Czy Trump właśnie uczynił Iran znów wielkim?

 


Obudziłem się dziś rano z niepokojem. Gdyby Trump spróbował zrealizować swoje szalone groźby „zbombardowania Iranu z powrotem do epoki kamienia łupanego” i zapewnić, że „cała cywilizacja zginie dziś w nocy i nigdy nie zostanie przywrócona” – albo gdyby nawet znacząco nasilił ataki terrorystyczne na irańską infrastrukturę – sprawy mogłyby potoczyć się naprawdę niebezpiecznie, jak na przykład „szaleństwo daleko wykraczające poza kryzys kubański, szaleństwo daleko wykraczające poza szaleństwo pijanego Nixona, któremu odebrano kody nuklearne, szaleństwo daleko wykraczające poza szaleństwo Wielkiego Kryzysu”.

W przeciwieństwie do mieszkańców Ameryki Północnej, położyłem się spać w Maroku, zanim upłynął wyznaczony przez Trumpa termin 20:00 czasu wschodniego. 20:00 czasu wschodniego to 1:00 czasu marokańskiego i nie miałem ochoty zostawać do późna w nocy, żeby sprawdzić, czy nastąpił koniec świata.

Kiedy się obudziłam, wydawało mi się, że to piękny, śródziemnomorski, wiosenny poranek. Ptaki śpiewały, świętując pogodę na T-shirty i lekko pachnącą morską bryzę. Wszedłem na taras na dachu, włączyłem radio, podlałam rośliny i poćwiczyłem, słuchając audycji مغربيات العالم (Marokańskie Kobiety Świata). Świętuje ona kobiety, które, podobnie jak moja żona, realizowały swoje marzenia za granicą, często wracając do ojczyzny po założeniu rodziny, zdobyciu dyplomów lub zbudowaniu udanej firmy lub praktyki zawodowej w Europie, Ameryce Północnej, Chinach, Australii lub na Bliskim Wschodzie.

Respondentką była kobieta z Rabatu, która przeprowadziła się z rodziną do Dubaju, aby założyć firmę. Biorąc pod uwagę jej pogodny, optymistyczny sposób mówienia o Dubaju, nie brzmiało to tak, jakby irańskie wojsko po prostu zmiotło go z powierzchni Ziemi… co stałoby się, gdyby Trump przeprowadził apokaliptyczny atak na irańską infrastrukturę. (Dubaj bez zakładów odsalania wody to miejsce, w którym mógłby mieszkać ktokolwiek poza garstką pasterzy wielbłądów i rybaków).

Biorąc pod uwagę, że świat w ogóle, a Bliski Wschód w szczególności, najwyraźniej wciąż istniał, nabrałem ostrożnego optymizmu. Po skończeniu serii pompek, podciągnięć, wysokich kopnięć, rozciągania i innych ćwiczeń, których nauczyłem się od nauczyciela chińskich sztuk walki w San Francisco 40 lat temu, zszedłem po schodach do kuchni, zaparzyłem dzbanek zielonej herbaty i otworzyłem laptopa, żeby dowiedzieć się, co, do licha, stało się z apokaliptycznym terminem Trumpa o 20:00.

Pozornie dobrą wiadomością dla Trumpa było to, że Iran zaakceptował dwutygodniowe zawieszenie broni i zgodził się na otwarcie Cieśniny Ormuz. Znacznie lepszą wiadomością dla Iranu było to, że Trump uzyskał zawieszenie broni dopiero po zaakceptowaniu 10-punktowego planu Iranu jako podstawy negocjacji. Co więcej, Iran zachowa kontrolę nad Cieśniną, wspólnie ze swoim partnerem, Omanem, nawet jeśli ją „otworzy” i będzie pobierał opłatę za przejazd.

Innymi słowy, Trump praktycznie się poddał. Wątpię, aby jakiekolwiek mocarstwo w historii, które miało przewagę 100 do 1 w wydatkach na wojsko nad przeciwnikiem, kiedykolwiek zostało tak dotkliwie upokorzone.

