Kiedyś republikanin Richard Nixon został wybrany na prezydenta USA, obiecując w kampanii wyborczej, że ma „tajny plan pokojowy” mający na celu zakończenie wojny USA z Wietnamem. Nixon zrobił potem coś wręcz przeciwnego, zintensyfikował wojnę, rozprzestrzeniając ją na Laos i Kambodżę, zabijając miliony ludzi. Został ponownie wybrany w 1972 roku, po dokonaniu tej rzezi. Zwyciężył w 49 z 50 stanów. Wojna zakończyła się w 1975 roku klęską USA i ich ucieczką z Wietnamu.
"Nazywam się Aaron Bushnell i jestem czynnym żołnierzem Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych. Nie będę już dłużej współwinny ludobójstwa. Zamierzam wziąć udział w ekstremalnym akcie protestu, ale w porównaniu z tym, czego ludzie doświadczają w Palestynie z rąk syjonistycznych żydów, to wcale nie jest ekstremalne. To właśnie nasza klasa rządząca uznała za normalne".
To wypowiedź 25-letniego starszego szeregowego Aarona Bushnella (sądząc po imieniu to Żyd), który popełnił samobójstwo, dokonując samospalenia przed ambasadą Izraela w Waszyngtonie 25 lutego 2024 roku, protestując przeciwko ludobójstwu Palestyńczyków dokonanemu przez Izrael i Stany Zjednoczone.
Należy potępić i nigdy nie wspierać tych, którzy dopuszczają się tych okrucieństw - w USA oznacza to Bidena i Donalda Trumpa, przede wszystkim, żadnego z nich nie wolno popierać, mówiąc, że jest lub był „mniejszym złem”. Martin Luther King Jr. zrobił to, gdy został wstrząśnięty zdjęciami martwych i poparzonych napalmem wietnamskich dzieci na początku 1967 roku w fotograficznym eseju magazynu Rampa Williama Peppera „Dzieci Wietnamu”. King był tak wstrząśnięty zdjęciami, że wbrew wszelkim radom publicznie zwrócił się przeciwko wojnie USA z Wietnamem i został zamordowany przez rząd USA w następnym roku. Jeśli pójdziesz za przykładem Kinga i odrzucisz zło, nie zostaniesz zamordowany, ale odkupisz swoją duszę.
Dzięki powieści Raya Bradbury'ego "Fahrenheit 451" wiele osób wie, że papier pali się w temperaturze 451 stopni Fahrenheita. Ale w jakiej temperaturze palą się dzieci? Chcesz wiedzieć?
Historia amerykańskiej polityki prezydenckiej często jest opowieścią o wyborze „mniejszego zła”. To uzasadnienie było wielokrotnie wykorzystywane do uzasadniania brutalnego mordowania niewinnych ludzi na całym świecie. Wybory prezydenckie w tym stuleciu pokazują tę historię bardzo wyraźnie, tak jak wiele dekad historii potwierdza poparcie USA dla trwających prób Izraela zmierzających do eksterminacji narodu palestyńskiego. W ostatnich latach zwolennicy teorii „mniejszego zła” są bardzo aktywni, broniąc niemożliwych do obrony polityków.
Tradycyjni Demokraci, entuzjastycznie głosowali na Baracka Obamę w 2008 roku po ośmiu latach kłamstw, tłumienia swobód obywatelskich (Patriot Act itp.) i niekończących się, brutalnych wojen prowadzonych przez przestępczą administrację republikanina George'a W. Busha. Osiem poprzednich lat, kiedy to demokrata Bill Clinton cofnął zabezpieczenia ekonomiczne dla ubogich, jego niekończące się bombardowania i sankcje wobec Iraku, skutkujące "akceptowalną" śmiercią ponad 500 000 irackich dzieci, a także zniszczenie Jugosławii i bombardowanie Serbii, skłoniły ich do refleksji, ale polityka Busha była tak zła, że Obama wydawał się w porównaniu z nią niczym powiew świeżego powietrza.
