Patrząc na fakty, nie sposób oprzeć się podejrzeniu, że wojna z Iranem nie tylko okaże się największą klęską militarną w krótkiej historii USA, ale także doprowadzi do detronizacji USA jako hegemona. – Eksperyment myślowy z faktami.
Wstęp
Izraelczycy kontynuują swoją serię mordów, zarówno w Strefie Gazy, jak i w Libanie, łamiąc tym samym jeden z warunków pokoju postawionych przez Iran. Trump ogłosił blokadę morską – kolejną zbrodnię wojenną pod przykrywką „piractwa”. Musimy założyć, że ten częściowy rozejm wkrótce się skończy, a zatem możemy już zacząć rozważać apokalipsę. Niedawno ogłoszone zawieszenie broni między Izraelem a Libanem jest również farsą, podobnie jak otwarcie Cieśniny Ormuz, która została ponownie zamknięta w sobotę.
Stany Zjednoczone wygrały II wojnę światową dzięki ogromnej dawce propagandy i, w porównaniu z innymi, homeopatycznych dawek krwi: Rosjanie zainwestowali krew, Amerykanie stworzyli wizerunek siebie, który został pieczołowicie wszczepiony w tę część świata, którą dziś nazywamy zbiorowym Zachodem. Składniki tego wspaniałego wizerunku to niezwyciężoność militarna, bogactwo, przyzwoitość oraz gwarancja wolności i demokracji. Amerykanie wygrali zatem II wojnę światową głównie dzięki propagandzie i udało im się utrzymać ten wizerunek przy życiu aż do niedawna, choć pobieżne spojrzenie na fakty od 1945 roku odsłania zupełnie inny obraz. Dziś świat staje się coraz bardziej oczywisty, że wszystkie składniki, które stanowiły podstawę globalnej dominacji, nie mają już żadnego oparcia w rzeczywistości.
W tym artykule ujawniamy to, co niewielu Amerykanów chce zobaczyć: fakty, które mogą sprawić, że Stany Zjednoczone stracą wszystko, w co chciały wierzyć, a co daje im pewność, że są największe.
Sytuacja informacyjna staje się coraz trudniejsza. O ile kiedyś jawne kłamstwa były domeną agencji wywiadowczych, o tyle obecnie tę strategię zdaje się stosować wielu polityków. Każdy raport może być prawdziwy lub fałszywy. Starannie rozważamy każdą informację. Niemniej jednak, błędy mogą się zdarzyć.
Wiarygodność USA cierpi
W czerwcu ubiegłego roku napisałem artykuł („ Dyplomacja na łożu śmierci – od prezydenta pokojowego do podżegacza wojennego ”), który dotyczył wiarygodności Stanów Zjednoczonych. Koncentrował się on na reputacji USA jako partnera międzynarodowego na szczeblu dyplomatycznym. W tamtym czasie zaufanie Amerykanów do swojego rządu było wciąż stosunkowo wysokie. Jednak od tego czasu opinia publiczna uległa zmianie, nawet w samych Stanach Zjednoczonych.
Dużo czytam i przeglądam X-a i Telegrama, nie tylko po to, by znaleźć fakty, ale także by ocenić nastrój. Uderzające jest, jak od wybuchu wojny 28 lutego wydarzenia i historie przedstawiane jako fakty przez rząd amerykański były w Stanach Zjednoczonych omawiane i kwestionowane. Jednak te „fakty” są dziurawe jak ser szwajcarski. Kilka przykładów: Nawet niewielkie badania ujawniają, że JFK nie został zamordowany przez Oswalda jako samotny wilk . Coraz liczniejsze są doniesienia o udziale Izraela. Kennedy rzekomo chciał uniemożliwić Izraelowi zbudowanie bomby atomowej. To przedsięwzięcie zostało udaremnione przez Izraelczyków poprzez jego zabójstwo, oczywiście w ścisłej współpracy z CIA. Co więcej, Amerykanie świętują obecnie lot na orbitę Księżyca, jakby było to wielkie osiągnięcie, prawie 60 lat po lądowaniu na Księżycu. To wielkie osiągnięcie jest możliwe tylko wtedy, gdy ktoś nigdy nie był na Księżycu. Teorie – nie „teorie spiskowe” – na temat wyżej wymienionych wydarzeń często brzmią bardziej wiarygodnie niż oficjalne wersje. Mam osobiste zdanie na temat tych teorii, ale nie jest ono istotne, ponieważ nie jestem w 100% pewien. Faktem jest, że wielkie narracje ze Stanów Zjednoczonych spotykają się z coraz mniejszym zaufaniem, nawet w samych Stanach Zjednoczonych. Ludzie nie ufają już własnemu rządowi.