Przyjrzyjmy się liście celów, jakie Trump postawił sobie rozpoczynając agresywną wojnę, i temu, jak mu się to udało.

*Cel nr 1: Zmiana reżimu, czyli obalenie Republiki Islamskiej i osadzenie marionetki USA, czyli Wielkiego Dzieciaka Szacha, na Tronie Pawim w Teheranie. Projekt ten zakończył się spektakularną porażką, o czym każdy, kto cokolwiek wie o Iranie, wiedział od dawna. Trump ogłosił sukces – zamordował sympatycznego 86-letniego pacjenta onkologicznego, który wydał fatwę antynuklearną, a jego syn, o wiele bardziej radykalny, został nowym Najwyższym Przywódcą. Z perspektywy syjoamerykańskiej zastąpienie Chameneiego Chameneim to zmiana reżimu w złym kierunku.

Ale jest coraz gorzej (dla syjoamerykańskich Amerykanów) i lepiej (dla Irańczyków). Prawdziwym celem syjoamerykańskim było zniszczenie Republiki Islamskiej. Ale prowadząc tak nieudolną, jawnie nikczemną wojnę agresji, Trump zachęcił naród irański do zjednoczenia się wokół w pełni suwerennej Republiki Islamskiej, co uczynił w absolutnie spektakularny sposób. Miliony Irańczyków co noc wiwatowały na cześć swoich przywódców i żołnierzy na ulicach Teheranu i innych miast. Zeszłej nocy utworzyli gigantyczne łańcuchy z ludzi, aby chronić infrastrukturę, którą Trump groził zniszczeniem bombą atomową. Rezultatem tej wojny, która rozpoczęła się od zamordowania 160 dzieci w szkole dla dziewcząt w Minab, jest to, że Republika Islamska wyłania się ze swoją legitymacją, której nigdy tak naprawdę nie kwestionowano, napompowana sterydami i gotowa do dalszego triumfowania nad wszelkimi wyzwaniami, które staną jej na drodze, przez dekady, jeśli nie wieki.

*Cel nr 2: Wyeliminować irański program nuklearny. Ten również zakończył się spektakularną porażką. Nieudany nalot na Isfahan był ostatnią kroplą. Oczywiście nie ma militarnego rozwiązania tej kwestii, ani żadnej innej dotyczącej Iranu. Trump będzie musiał powrócić do negocjacji i zaakceptować porozumienie, które mógłby osiągnąć bez wojny. W rzeczywistości prawdopodobnie będzie musiał zadowolić się mniejszym. Ponieważ Iran i tak nie chce ani nie potrzebuje broni jądrowej, zakładając, że istnieją inne alternatywy bezpieczeństwa, jakiekolwiek „ustępstwa” Iranu w kwestii nuklearnej będą jedynie pozorne. W każdym razie 10-punktowy plan Iranu, będący obecnie podstawą negocjacji, gwarantuje prawo Iranu do wzbogacania uranu. Trump będzie miał szczęście, jeśli uda mu się uzyskać cokolwiek tak dobrego, jak to, co Obama uzyskał w pierwotnym JCPOA.

*Cel nr 3: Wyeliminować irańskie rakiety i drony. I tym razem wojna Trumpa przyniosła oburzająco odwrotny skutek. Zamiast wyeliminować irańskie siły rakietowe, wojna udowodniła ich skuteczność. Teraz wiemy na pewno (jak podejrzewali doświadczeni obserwatorzy), że irańskie rakiety ofensywne mogą przebić i przetrwać obronę USA i Izraela. Zdolność Iranu do wygrania wojny asymetrycznej poprzez eskalację dominacji, w razie potrzeby aż do „opcji nuklearnej” implozji światowej gospodarki i uczynienia regionu Zatoki Perskiej (i być może Izraela) niezamieszkanym, została zademonstrowana i udowodniona. To już nie jest teoria – to przesądzone. Wszystkie te dziesiątki tysięcy rakiet i dronów zakopanych głęboko pod irańskimi górami są nietykalne i niezniszczalne. Zmuszając Iran do udowodnienia swoich możliwości, Trump nieumyślnie uczynił z niego znacznie silniejszą potęgę militarną niż wtedy, gdy te możliwości pozostawały jedynie w sferze teoretycznej.

