funkcjonować normalnie, głównie ze względu na swoją niesyjonistyczną naturę. Chce podążać za konwencjonalnym cyklem produkcji, dystrybucji i konsumpcji.

Konflikt przybiera dziwny obrót, gdy uświadomimy sobie, że syjonistyczny kapitalizm wyznacza program, który w żaden sposób nie przystaje do normalnych zasad kapitalistycznej makroekonomii. Pomysł spiskowania, by dosłownie podbić rdzeń kapitalizmu, Stany Zjednoczone, i przekształcić je w materialną bazę pod ujarzmienie świata pod rządami syjonistycznego rządu globalnego, jest absolutnie osobliwy. Służy on raczej ideologicznym, politycznym i psychopatycznym popędom, które nie odpowiadają logice standardowego systemu ekonomicznego, który dąży do zapewnienia swojej normalnej funkcjonalności poprzez unikanie wszelkich przesadnych zachowań.

Walka jest zatem konfrontacją między irracjonalną postawą syjonizmu a niesyjonistyczną, racjonalną tendencją. Izrael jest lokomotywą tej pierwszej części, która dąży do urzeczywistnienia swojej szerszej wersji, Wielkiego Izraela, już nie na Bliskim Wschodzie, a przynajmniej nie tylko tam, ale w historycznym centrum pozornie racjonalnego kapitalizmu – Stanach Zjednoczonych. Jeśli się to uda, nie tylko zakończy samo istnienie państwa narodowego zwanego USA, ale także na zawsze zburzy konwencjonalny kapitalizm, pogrążając cały glob w wielowarstwowym chaosie i podporządkowując go panowaniu najbardziej nieortodoksyjnej formy kapitalizmu syjonistyczno-militarystycznego. W ten sposób system kapitalistyczny, który już u zarania był głęboko skażony nieetycznością judaizmu supremacyjnego, ostatecznie wymrze z powodu wstrzyknięcia wirusa syjonizmu-imperializmu.

Instalacja Wielkiego Izraela w USA będzie zatem oznaczać zakorzenienie konwencjonalnego kapitalizmu w jego fundamentach, aby dać początek nowemu systemowi, w którym na planecie dominować będzie nie logika ekonomiczna, lecz zaciekłe, rasistowskie, dzikie okrucieństwo. Nie będzie rozróżnienia między racjonalnym a irracjonalnym, dobrym a złym, słusznym a niesłusznym, etycznym a nieetycznym itd. Syjonizm poświęci całą ludzką cywilizację u stóp jej supremacjonistycznych, rasistowskich, religijnych i ideologicznie korzystnych bożków wzniesionych w Wielkim Izraelu, czyli w [dawnych] Stanach Zjednoczonych Ameryki.

Nieuchronność złośliwości w tym kierunku

Po opisanym powyżej absurdalnym projekcie, syjonistyczna machina wojenna kapitalizmu jest teraz gotowa tłumić, aresztować, zabijać, niszczyć i prowadzić wojnę w dowolnym miejscu na świecie, od Minneapolis po Iran, od Gazy po Grenlandię, aby osiągnąć swój cel. W tym celu należy usunąć z mapy drogowej podboju Stanów Zjednoczonych wszystko, co jest uważane za przeszkodę. Niektóre z tych przeszkód to:

- Wolność słowa: Należy stosować represje i milczenie w obliczu przestępstw i zniszczeń. (Zniesienie Pierwszej Poprawki).

- Demokracja: Absurdalna gra w troskę o głosy ludzi musi się skończyć. Dlatego wybory uzupełniające 26 listopada , na przykład, muszą zostać zignorowane. (Trwający antykonstytucyjny zamach stanu z góry).

- Władza ustawodawcza: Władza musi zastąpić Konstytucję, prawo i porządek; a wszelkie prawa instytucjonalne, postrzegane jako ograniczenie, muszą zostać stłumione. (Pam Bondi na czele Departamentu Sprawiedliwości!)

- Prawo międzynarodowe: Wszelkie porozumienia, traktaty i zasady regulujące stosunki międzynarodowe muszą zostać odrzucone, a pierwszeństwo musi mieć syjonistyczne prawo dżungli lub logika obcych. ( MTK , MTS i podobne muszą zostać rozebrane na kawałki).

- Pokój: Wojna musi stać się normą, czymś trwałym i niewyczerpanym oraz stać się siłą napędową gospodarki; (Niekończące się krwawe, niszczycielskie wojny.)

- Życie ludzkie: Nie ma ono żadnej wartości, jeśli syjonistyczne interesy finansowe i materialne wymagają śmierci milionów, a może nawet miliardów ludzi. W Strefie Gazy zamordowano ponad 680 000 osób. (Są gotowi dodać do tej liczby tyle zer, ile potrzeba).

Przyszłość ludzkości jest nieistotna, o ile syjonistyczna część populacji świata może rościć sobie prawo do wyłącznego, suprematycznego posiadania całej planety. Jeśli to się nie uda, świat nie zasługuje na przetrwanie. (Opcja Samsona z 500 izraelskimi pociskami z głowicami jądrowymi jest dostępna na wypadek zaplanowanego z góry syjonistycznego szaleństwa końca świata).

