Komicy są tłumieni przez brak kreatywności: aby zamienić wypowiedzi Trumpa w stand-up, wystarczy nic nie robić. Wystarczy pozwolić mu mówić, a zaoferuje najwyższej klasy rozrywkę na najniższym możliwym poziomie. Mniej zabawny jest fakt, że zachodnie media, które twierdzą, że prezentują reportaże i analizy, traktują te kompletne bzdury poważnie. Jeśli słuchasz ekspertów na Zachodzie, będziesz przecierał oczy i uszy z niedowierzania. Nigdy wcześniej raporty i oceny nie były tak przesiąknięte bzdurami i tak dalekie od rzeczywistości. Zachodnie społeczeństwo i media, w swojej uległej lojalności nawet nie zaczynają zdawać sobie sprawy, że są prowadzone ku katastrofie przez wpływowe osobistości w Izraelu i USA. Zamiast przygotowywać ludzi na to, że Zachód – a zwłaszcza Europa – zmierza ku upadkowi i trudnościom, publikują optymistyczne prognozy.
Jednak dokładne badania pozwalają na sformułowanie realistycznego obrazu. To złożone przedsięwzięcie, ponieważ cały Zachód spiskował, by okłamywać świat. Poprzez cenzurę i sztuczną inteligencję, kręgi kształtujące opinię publiczną i tworzące politykę dysponują środkami, by wmówić społeczeństwu Zachodu, że Izraelczycy to dobrzy ludzie, a Amerykanie zwyciężą. To nic nowego: na wojnie zawsze byli tylko zwycięzcy. Na przykład naziści do 1945 roku próbowali przekonać swoich obywateli, że ostateczne zwycięstwo jest w zasięgu ręki. Podczas wojen w Korei i Wietnamie Amerykanie „wygrali”, a Rosja „przegrywa” na Ukrainie od czterech lat. A teraz Amerykanie i Izraelczycy „wygrywają” w Iranie, Libanie, a nawet na całym Bliskim Wschodzie. O tym, że ta propaganda nie może być prawdą, można się przekonać również po tym, że stwierdzenia stają się coraz bardziej fantastyczne, nawet Pinokio by się zarumienił.
22 marca prezydent Trump dał Irańczykom 48 godzin na otwarcie Cieśniny Ormuz, w przeciwnym razie USA zniszczą elektrownie w Iranie. Irańczycy nie odpowiedzieli na te groźby.
23 marca ton był zupełnie inny. Trump oświadczył, że Stany Zjednoczone prowadzą owocne negocjacje z Iranem i że w oparciu o pozytywne postępy powstrzyma się od ataków na infrastrukturę energetyczną przez następne pięć dni.
Kilka minut przed opublikowaniem tej wiadomości przez Trumpa, na rynkach finansowych wydarzyło się coś interesującego. Około 6200 kontraktów terminowych na ropę Brent i West Texas Intermediate zmieniło właścicieli w poniedziałek między 6:49 a 6:50 czasu nowojorskiego, zaledwie kwadrans przed tweetem Trumpa na Truth Social, że w ostatnich dniach odbyły się „produktywne rozmowy” z Teheranem w sprawie zakończenia wojny w Iranie. Według obliczeń Financial Times opartych na danych Bloomberga, wartość nominalna tych transakcji wyniosła 580 milionów dolarów. Niedługo po ogłoszeniu decyzji Trumpa, kontrakty terminowe S&P wzrosły o 2,5%, a cena ropy spadła o 10%. Osoba, o której mowa, zarobiła na tych transakcjach grubo ponad 100 milionów dolarów. Ta osoba z pewnością należy do bliskiego kręgu prezydenta Trumpa.
Reakcja Iranu była natychmiastowa: nie doszło do żadnych bezpośrednich ani pośrednich rozmów między Teheranem a Waszyngtonem.
Dlaczego Trump rozpowszechnił to kłamstwo? To chyba oczywiste...
Irańczycy absolutnie nie są zainteresowani negocjacjami z Trumpem i jego kumplami. Z drugiej strony, gotowość Amerykanów do negocjacji wyraźnie wskazuje, że sprawy nie idą zgodnie z planem.
26 marca Trump przedłużył ultimatum do 6 kwietnia. Uzasadnienie? – Irańczycy o to prosili. Kolejne kłamstwo. Bo Iran nie ma najmniejszego interesu w negocjacjach z Amerykanami.