Ale wkrótce Obama pokazał im swoje prawdziwe oblicze, a oni popadli w rozpacz. A kiedy w 2016 roku stało się jasne, że Demokraci, na czele z Obamą i Hillary Clinton, wywołali aferę Russiagate, aby upewnić się, że Trump, znany z reality show, nie zostanie wybrany, a jednak został, stopniowo przesunęli się w stronę obozu Trumpa. Teraz mówią, że Trump jest człowiekiem pokoju, pomimo jego całkowitego i długotrwałego poparcia dla ludobójstwa Palestyńczyków przez Izrael, jego interwencji w Syrii i bombardowania Jemenu, jego polityki wobec Ukrainy w pierwszej kadencji, która była kontynuacją polityki prowadzonej przez administrację Obamy, oraz braku dekretu wykonawczego po objęciu urzędu, który położyłby kres wszelkiemu wsparciu dla Ukrainy.
Obie strony, jak tylko mogą, zachwalają swoich prezydentów-rozjemców, krzycząc „pokój, pokój”, podczas gdy pokoju nie ma. To, że Stany Zjednoczone mają permanentny stan wojny, wydaje się im niejasne. To, że są rozgrywani przez pochlebcze media, które żerują na ich naiwności, jednocześnie wspierając stan wojny, nigdy tak naprawdę nie dociera do ich umysłu. Ale mrzonki zwyciężyły, a imperium toczy się dalej, napędzane przez machinę propagandową, która nie ma sobie równych.
Ta machina propagandowa jest teraz tak potężna, bo jest tak oczywista. To jak te reklamy, które wyśmiewają produkty, które sprzedają, tylko po to, by sprzedać jeszcze więcej. Uważając się za zbyt inteligentnych na taką głupotę, najbardziej inteligentni i dobrze nastawieni ludzie dają się złapać w jej macki; ich umysły zaprzątnęła jej poznawcza infiltracja.
Czy uważają, że obrazy i odgłosy ludobójstwa Palestyńczyków przez USA i Izrael są prawdziwe? Czy pytają: „Czy to jest prawda?”? Czy, niczym Poncjusz Piłat, umywają ręce i deklarują swoją niewinność w kwestii krwi Palestyńczyków, jednocześnie stojąc za wybranymi przez siebie prezydenckimi ludobójcami? To nie propaganda ani wywiad stworzyły to rozdwojenie jaźni, ten zastój myślenia, w którym dwie strony agresywnie deklarują dobre intencje swoich przywódców. To, co przedstawiane jest jako straszliwie złożone i zagmatwane, jest niesłychanie proste. To herezja, ale tak jest: zbyt wielu ludzi postradało rozum, oderwało się od własnego doświadczenia i logiki prostych faktów. I w ten sposób pogrzebało swoje sumienie.
Istnieją formy alienacji, które są stosunkowo odmienne od statystycznie „normalnych” form alienacji. Osoba „normalnie” wyobcowana, z uwagi na fakt, że zachowuje się mniej więcej tak jak wszyscy inni, jest uważana za zdrową na umyśle. Inne formy alienacji, które są niezgodne z panującym stanem alienacji, to te, które „normalna” większość określa jako złe lub szalone. Stan wyobcowania, nieświadomości, utraty zmysłów jest stanem normalnego człowieka.
Wystarczy rozważyć jeden prosty przykład trwającego ludobójstwa Izraela na Palestyńczykach. Trwa ono na oczach wszystkich od piętnastu miesięcy pod rządami prezydenta Bidena i od czternastu miesięcy pod rządami prezydenta Trumpa, przy jego pełnym, ciągłym wsparciu ze strony USA. Żaden Amerykanin nie może szczerze powiedzieć, że nie wiedział, że to ludobójstwo jest dokonywane przez jego kraj. Według Ministerstwa Obrony Izraela, o którym donosił 28 maja 2025 r. antiwar.com , „Stany Zjednoczone dostarczyły Izraelowi 90 000 ton bomb, broni i innego sprzętu wojskowego od 7 października 2023 r. w celu wsparcia ludobójczej wojny przeciwko Palestyńczykom w Strefie Gazy, zgodnie z danymi izraelskiego Ministerstwa Obrony. Ministerstwo Obrony poinformowało we wtorek, że 800 samolot z amerykańską bronią przybył do Izraela rano, a 140 statków dostarczyło również amerykański sprzęt w ciągu prawie 600 dni od 7 października”.