Z punktu widzenia ekologii, przetrwanie planety nie ma znaczenia, dopóki syjonistyczno-militarystyczny imperializm może posiadać wszystkie zasoby, władzę i bogactwo w swoich rękach. (Ziemia nie zasługuje na przetrwanie, jeśli nie znajduje się pod całkowitą kontrolą ludu wybranego przez boga, stworzonego przez syjonistów).

Krótko mówiąc, obserwujemy, że wrodzone wady kapitalizmu przekształciły go z pozornie produktywnego systemu w jawnie destrukcyjny. Mniejszość mniejsza niż 1 procent, z powodu swojej chciwości i pod wpływem syjonistycznej, suprematycznej głupoty kapitalizmu, próbuje odtworzyć nieetyczny model Izraela w Stanach Zjednoczonych, aby uczynić go narzędziem globalnej dominacji, a z drugiej strony, 99 procent ludzi, z całą swoją różnorodnością, nieświadomych tej piekielnej próby, chce żyć w przyzwoitym świecie bez wojny, grabieży i rozlewu krwi. Ten jeden procent chce zrobić wszystko, co uzna za konieczne dla swoich interesów i sprawić, by 99 procent populacji zapłaciło cenę tego krwawego, brutalnego przedsięwzięcia. Światowa wersja tego samego zastraszającego wyczynu, który Izrael siłą narzucał mieszkańcom regionu od samego początku. Przekształcenie USA w Wielki Izrael, a świata w wielki Bliski Wschód .

Wnioski

To, co obserwujemy od października 2023 r., to jedynie chęć traktowania całego świata jako wielkiej Gazy, ale nie przez Izrael, lecz przez Wielki Izrael, ten, który syjonizm ma nadzieję stworzyć za pośrednictwem kontraktowej prezydentury Trumpa w Stanach Zjednoczonych Ameryki, z jego potężną armią, aby podporządkować świat okrutnej żydowskiej supremacji.

Izraelizacja globalnej konfiguracji zwiastuje koniec ludzkiej cywilizacji i utratę różnorodności. Stany Zjednoczone Ameryki są teraz miejscem, które zadecyduje, czy ten dalekosiężny upadek w ewolucji człowieka nastąpi, czy nie. Przekształcenie USA w Wielki Izrael niewątpliwie oznacza, że ​​ludzkość przegra walkę o przetrwanie. Nie chodzi tu o los fikcyjnego „wolnego świata”, ale o przyszłość realnej wolności świata, która leży w rezultacie tego, co dzieje się teraz w Stanach Zjednoczonych.

Powiedzmy sobie jasno, oto fakty:

Judaizm przejął kontrolę nad cywilizacją zachodnią, syjonizm przejął kontrolę nad amerykańskim rozwojem i chce kontynuować izraelizację Ameryki, a dokładniej, przekształcenie Stanów Zjednoczonych Ameryki w Wielki Izrael, poprzez który chce przekształcić cały świat w podkategorię hebrajskiej supremacji globalnej antycywilizacji.

To ostatnie nie jest abstrakcyjną formułą; to faktyczne pojmowanie historii. Mówimy tu o wymuszonym ideologicznym barbarzyństwie planety przez wyznanie, które rzeczywiście dowiodło, że nie ma żadnego szacunku, żadnej czci, żadnego uznania dla niczego, co zostało ukształtowane przez humanizm wśród mężczyzn i kobiet na Ziemi; na szczycie tego wszystkiego, wartości ludzkiego życia i godności; jakby jednym z punktów ich dziesięciu przykazań nie było „Nie zabijaj”, ale raczej „Zabijaj”.

Wydaje się, że celem stworzenia Izraela jest przejście od fałszu „ziemi bez ludzi dla ludu bez ziemi” do rzeczywistości „ludu z [okupowaną] ziemią, która pozbawia ziemi inne narody”.

„ Wielki Izrael ” był dotychczas ucieleśnieniem tej miażdżącej logiki, energicznie realizowanej przez syjonizm, bezlitośnie niszczącej jeden kraj po drugim, a teraz przyszła kolej na Stany Zjednoczone Ameryki, które zostały zaatakowane od wewnątrz.

Jeśli takie gangsterskie przedsięwzięcie się powiedzie, cała ludzkość upadnie. Dlatego myślę, że nie będzie przesadą stwierdzenie, że Stany Zjednoczone Ameryki są obecnie bastionem, którego należy bronić za wszelką cenę, poprzez racjonalność, przyzwoitość, odwagę, odpowiedzialność etyczną i zorganizowane działania, zanim przegramy tę egzystencjalną, fatalną wojnę z supremacjonistycznym, syjonistycznym barbarzyństwem; wojnę, która jest systematycznie prowadzona przeciwko ludzkiej cywilizacji i humanistycznemu spełnieniu.

Korosh Erfani

Źródło oryginalne https://www.unz.com/article/the-usa-as-greater-israel-and-the-world-as-greater-middle-east/

Opracowanie tłumaczenia Jarek Ruszkiewicz

Komentarze