Nie jest jasne, czy Trump faktycznie stracił rozum, czy też wierzy, że dzięki tej strategii może osiągnąć coś pozytywnego.
Żaden bezstronny analityk nie był zaskoczony, gdy USA i Izrael złamały swoją „obietnicę” wkrótce po tym tweecie. Izrael zaatakował między innymi dwie największe irańskie huty stali, elektrownię i cywilne obiekty jądrowe. Izraelczycy twierdzili, że działali w porozumieniu ze Stanami Zjednoczonymi, co z pewnością jest prawdą, ponieważ żaden izraelski samolot nie może zaatakować Iranu bez amerykańskich tankowców ani nie może powrócić bez ich pomocy.
Prawdziwą perełkę opublikowano 26 marca: Trump twierdzi, że Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Arabia Saudyjska dały mu po 2 biliony dolarów. Jedyny drobny błąd polega na tym, że łączny produkt krajowy brutto tych trzech krajów wynosi 3 biliony dolarów.
Jedno z najzabawniejszych amerykańskich kłamstw dotyczy ich największego okrętu wojennego – lotniskowca „Gerald Ford”. Według USA, pożar wybuchł z powodu niesprawnej suszarki do ubrań, której nie udało się ugasić przez trzy dni. Symbol amerykańskiej przewagi militarnej zacumował w porcie na Krecie. Według najnowszych oficjalnych danych USA, naprawa uszkodzeń spowodowanych przez suszarkę do ubrań potrwa od 14 do 24 miesięcy. Uważam za niemożliwe, aby suszarka do ubrań mogła unieruchomić największy okręt wojenny świata na okres do dwóch lat.
Prezydent Stanów Zjednoczonych całkowicie stracił wiarygodność. Ale na tym stanowisku traci również – nieważne, czy zdaje sobie z tego sprawę, czy nie – wiarygodność kraju, który reprezentuje w imieniu swoich obywateli.
Każda wojna kiedyś się kończy, zazwyczaj traktatem lub porozumieniem. Ale biorąc pod uwagę irracjonalne działania prezydenta USA, kto może ufać jego podpisowi lub podpisowi jakiegokolwiek przedstawiciela działającego w jego imieniu?
Ale takie właśnie są realia dzisiejszej polityki globalnej. Irańczycy nie negocjują ani z USA, ani z Izraelem, ani ze swoimi sojusznikami. Doświadczenie podpowiada im, że oznaczałoby to wyrok śmierci. Muszą zatem tworzyć fakty na polu bitwy.
Opuszczamy teraz klub komediowy stworzony przez Trumpa i mierzymy się z rzeczywistością. Rzeczywistość jest inna.
Izrael zostanie zniszczony, a Izraelczycy w Libanie zostaną zdziesiątkowani.
Zniszczenia w izraelskich miastach są przerażające. Ale nikogo to nie powinno dziwić – Izraelczycy postrzegają siebie jako ofiary. Takie jest poczucie własnej wartości zdecydowanej większości żydowskiej populacji Izraela.
Pomimo drakońskich kar pięciu lat więzienia za publikacje o atakach i zniszczeniach, w internecie można znaleźć tysiące zdjęć i filmów dokumentujących to, co z perspektywy Zachodu jest uznawane za niedopuszczalne. Od piątku części Tel Awiwu pogrążone są w ciemności, a dostawy prądu są niewystarczające. Uderzające jest również to, że izraelska obrona powietrzna, która początkowo miała problemy, praktycznie przestała działać. Osiem na dziesięć irańskich pocisków trafiło w cel w Izraelu. Co więcej, Hezbollah zintensyfikował w ostatnich dniach ataki rakietowe. Izraelczycy są zatem atakowani z dwóch stron – a teraz do walki dołączyli Huti.
Izraelska inwazja na Liban – część projektu Wielkiego Izraela – nie wzbudza większego zainteresowania. Pierwsza próba w 2006 roku zakończyła się katastrofą. Tym razem również Izraelczykom najwyraźniej brakuje niezbędnej wytrzymałości. Według różnych doniesień stracili już ponad 100 czołgów, z czego 21 w ciągu 24 godzin.
Szef Sztabu Generalnego, generał porucznik Eyal Zamir , podobno ostrzegał podczas posiedzenia gabinetu bezpieczeństwa, że Siły Obronne Izraela ulegną rozpadowi – donosi „Times of Israel” . Kiedy szef sztabu armii składa takie oświadczenie, należy je traktować poważnie. Oczywiście prasa zachodnia tego nie robi – nie chce sobie robić wrogów.