Cel nr 4: Wyeliminować wszystkich przyjaciół i sojuszników Iranu w regionie, w tym Hezbollah, Ansarullah (Huti), palestyński ruch oporu i proirańskie milicje w Iraku. Kolejna monumentalna porażka: każda z tych grup jest teraz silniejsza niż przed wojną Trumpa. Hezbollah musiał udowodnić, że jest nadal tak silny jak zawsze – i tak się stało, grzęznąc Izrael w pobliżu południowej granicy Libanu, zrzucając rakiety na okupowaną Palestynę i zadając kłam absurdalnemu mitowi, że ataki terrorystyczne z użyciem wybuchowej elektroniki użytkowej mogą w jakiś sposób pokonać szeroko zakrojony ruch oporu. Tymczasem Huti okupują Morze Czerwone, gotowi do jego natychmiastowego zamknięcia – kolejne skrzydło „opcji nuklearnej” Osi Oporu – cementując swoją władzę i legitymację, a także więzi z Iranem. Irak zmierza ku ostatecznemu wypędzeniu amerykańskiej armii okupacyjnej, ponad sześć lat po tym, jak parlament Iraku w styczniu 2020 roku przegłosował wydalenie wszystkich sił USA. Zmuszając Oś Oporu do naprężenia i użycia siły, Trump nie tylko nie zdołał jej wyeliminować, ale wręcz ją znacznie wzmocnił.

Cel nr 5: Zniszczyć irańską marynarkę wojenną i kontrolować jej wody. I tu ponownie trudno jest oddać sprawiedliwość temu, jak oburzająco Trump nie tylko poniósł porażkę, ale posunął sprawy w dokładnie przeciwnym kierunku niż zamierzony. Zdolność Iranu do kontrolowania pobliskich wód i kluczowych arterii handlowych, które się tam znajdują, przeszła z teorii do rzeczywistości, dzięki wojnie. Przed wojną Iran miał trudności z transportem ropy naftowej, który był sankcjonowany i blokowany przez Stany Zjednoczone, podczas gdy ropa pochodząca od okupowanych przez USA przeciwników Iranu w Zatoce Perskiej płynęła swobodnie. Wojna Trumpa zmusiła Iran do przejęcia kontroli nad Zatoką Perską. To już przesądzone. Zatoka jest teraz i na zawsze irańskim jeziorem. Stany Zjednoczone zostały już zmuszone do zniesienia sankcji na irańską ropę. To ropa i gaz państw Zatoki Perskiej zostały zablokowane i teraz będą musiały płacić cło.

Marynarka wojenna Iranu, podobnie jak jego rakiety, to asymetryczna siła, zakopana głęboko w tunelach pod górami. Składa się z tysięcy motorówek zdolnych do stawiania min lub atakowania celów komercyjnych lub wojskowych. Trump nie tylko jej nie zniszczył, ale wręcz ledwo ją drasnął. Co ważniejsze, Trump pokazał, że Marynarka Wojenna USA nie jest w stanie przejąć kontroli nad Zatoką Perską. Amerykańska potęga militarna nie jest też w stanie zapewnić bezpieczeństwa regionowi i jego monumentalnie ważnej infrastrukturze energetycznej. To amerykańska klęska morska o epickich rozmiarach. Podobnie jak kryzys sueski, który dowiódł, że Brytania i jej sojusznicy nie panują już nad morzami, przegrana Trumpa z Iranem przejdzie do historii jako gwóźdź do trumny amerykańskiej globalnej potęgi morskiej.