Kiedy do mediów wyciekł atak z 7 października 2023 roku, byliśmy niezwykle sceptyczni. Atak ten idealnie wpisywał się w izraelski plan. Dar niebios, wykorzystany do uzasadnienia rozpoczęcia ludobójstwa na skalę przemysłową, które od tamtej pory trwa na oczach wszystkich. Krwawe łaźnie jako uzasadnienie dla jeszcze większych krwawych łaźni.
Rozwój nieufności na arenie międzynarodowej i krajowej jest naturalny: gdy jedna strona po prostu przestaje ufać drugiej, stare historie są wygrzebywane i ponownie analizowane – taka jest ludzka natura; tak właśnie wygląda wiele rozwodów. Wygląda na to, że będziemy mieli o wiele poważniejsze kwestie do omówienia. Dzięki internetowi amerykański rząd i jego media nie są już w stanie powstrzymać tego kwestionowania. Ogromne wysiłki podejmowane obecnie przez rządy i firmy technologiczne w celu regulacji Internetu z pewnością należy postrzegać bardzo krytycznie również w tym kontekście.
Jakie interesy realizują USA?
Trump udowodnił w ostatnich tygodniach, że jego zachowanie osiągnęło poziom, na którym ludzie normalnie unikaliby dalszej komunikacji. Ale on jest prezydentem Stanów Zjednoczonych i dopóki nikt nie pociągnie za hamulec bezpieczeństwa i nie usunie tego człowieka z urzędu, świat będzie musiał żyć z nim i komunikować się z nim.
Wielu analityków twierdzi, że Trump wykonuje rozkazy Netanjahu, a raczej syjonistów. Fakt, że Vance rzekomo złożył raport Netanjahu po nieudanych negocjacjach w Islamabadzie, dodaje tej teorii znacznej wagi. Dodatkowym poparciem dla tego twierdzenia są oświadczenia Netanjahu, że to on decyduje, kiedy wojna z Iranem się zakończy, a kiedy nie.
Patrząc jednak na długoterminową strategię USA, dwa ważne elementy się wyróżniają: ćwierć wieku temu USA planowały zaatakować siedem krajów w ciągu pięciu lat, a ostatnim krajem na liście był Iran. Był to plan głębokiego państwa neokonserwatystów . Co więcej, warto zauważyć, że Iran jest jednym z najważniejszych krajów strategicznych dla Chin i Rosji; nie tylko ze względu na surowce, ale także ze względu na strategiczne położenie tego rozległego kraju i strategiczne szlaki transportowe, które go przecinają: z jednej strony planowany Korytarz Północ-Południe, który połączy Rosję i Indie, omijając Kanał Sueski.
Po drugiej stronie znajduje się linia kolejowa wschód-zachód, sfinansowana i ukończona przez Chiny, łącząca Chiny z portami irańskimi i dalej w kierunku Bliskiego Wschodu i Europy. To właśnie tę linię kolejową Izraelczycy, wspólnie z Amerykanami, zaatakowali w południowym Iranie, niszcząc mosty i inną infrastrukturę.
Amerykanie zawsze myślą z perspektywy hegemona. Mówią o wielobiegunowości, ale mają na myśli jedynie wariant pod amerykańskim przywództwem, ponieważ pragną utrzymać hegemonię, którą sami stworzyli, co przeczy samej istocie wielobiegunowości. Z punktu widzenia hegemona największym przeciwnikiem jest rzekomy kolejny hegemon, Chiny, a nie BRICS jako organizacja wielobiegunowa. I właśnie tak postępują Stany Zjednoczone. Dla Amerykanów Iran jest jedynie przystankiem, aczkolwiek bardzo ważnym. Krajem, który Amerykanie chcą zaanektować, tak jak Afganistan, Irak, Syrię, Libię, Liban, Somalię i Sudan. Jeśli nie potrafią kontrolować i eksploatować danego kraju, niszczą go i zwracają się ku kolejnemu kandydatowi. Ta strategia zawsze nieuchronnie i wyłącznie kończy się zniszczeniem zaangażowanych krajów. Stanom Zjednoczonym nigdy nie udało się przekształcić kraju docelowego w dochodową kolonię. To – niemożność stworzenia „prawdziwych” kolonii – najwyraźniej nie martwi Amerykanów, w przeciwnym razie zmieniliby swoją strategię, czego nie zrobili od 1945 roku.