Oficjalne dane o ofiarach w USA są utrzymywane na poziomie homeopatycznym. Choć strata kilkunastu żołnierzy to tragedia, "bohaterowie zginęli w słusznej sprawie, a straty liczbowe są znikome w porównaniu z wrogiem" – taka jest strategia komunikacyjna USA.
Oficjalnie opublikowane liczby są niewiarygodne. Irańczycy mówią o 600–800 zabitych i 5000 rannych Amerykanach. Oglądając nagrania z ataków na amerykańskie bazy, liczby te wydają się bardziej realistyczne niż bajka pana Trumpa.
Kilka dni temuIran zadał Amerykanom znaczne straty w Arabii Saudyjskiej. Zniszczono trzy samoloty E-3 Sentry AWACS, każdy wart około 600 milionów dolarów, z których na świecie istnieje tylko 16, oraz kolejny tankowiec KC-135.
Cieśnina Ormuz nie jest ani zamknięta, ani zaminowana. Irańczycy po prostu zabraniają swoim wrogom przeprawy. Daje im to ogromną siłę oddziaływania na globalną gospodarkę. Uważam za całkowicie niezrozumiałe, jak Stany Zjednoczone i Izrael mogły wypowiedzieć wojnę Iranowi, nie zdając sobie w pełni sprawy z jego epickich konsekwencji. Obecnie statki, a raczej ładunki, należące do Irańczyków, Rosjan, Chińczyków, Pakistańczyków, Hindusów i Japończyków – i oczywiście Hiszpanów, których premier pokazuje, że w Europie wciąż można mieć kręgosłup moralny (czego nie można powiedzieć o polskojęzycznych politykach w Warszawie). Oprócz wywieszania właściwej flagi, surowce muszą być kupowane w juanach i uiszczana opłata w wysokości 2 milionów dolarów amerykańskich.
Dolary amerykańskie są w drodze na łoże śmierci. Powód, dla którego surowce muszą być rozliczane w juanach, jest wieloaspektowy: po pierwsze, płatności w dolarach mogą być łatwo rozkradzione przez Amerykanów, podczas gdy w przypadku juanów nie jest to możliwe, a juany można łatwo wymienić na złoto na Szanghajskiej Giełdzie Złota. Po drugie, jeśli 20% światowej energii jest opłacane w juanach, a nie w dolarach amerykańskich, znacznie osłabia to dominację dolara amerykańskiego.
Ironią historii jest to, że złowrogi, ale genialny Henry Kissinger stworzył petrodolara w 1973 r. , przekonując Saudyjczyków, aby sprzedawali ropę wyłącznie za dolary amerykańskie – petrodolar umiera tam, gdzie się narodził.
Huti zniszczą Saudyjczyków. Do tej pory Saudyjczycy korzystali ze swojego rurociągu Wschód-Zachód, aby uniknąć żeglugi przez Cieśninę Ormuz, wykorzystując zamiast tego Cieśninę Bab al-Mandab lub Kanał Sueski. Jednak rurociąg ten ma jedynie ułamek przepustowości saudyjskich portów w Zatoce Perskiej. Cieśnina Bab al-Mandab jest jednak kontrolowana przez Hutich, sprzymierzonych z Iranem.
Aroganccy Amerykanie powinni potraktować to poważnie, ponieważ od 15 lat Amerykanie, Saudyjczycy, Izraelczycy, Francuzi i Brytyjczycy bezskutecznie walczą z Huti. Ponieważ arogancja i głupota Zachodu są naprawdę nieograniczone, Zachód będzie równie zaskoczony oporem Iranu, jak Trump, gdy powiedział: „Wygraliśmy, ale oni wciąż nas atakują”.
Ta eskalacja doprowadzi do finansowego paraliżu Saudyjczyków i zablokowania Kanału Sueskiego. Opierając się na aktualnych danych z rynku finansowego, Zachód stwarza wrażenie, że „problem” wkrótce zostanie rozwiązany. To nierealne, a zachodni uczestnicy rynku nie są w stanie nawet w przybliżeniu ocenić zagrożenia dla światowej gospodarki.