Cel nr 6: Zniszczyć Iran dla Netanjahu. To był w istocie prawdziwy cel wojny. Nikt, kto znał się na Iranie, Azji Zachodniej czy geopolityce, nie uważał, że którykolwiek z pierwszych pięciu celów jest osiągalny. Netanjahu i jego akolici otaczający Trumpa wyczarowywali wizje niemożliwych zwycięstw jako pretekst do zwabienia Trumpa w irańskie bagno. Mieli nadzieję, że uda im się utrzymać Operację Bagno wystarczająco długo, by zrobić dokładnie to, czym Trump groził wczoraj: zbombardować Iran do epoki kamienia łupanego. Izraelczycy najwyraźniej sądzili, że jeśli sytuacja stanie się naprawdę apokaliptyczna, cały region zostanie spustoszony, a globalna gospodarka załamie się, „Wielki Izrael” mógłby przyspieszyć ludobójstwo Palestyny ​​i kradzież ziemi sąsiadów, stając się regionalnym hegemonem. Wysadzenie meczetu Al-Aksa w celu „odbudowania” świątyni krwawych ofiar, co miałoby doprowadzić do przyjścia żydowskiego Mesjasza (Antychrysta dla nas wszystkich), byłoby miłym bonusem.

Zawieszenie broni Trumpa, oparte na 10-punktowym planie Iranu, narzucającym warunki zwycięstwa, jest ogromną porażką dla Netanjahu i jego Projektu Antychryst. Dlatego, jak zauważyła Caitlin Johnstone :

Warto dodać, że syjonistyczny Twitter jest teraz w stanie kompletnego załamania , a znani obrońcy Izraela, tacy jak Laura Loomer, Eve Barlow i Eli David, rozdzierają szaty z oburzenia, że ​​zabójstwo zakończyło się w obecnej sytuacji Iranu. Jestem równie sceptyczna wobec tego zawieszenia broni, jak wszyscy inni, ale fakt, że najgorsi ludzie na świecie są teraz w stanie załamania, daje nikły promyk nadziei.

To w rzeczywistości coś więcej niż nikły promyk nadziei, Caitlin. Iran ma bardzo silną pozycję. Porozumienie w sprawie negocjacji dziesięciopunktowego planu Iranu przesuwa cel na irańską stronę boiska: jedyną dyskutowaną kwestią nie jest to, kto wygra, ale ile goli strzeli Iran. I choć zawsze istnieje możliwość, że zwolennicy Operacji Antychryst znajdą sposób, by się z tego wykręcić i wznowić próby zniszczenia regionu, a wraz z nim światowej gospodarki, dwutygodniowa przerwa w eskalacji sprawi, że będzie to mniej prawdopodobne. Co najważniejsze, Trump całkowicie porzucił swoje absurdalne żądania, które sprowadzały się do kapitulacji Iranu. Zamiast tego zaakceptował irańskie żądania kapitulacji USA jako podstawę negocjacji. Biorąc pod uwagę, że jest to egzystencjalne dla Iranu, ale nie dla USA, jedynym wyjściem z tej wojny zawsze była prosta, binarna para: Apokalipsa albo zwycięstwo Iranu. Najlepsze warunki, na jakie USA mogły liczyć, sprowadzały się do kilku figowych listków, które miały sprawić, że nieuniknione zwycięstwo Iranu będzie mniej upokarzające. Trump źle rozegrał swoje karty, więc nie dostanie wielu figowych listków.

Jednym z kluczowych, choć nieuchwytnych skutków tej wojny będzie jej wpływ na międzynarodowy prestiż walczących stron, kluczowy element miękkiej siły. Również w tym przypadku Iran i jego sojusznicy wydają się być gotowi na miażdżące zwycięstwo. Rozpoczynając tak głupią, kontrproduktywną, jawnie nielegalną wojnę i pogłębiając swój błąd nieustannym bełkotem niczym obłąkany przestępca w zakładzie dla umysłowo chorych, Trump obniżył pozycję USA w oczach świata o kilka poziomów. Nawet europejskie pudle, które zazwyczaj dają się ponieść każdemu, nawet najgłupszemu, działaniu USA, nie były zainteresowane kupnem biletów kapitana Trumpa na Titanica po uderzeniu góry lodowej, ze specjalną zniżką .