Jeden z najbystrzejszych analityków geopolitycznych, Brian Berletic, mieszkający w Tajlandii, wielokrotnie podkreślał, że Chiny są głównym celem USA. W kontekście działań USA przeciwko Wenezueli i Iranowi, przekonująco dowodzi, że konflikt z Iranem dotyczy przede wszystkim Chin, a konkretnie odcięcia Chin od dostawców energii.
Stany Zjednoczone odcięły Chiny od wenezuelskiego korytarza energetycznego, a teraz od regionu Zatoki Perskiej; następny przystanek: Malakka. Chińczycy i Rosjanie doskonale o tym wiedzą. Podczas niedawnej wizyty w Pekinie rosyjski minister spraw zagranicznych Ławrow powiedział prezydentowi Xi:
„Rosja niewątpliwie może wypełnić lukę w zasobach, która powstała w Chinach i innych krajach zainteresowanych współpracą z nami na równych i korzystnych dla obu stron zasadach”
Nie znam dokładnych liczb, ale zakładam, że Rosja z łatwością pokryje deficyty energetyczne wynikające z Wenezueli i Ormuzu – być może nawet kosztem Europy, która, mimo że stoi w obliczu katastrofy, emanuje orzeźwiającą pewnością siebie. Pani von der Leyen sprzedaje swój program oszczędnościowy – opinii publicznej, a nie elitom – twierdząc, że najtańsza energia to ta, która nie jest zużywana.
Przekonujące argumenty Berletica osłabiają teorię całkowitej zależności USA od Izraela. Zakłada on – i wielokrotnie popiera to twierdzenie liczbami, a w niektórych przypadkach amerykańskimi dokumentami strategicznymi sprzed dekad – że Stany Zjednoczone kontrolują Izrael. Wcześniej argumentowałem, że współzależność między USA a Izraelem nie jest aż tak znacząca, ponieważ te dwa mocarstwa – niezależnie od ich ostatecznego celu – obecnie dążą w tym samym kierunku i są od siebie wzajemnie zależne. Izrael jest zależny od Stanów Zjednoczonych w zakresie pieniędzy, broni i logistyki, podczas gdy Amerykanie są od siebie zależni poprzez powiązania finansowe. Jest wysoce prawdopodobne, że Izraelczycy „promują” amerykańskie „więzi” z projektem syjonistycznym poprzez masowy szantaż, czyniąc w ten sposób decydentów „możliwymi do opanowania”.
Aby odpowiedzieć na pytanie, czyje interesy tak naprawdę realizują Stany Zjednoczone, należy starannie rozróżnić interesy USA od interesów Trumpa. Trump to kompletny narcyz i psychopata. Ma gdzieś innych; jego działania wskazują, że nie interesuje go nawet los Stanów Zjednoczonych: myśli tylko o sobie, co doprowadziło do kilku naprawdę zapierających dech w piersiach, a raczej duszących, przejawów agresji w ostatnich dniach.
Trump najwyraźniej kompletnie postradał rozum. Na przykład: po tym, jak zraził do siebie muzułmanów (31,5% światowej populacji) poprzez ludobójstwo na Palestyńczykach i inwazję na Iran, w ciągu 24 godzin zdołał zrazić do siebie kolejne 31,5% światowej populacji swoimi wypowiedziami na temat papieża. Nawet europejscy pochlebcy zaczynają mieć z tym problem.
Jeśli zignorujemy absurdalną komunikację amerykańskiego rządu i skupimy się na tym, co się faktycznie dzieje, możemy śmiało stwierdzić, że USA realizuje swoje strategiczne interesy, a kieszonkowy Hitler w Tel Awiwie jest ostatecznie jedynie narzędziem głębokiego państwa .