Zamknięcie cieśniny Bab al-Mandab miałoby dwie konsekwencje: po pierwsze, Saudyjczycy nie mogliby już eksportować ropy; to samo dotyczyłoby Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Po drugie, Kanał Sueski, który wpływa do Morza Czerwonego, również zostałby zablokowany. Dwanaście procent światowego handlu przechodzi przez Kanał Sueski. Zachodnie media o tym nie informują.
Jak pokazuje mapa topograficzna Iranu, Iran jest naturalną fortecą, co daje Irańczykom wszelkie atuty jako obrońcom. Irak, który jest cztery razy mniejszy od Iranu, jest, nawiasem mówiąc, całkowicie płaski (po prawej). W 1991 roku koalicja licząca około 800 000 żołnierzy zdołała zająć ponad połowę tego małego, płaskiego kraju. Jedynie region przygraniczny z Iranem jest górzysty, co ostatecznie doprowadziło do dewastacji Iraku podczas wojny iracko-irańskiej w latach 80. XX wieku.
Państwa Zatoki Perskiej nie są suwerenne. Łączy je to, że goszczą ogromne amerykańskie bazy. Są całkowicie zależne militarnie od USA. Saudyjczycy, których budżet wojskowy jest dziesięć razy większy niż irański, nie zdziałali nic przeciwko Huti; w rzeczywistości ponieśli krwawą klęskę. Co więcej, w swoim orzeźwiająco niskim stylu Trump publicznie nazwał MBD dupkiem w piątek, co z pewnością nie spodobało się dumnym Arabom. Przez sześć dekad Arabowie zostawiali swoich braci w Palestynie na deszczu – a raczej krwi – i pozostawili wsparcie Irańczykom, którzy są Persami, a nie Arabami. Zatem państwa Zatoki Perskiej znane są nie ze swojej lojalności, ale ze swojego oportunizmu. Wszystkie państwa Zatoki Perskiej opowiedzą się po stronie zwycięzcy – i nie będzie to Ameryka.
Imperium traci kontrolę, Iran nie tylko wygra ten konflikt, ale na stałe zmieni całą mapę Bliskiego Wschodu.
Izrael, walczący obecnie z trzema przeciwnikami, stoi na krawędzi upadku. Inwazja na Liban nie tylko okazała się kompletną klapą, jak w 2006 roku, ale można również przewidzieć, że potężne siły Hezbollahu prawdopodobnie zaatakują północny Izrael. Już samo to jest katastrofą. W izraelskiej armii już pojawiają się pęknięcia, a upadek wydaje się nieunikniony; ludobójstwo i wojna to przecież dwie zupełnie różne sfery aktywności. Na wojnie wróg odpowiada ogniem – do czego izraelscy żołnierze nie są przyzwyczajeni. Teraz do walki dołączają Huti, zaprawieni w boju od dziesięciu lat. Irańskie rakiety mają w Izraelu pełną swobodę działania – obrona Żelaznej Kopuły została zdziesiątkowana w 80%, a izraelskie miasta dowiadują się teraz, co takie miasta jak Bejrut czy Damaszek – nie wspominając o Gazie i Ramallah – znosiły z rąk Izraela przez dekady. Naturalnie, ma to również wpływ na morale Izraelczyków, których narzekanie na to, że są ofiarami, działa na nerwy coraz większej liczbie osób – coraz częściej również na Zachodzie. Kto, notabene, rozpoczął wojnę bombardując szkołę dla dziewcząt i szpitale?
Do zeszłego piątku rynki finansowe zakładały, że cała ta sprawa zakończy się w ciągu kilku tygodni. Przedłużający się konflikt z astronomicznymi cenami energii, głodem i problemami z zaopatrzeniem nie został jeszcze uwzględniony przez rynki finansowe. Zawdzięczają to przede wszystkim zachodnim mediom. Śledząc je, czujemy się przeniesieni na inną planetę. Przebudzenie na Zachodzie zapoczątkuje koszmar, który będzie trwał przez wiele lat.
Jarek Ruszkiewicz
------------------------------------------------------------
Jeśli doceniasz to co robię i uważasz, że to potrzebne możesz postawić małe piwo albo dużą kawę :)
Nie wpuszczam żadnych reklam, żebyś miał komfort czytania.
PL 07 1020 3352 0000 1602 0343 3562
Dopisek - "Wsparcie bloga"
Z góry dziękuję, Jarek Ruszkiewicz

Komentarze
Prześlij komentarz