Wiedza o tym ludobójstwie, w którym zginęło, spalono żywcem, zbombardowano setki tysięcy Palestyńczyków, a wiele innych osób zostało rannych i zagłodzonych na śmierć przy pełnym poparciu Bidena i Trumpa, powinna sprawić, że każda osoba, która zachowała choć odrobinę człowieczeństwa, natychmiast i na zawsze odrzuci tych krwiożerczych zabójców.
Ale tak nie jest. Mają poparcie swoich żarliwych zwolenników, którzy usprawiedliwiają ich. Mężczyźni, którzy palą żywcem dzieci, nie są odrzucani od razu, ale ich polityczni zwolennicy odkrywają w nich zalety. Coś tak niewyobrażalnie strasznego dzieje się na oczach wszystkich, ale to, co to oznacza dla Bidena i Trumpa, jest pomijane, jakby ludobójstwo było tylko drobnym dziwactwem. Ci ludzie są często wybierani przez swoich zwolenników jako mniejsze zło, jakby ludobójcza rzeź niewiniątek była mniejszym złem.
Tak, to niesłychane. Choć Stany Zjednoczone prowadzą niekończące się wojny agresywne i masowe rzezie niewinnych ludzi, można by przytoczyć argument przeciwko poparciu dla amerykańskich przywódców, ten jeden przykład powinien wystarczyć. Albo jednoznacznie akceptujesz, albo odrzucasz tych, którzy popierają ludobójstwo. Bez żadnych „jeśli”, „i”, „ale”.
Nie dotyczy to jednak tylko prezydentów. Wokół nich zawsze kręcą się syjoniści, którzy mają swoje, ściśle zdefiniowane cele, które nie są zbieżne z interesami ludzkości.
W ostatnich dniach przywódcy amerykańskiego imperium złożyli zaskakująco szczere wyznania. Senator Lindsey Graham stwierdził, że w Izraelu planowane są przyszłe wojny, a sekretarz stanu Marco Rubio wezwał do powrotu do staromodnego, zachodniego kolonializmu.
Na poniedziałkowej konferencji prasowej w Tel Awiwie po spotkaniu z Benjaminem Netanjahu Graham powiedział : „ Przyjeżdżam tu co dwa tygodnie, niezależnie od tego, czy muszę, czy nie ”. Dlaczego senator z Karoliny Południowej co dwa tygodnie jeździ do Izraela, bez względu na pogodę? Krwiożerczy podżegacz wojenny szybko odpowiada na to pytanie.
„Przyszłe wojny są planowane tutaj , w Izraelu” – powiedział Graham. „Bo jeśli nie wyprzedzisz wroga o krok, będziesz cierpiał. Najmądrzejsze i najbardziej kreatywne siły zbrojne na świecie są tutaj, w Izraelu”.
Graham z ekscytacją myślał o wojnie między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Przyznał, że taka wojna mogłaby doprowadzić do irańskich ataków rakietowych na amerykańskie wojska w regionie, ale stwierdził, że Stany Zjednoczone i tak powinny toczyć wojnę.
W przemówieniu wygłoszonym w sobotę na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa sekretarz stanu Marco Rubio całkowicie zrzucił maskę, wygłaszając niepokojącą tyradę na temat potrzeby powrotu do "dobrych starych czasów", kiedy to mocarstwa zachodnie dominowały w południowej części świata bez udawania czy przeprosin.