Osiągnięcie amerykańskich celów
Zniszczenie Iranu
Jeśli chodzi o Iran, USA i Izrael ciągną w tym samym kierunku, choć nie do końca w tym samym. USA chcą odciąć Chińczyków od ropy naftowej z Zatoki Perskiej. Izraelczycy, podobnie jak Hitler i jego poplecznicy, używają wszelkich niezbędnych środków – ludobójstwo jest kluczowym elementem – aby zrealizować swoje ekspansjonistyczne ambicje. Ich celem jest podporządkowanie Azji Zachodniej. Iran stanowi przeszkodę w osiągnięciu tego celu, ponieważ dopóki Iran istnieje jako dobrze zorganizowane i uzbrojone państwo, marzenie Netanjahu o Wielkim Izraelu pozostaje nieosiągalne. Wie o tym od 40 lat i dąży do jego realizacji. Iran pokrzyżuje plany Izraela i USA, jeśli przetrwa, co już uczynił. Chociaż szkody w ludziach i infrastrukturze są druzgocące, profesor Marandi zauważył w różnych wywiadach, że trzeba być świadomym zniszczeń w Teheranie, aby je w pełni docenić, co nie oznacza, że Iran nie cierpi w wyniku tej wojny.
W przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych, Izraelczycy ryzykują własnym istnieniem, podejmując to przedsięwzięcie. Wydaje się jednak, że w swojej arogancji Izraelczycy nie wzięli jeszcze pod uwagę tego ryzyka, mimo że szkody są prawdopodobnie horrendalne. Izrael utrzymuje całkowitą cenzurę w zakresie szkód – negatywne publikacje są karane karą do pięciu lat więzienia. Trudno oszacować, ilu Izraelczyków opuściło kraj od początku wojny, ponieważ Izrael manipuluje tymi danymi, aby zapobiec panice. W każdym razie prawdopodobnie setki tysięcy osób uciekają do miejsc takich jak Grecja i Cypr, ku uciesze miejscowej ludności, która prawdopodobnie już ma złe przeczucia co do tego, co ma nadejść .
Logika militarna podpowiada, że w przypadku dalszych ataków ze strony Iranu, maleńki Izrael rzeczywiście jest zagrożony całkowitym zniszczeniem. Szanse Izraela na przetrwanie z pewnością nie są w zdrowej proporcji do szans Iranu.
Osłabienie Chin
Atak USA na Iran jest również wyraźnym atakiem na geopolityczne interesy Chin, a Chińczycy przygotowują się do tego od dawna. Po pierwsze, zdywersyfikowali swoją logistykę energetyczną na masową skalę. Wiele rurociągów i szlaków żeglugowych prowadzi do Chin. Wątpliwe jest zatem, aby USA były w stanie udusić Chiny pod względem energetycznym. Wiadomości z Pekinu w dzisiejszych czasach powinny uświadomić USA, że Rosja jest w stanie wypełnić lukę energetyczną Chin. To stwierdzenie pochodzi od pana Ławrowa, a nie od pana Trumpa czy pana Bessenta – to ma duże znaczenie dla wiarygodności.
Dla Chińczyków i Rosjan Iran jest niezbędnym sojusznikiem i członkiem BRICS oraz Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SCO), a długoterminowi stratedzy w Pekinie będą w pełni wspierać Iran – jeśli zajdzie taka potrzeba, prawdopodobnie nawet militarnie, co jednak wpędziłoby świat w III wojnę światową. Zakładam zatem, że Chińczycy wspierają Irańczyków nie tylko logistycznie, ale także zbrojeniowo. Fakt, że Chiny są powściągliwe w komunikacji, nie wskazuje na to, że tak się nie dzieje.
Osłabienie Rosji
Zmiana władzy w Teheranie w interesie USA byłaby katastrofą nie tylko dla Chin, ale i dla Rosji. BRICS poniosłoby poważne straty, korytarze Północ-Południe i Wschód-Zachód przeszłyby do historii, a reputacja Rosji jako mocarstwa opiekuńczego zostałaby poważnie nadszarpnięta.
Ponieważ plan USA zawodzi, Rosja – nieumyślnie – czerpie ogromne korzyści z tego konfliktu:
Po pierwsze, świat obserwuje nielegalny atak na Iran i zastanawia się, o co właściwie można oskarżyć Rosjan w związku z operacją wojskową na Ukrainie. Wojna na Ukrainie trwa, a Rosjanie robią postępy, powoli, ale systematycznie, tak jak od początku wojny. W ostatniej wymianie ofiar stosunek wyniósł 1:25, co mniej więcej odpowiada rozkładowi strat. Nic dziwnego. Ukraińcy, wcieleni do wojska, stają naprzeciwko dobrze opłacanych i zmotywowanych Rosjan.