Przywódcy Iranu, przeciwnie, wyłaniają się z wojny z większą powagą: wydają się poważni, rozsądni, ale stanowczy, strategicznie biegli, zaangażowani w obronę swojego kraju i, co nie mniej ważne, niezwykle odważni. Kontrast z takimi jak Trump, Hegseth i Netanjahu nie mógłby być bardziej uderzający. W następstwie tej wojny między cywilizacją a barbarzyństwem , świat nie będzie mógł zignorować, kto jest naprawdę dorosłym w tym pokoju, a kto rozpieszczonym, głupim dzieciakiem. Biorąc pod uwagę wysokiej klasy przywództwo Iranu i jego kontrolę nad energią w Zatoce Perskiej, cały świat będzie chciał „udać się do Teheranu”, jak Leverettowie — najbardziej przewidujący eksperci od Iranu w Ameryce — na próżno radzili amerykańskim przywódcom ponad dekadę temu .

Dlaczego irańskie przywództwo jest tak spektakularnie dobre, zwłaszcza w porównaniu z konkurencją? Świecki francuski socjolog pochodzenia żydowskiego, Emmanuel Todd, nie przepada za irańską teokracją, być może dlatego, że jej do końca nie rozumie. Todd jednak rozumie, że społeczeństwa zawsze opierają się na powszechnie podzielanych wartościach religijnych i że znaczna część dzisiejszego świata, począwszy od Zachodu, popada w nihilizm z powodu powszechnej utraty religii. Islamski Iran, który stoi przed tymi samymi wyzwaniami co inne współczesne narody, związane z nowoczesnym stylem życia i technologiami podważającymi religię i wzmacniającymi nihilizm, ma szczęście do wyrafinowanego, religijnie wykształconego przywódcy, zaangażowanego w odpieranie nihilizmu i podtrzymywanie wspólnych wartości, które umożliwiają życie społeczne. W tym kontekście Iran prawdopodobnie stanie się wzorem dla innych narodów, począwszy od tych z muzułmańską większością, a być może nawet dla chrześcijańskich państw. Rosja, na przykład, mogłaby rozważyć przekształcenie się w republikę chrześcijańską z kimś takim jak Tichon Szewkunow jako jej naczelnym przywódcą religijnym, sprawującym pewną opiekę nad aparatem państwowym.

Prowadząc więc głupią wojnę z Iranem, która skończyła się dla niego tragicznie, Trump mógł „przywrócić Iranowi wielkość”, na nowo napełniając ten błogosławiony naród tą samą energią islamskiej Partii Republikańskiej, która wybuchła w 1979 roku i została ugruntowana przez wojnę narzuconą w latach 80. Trump nie tylko wyniósł Iran na piedestał i podkreślił jego wielkość, ale także sprawił, że stał się on wzorem i inspiracją dla całego świata islamskiego i nie tylko.

Trump, a za nim Projekt Antychryst, spiskowali przeciwko Iranowi… i ponieśli porażkę. Jak mówi Koran: „Oni knują, a Bóg planuje, a Bóg jest najlepszym z planistów”.

Kevin Barret

Źródło https://kevinbarrett.substack.com/p/did-trump-just-make-iran-great-again
Wyszukał, opracował i udostępnił Jarek Ruszkiewicz
---------------------------------------------------------------------------------
Jeśli doceniasz to co robię i uważasz, że to potrzebne możesz postawić małe piwo albo dużą kawę :)
Nie wpuszczam żadnych reklam, żebyś miał komfort czytania.
PL 07 1020 3352 0000 1602 0343 3562
Dopisek - "Wsparcie bloga"
Z góry dziękuję, Jarek Ruszkiewicz 

Komentarze