„Przez pięć wieków poprzedzających koniec II wojny światowej Zachód się rozszerzał: jego misjonarze, pielgrzymi, żołnierze i odkrywcy opuszczali jego brzegi, by przemierzać oceany, kolonizować nowe kontynenty i budować rozległe imperia rozciągające się na cały świat ” – powiedział Rubio. „Ale w 1945 roku, po raz pierwszy od czasów Krzysztofa Kolumba, Zachód znajdował się w stanie upadku. Europa była w ruinie. Połowa jego terytorium znajdowała się za żelazną kurtyną, a reszta zdawała się podążać tą samą drogą. Wielkie zachodnie imperia weszły w nieodwracalny upadek, przyspieszony przez ateistyczne rewolucje komunistyczne i powstania antykolonialne, które miały przekształcić świat i w nadchodzących latach okryć ogromne połacie mapy czerwonym sierpem i młotem”.
Rubio, znany z antykomunistycznych poglądów, przyznaje tutaj, że socjalizm odegrał wiodącą rolę w walce z nadużyciami kolonializmu i budowaniem imperiów przez świat zachodni w ostatnich dekadach. Przeciętny człowiek uznałby to za mocny argument na rzecz socjalizmu, ale Rubio przedstawia go jako coś złego.
Rubio wzywał Europejczyków, aby przyłączyli się do swoich białych braci chrześcijan w Stanach Zjednoczonych, aby pokonać kubańskich komunistów i brązowoskórych pogan, którzy domagają się własnej suwerenności i promowania własnych interesów: „Pod rządami Trumpa Stany Zjednoczone Ameryki ponownie podejmą się zadania odnowy i odbudowy, ożywione wizją przyszłości tak dumnej, suwerennej i żywotnej, jak przeszłość naszej cywilizacji. I choć jesteśmy gotowi, w razie potrzeby, dokonać tego sami, wolimy i mamy nadzieję dokonać tego z wami, naszymi przyjaciółmi tutaj, w Europie”.
"Jesteśmy częścią jednej i tej samej cywilizacji: cywilizacji zachodniej. Łączą nas najgłębsze więzy, jakie narody mogą dzielić, ukształtowane przez wieki wspólnej historii, wiary chrześcijańskiej, kultury, dziedzictwa, języka, przodków oraz poświęcenia, jakie nasi przodkowie ponieśli wspólnie dla wspólnej cywilizacji, którą odziedziczyliśmy"- zachęcał Rubio.
Trzeba być wyjątkowym psychopatą, żeby z nostalgią wspominać pięć wieków niekontrolowanego zachodniego kolonializmu i imperializmu, a potem opowiadać się za powrotem do tej przerażającej ery. Masowe ludobójstwa na całych kontynentach. Handel niewolnikami w Afryce. Brutalne podporządkowanie i zniewolenie całych populacji. To właśnie Rubio wspomina z nostalgią i żalem.
I to nie wspominając o okrucieństwie, jakie dziś prezentuje jego ukochana „cywilizacja zachodnia”. To cywilizacja holokaustu w Gazie. Cywilizacja, która nie może istnieć bez nieustannej wojny, wyzysku i eksploatacji. Cywilizacja, która obecnie dusi Kubę i przygotowuje się do wojny z Iranem. Cywilizacja, która nawet dziś brutalnie zniewala i grabi kraje Globalnego Południa. Cywilizacja ekobójstwa. Cywilizacja Epsteina.
Cywilizacja zachodnia jest najbardziej zdegenerowaną i brutalną cywilizacją, jaka kiedykolwiek istniała. Nie musi odzyskiwać dawnej świetności; trzeba ją zatrzymać i oczyścić. Jest to aż nazbyt oczywiste, gdy spojrzy się na obłąkanych przywódców, których ta cywilizacja wyniosła na najwyższe stanowiska władzy.
W jakiej temperaturze palą się dzieci? Naprawdę nie wiesz?
Jarek Ruszkiewicz

Komentarze
Prześlij komentarz