Po drugie, cena rosyjskiej ropy Ural wzrosła do ponad 120 dolarów za baryłkę od początku wojny. To również wskazuje, że „oficjalne” ceny ropy są nieprawidłowe. Potwierdza to również minister finansów Arabii Saudyjskiej. Powiedział: „Widzicie na ekranie 90 dolarów, powodzenia w kupowaniu ropy po tej cenie; rzeczywista cena waha się między 120 a 160 dolarów za baryłkę”.
Jeśli chodzi o Rosję, cena ropy naftowej, która do tej pory wzrosła dwukrotnie, będzie miała znaczący wpływ na rosyjski budżet. Według Centrum Badań nad Energią i Czystym Powietrzem, Rosja wyeksportowała w marcu 7,1 miliona baryłek ropy naftowej, przynosząc dodatkowe 426 milionów dolarów. To ogromna korzyść dla Rosji i spodziewam się, że cena ropy będzie nadal rosła.
Ponadto Departament Skarbu USA właśnie wydał nową licencję, która zezwala na dalsze transakcje dotyczące dostaw rosyjskiej ropy naftowej – pomimo wcześniejszych obietnic zamknięcia tej sprawy.
Po trzecie, Amerykanie porzucają wojowniczych Europejczyków, którzy przygotowują się do wojny z Rosją. Istnienie NATO wisi na włosku, a bez USA NATO, a tym samym Europa, stanowi znacznie mniejsze zagrożenie dla Rosji.
W dużej mierze niezauważone przez większość obserwatorów, rosyjskie Ministerstwo Obrony opublikowało 15 kwietnia oświadczenie, w którym wskazało ukraińskie zakłady produkujące drony w Europie, wraz z ich adresami, jako potencjalne cele Rosji. Oto fragment oświadczenia:
„Plan zakłada znaczące zwiększenie produkcji dronów dla reżimu w Kijowie poprzez zwiększenie finansowania dla „ukraińskich” i „wspólnych” firm produkujących drony bojowe i ich komponenty w krajach europejskich.
Uważamy tę decyzję za celowy krok, który doprowadzi do drastycznej eskalacji sytuacji militarnej i politycznej na kontynencie europejskim, stopniowo przekształcając te kraje w strategiczne zaplecze Ukrainy.
Realizacja scenariuszy deklarowanych przez reżim w Kijowie dotyczących ataków terrorystycznych na Rosję z użyciem rzekomo ukraińskich dronów będzie miała nieprzewidywalne konsekwencje".
Zamiast wzmacniać bezpieczeństwo państw europejskich, działania europejskich przywódców coraz bardziej wciągają je w wojnę z Rosją.
Społeczeństwo europejskie powinno znać nie tylko przyczyny zagrożenia dla swojego bezpieczeństwa, ale także adresy i lokalizacje „ukraińskich” i „wspólnych” firm produkujących drony i ich komponenty dla Ukrainy w swoich krajach”.
Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej, 16 kwietnia 2026 r.
Rosja jak dotąd powstrzymuje się od atakowania ukraińskich celów poza Ukrainą, co wywołuje ożywioną debatę w Rosji. Wiele głosów – w tym te w rosyjskich programach telewizyjnych – wzywa do zajęcia twardszego stanowiska wobec Europy. Rząd jednak wykazał się znaczną powściągliwością. Zostało to zinterpretowane jako oznaka słabości. W przeciwieństwie do prezydenta Putina nie biorą pod uwagę konsekwencji takiej eskalacji. Wygląda na to, że legalistyczni Rosjanie zmienili kurs: oficjalnie łączą trwające ukraińskie ataki dronów z dronami produkowanymi w Europie dla Ukrainy. Moment nie jest zaskakujący. Co mogliby zrobić Europejczycy, gdyby te zakłady produkcyjne zostały zaatakowane? – Niewiele. Dalsza eskalacja rusofobii w Europie nie jest już możliwa; Merz, von der Leyen i Kallas z pewnością wykonali solidną pracę. Pozostaje mi tylko płakać, bo wykluczam możliwość, że Amerykanie pośpieszą Europejczykom z pomocą.
W perspektywie krótko- i średnioterminowej Rosja prawdopodobnie nie ulegnie osłabieniu geopolitycznemu i ekonomicznemu, lecz wręcz wzmocnieniu.
Motywacja do wygrania
Cena, jaką Iran będzie musiał zapłacić, będzie wysoka, ale dla Iranu nie jest to po prostu kolejna wojna z długiej serii wojen, jak dla Izraela i Stanów Zjednoczonych. To egzystencjalna walka o przetrwanie. Daje to Irańczykom znaczną przewagę motywacyjną: walczą o przetrwanie swojego narodu, swojego kraju, tysiącletniej kultury i cywilizacji. Izraelczycy i Amerykanie z kolei prowadzą nielegalną wojnę ekspansji, popełniając najpoważniejsze zbrodnie wojenne. Ma to głęboki wpływ na motywację żołnierzy i ludności zaangażowanej – po obu stronach. Co więcej, Iran, Rosja i Chiny kierują się w tym konflikcie przekonaniem, że stoją po właściwej stronie historii – przekonaniem podzielanym przez ich społeczeństwa.
Trump rozpaczliwie szuka wyjścia z tej katastrofy, ponieważ wielu Amerykanów coraz bardziej zdaje sobie sprawę, że ta wojna nie leży w ich interesie, ani w interesie narodu amerykańskiego.
Utrzymywanie statusu hegemonicznego
Stany Zjednoczone osiągnęły status hegemona w 1945 r.: Bretton Woods, 70% światowej produkcji przemysłowej, 22 000 ton złota, zwycięzca wojny, dobry wizerunek.
Najważniejszym czynnikiem jest siła gospodarcza, mierzona od II wojny światowej w PKB wyrażonym w dolarach amerykańskich; jest to niefortunne wyliczenie, ponieważ uwzględnia ono marnotrawstwo ponoszone przez państwa i zakupy broni.
Jeśli PKB (PKB) obliczymy uwzględniając siłę nabywczą, tj. biorąc pod uwagę lokalną siłę nabywczą poszczególnych krajów, USA już poniosły stratę.
Chiny przed USA, Rosja przed Japonią i Niemcami – to liczby, których ludzie na Zachodzie nie lubią czytać i arogancko negują.
Jak możesz być hegemonem, jeśli nie jesteś numerem jeden?
Co więcej, technologia i taktyka wojskowa zmieniły się tak drastycznie, że dotychczas uznawana za oczywistość równowaga sił została zdemaskowana przez rzeczywistość. Amerykanie zdają się nie mieć żadnych szans militarnych ani w starciu z Huti, ani z Iranem, ponieważ ich strategia i platformy uzbrojenia (np. lotniskowce) opierają się na dawno przestarzałych taktykach z czasów II wojny światowej. Nie należy żywić złudzeń, ale NATO jako całość, za pośrednictwem Ukrainy, prowadziło wojnę z Rosją przez ponad cztery lata, używając zachodniej broni – i przegrało.
22 000 ton złota z 1945 roku oficjalnie skurczyło się do nieco ponad 8100 ton i nikt nie wie, czy te amerykańskie rezerwy złota nadal istnieją i/lub czy są zastawione lub dzierżawione. Krótko po wyborze Trump chciał zweryfikować rezerwy złota – ale pozostało to jedynie zapowiedzią.
Na koniec dochodzimy do wspaniałego obrazu, jaki Stany Zjednoczone stworzyły w czasie II wojny światowej. Jak wiele z niego przetrwało, zostało wyjaśnione w pierwszej części artykułu.
W ten sposób Stany Zjednoczone również żyją swoją przeszłością, którą dotknęło życie, i starają się, w sposób widoczny i daremny, zachować fasadę dawno utraconego państwa, aby cały świat mógł ją zobaczyć.
Kontrola nad Cieśniną Ormuz
Wraz z wybuchem wojny Irańczycy przejęli kontrolę nad Cieśniną Ormuz. Zezwalali na przepływanie tylko statkom z zaprzyjaźnionych państw, a statki te musiały uiścić opłatę za przewóz ładunku w juanach oraz opłatę celną w wysokości 2 milionów dolarów, również płatną w juanach. USA nie były z tego faktu zadowolone i kilka dni temu Trump ogłosił blokadę tego niezwykle ważnego szlaku morskiego.
To było odważne stwierdzenie, ale Amerykanom od początku brakowało pewności siebie: zamiast przepłynąć Morze Czerwone i Bab el-Mandab, USS George H.W. Bush i jego okręty eskortowe – w tym USS Donald Cook, USS Mason i USS Ross – okrążyły Przylądek Dobrej Nadziei. Trudno to uznać za przejaw pewności siebie w kwestii kontrolowania Cieśniny Ormuz.
Nie jest jasne, kto tak naprawdę korzysta z Cieśniny Ormuz, ponieważ Amerykanie twierdzą, że mają nad nią kontrolę, podczas gdy Irańczycy twierdzą, że nadal ją posiadają. Otwarcie ogłoszone w piątek, 17 kwietnia, a następnie zamknięcie następnego dnia, nie wyjaśniają sprawy, lecz sugerują, że Amerykanie chcieli i rzeczywiście chronili swoje rynki finansowe w weekend.
Początek amerykańskiej operacji był niewątpliwie katastrofą. Według ekskluzywnego reportażu PressTV , USS Michael Murphy i USS Frank E. Peterson próbowały przepłynąć strategiczny szlak wodny w sobotę. Akcja, która zbiegła się w czasie z drażliwymi rozmowami między Iranem a USA w Islamabadzie, została opisana jako propagandowy chwyt mający na celu zademonstrowanie siły.
Przez międzynarodowe radio niszczyciele otrzymały jasne, 30-minutowe ultimatum: zawrócić albo spodziewać się ataku. Pomimo krótkiego oporu, zwłaszcza ze strony USS Frank E. Peterson, flota natychmiast wycofała się po ostatecznym ostrzeżeniu. Śmigłowce wsparcia krążyły nad głowami, a pobliskim statkom cywilnym nakazano zachować dystans 10 mil (16 km) od amerykańskich okrętów wojennych.
Wkrótce przekonamy się, czy ta amerykańska przygoda okaże się warta zachodu – wątpię, bo Chińczycy ogłosili , że Cieśnina Ormuz jest dla nich otwarta. Wątpię, żeby Amerykanie mieli odwagę wejść na pokład, a nawet zaatakować chiński lub rosyjski statek.
Ormuz nieistotny?
Początkowo Trump twierdził, że Ormuz nie ma znaczenia dla USA. To ewidentna nieprawda, ponieważ Stany Zjednoczone, będąc eksporterem netto, importują około 40% swojej ropy naftowej.
Niektórzy twierdzą, że cały ten import pochodzi z Kanady i Meksyku, ale to tylko połowa prawdy. Według Amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej (EIA), w styczniu 2026 roku Stany Zjednoczone zaimportowały 25 milionów baryłek ropy naftowej i innych produktów z samego regionu Zatoki Perskiej.
Bycie eksporterem netto samo w sobie niewiele znaczy, ponieważ istnieje ponad sto różnych rodzajów ropy. To jak z winem: nikt nie zamawia wina w restauracji, ale konkretny rodzaj i markę.
Trump w ten sposób również snuje bajkę na ten temat, co zostało ujawnione najpóźniej, gdy zażądał otwarcia „pieprzonej prostej” .
Jednak Ormuz to coś więcej niż ropa i gaz, których niedobór doprowadzi do szalejącej inflacji. Fakt, że rynki finansowe jeszcze tego nie zrozumiały, jest oznaką głupoty i pychy, a nie oznaką złagodzenia napięć. Znacznie bardziej dramatyczny jest fakt, że światu kończą się nawozy, co w rzeczywistości doprowadzi do głodu.
Kirill Dmitriev wyraża to liczbami i drażni panią von der Leyen: "Logika, że drogie nawozy prowadzą do drogiej żywności i poważnych niedoborów żywności, ponieważ zbiory przynoszą mniej żywności, jest trudna do zrozumienia dla biurokratów UE. Idąc tropem Urszuli, można by powiedzieć: »Najtańsze jedzenie to takie, którego się nie je«."
Wzrasta otwarta wrogość wobec Izraela i USA.
Nastroje niewątpliwie się zmieniają, pomimo wszelkich wysiłków propagandowych i ogromnej presji materialnej i politycznej wywieranej na media i polityków. Oto kilka przykładów nastrojów wobec Izraela i USA, które jeszcze kilka miesięcy temu wydawałyby się nie do pomyślenia:
Polska
Polski poseł Konrad Berkowicz pokazał w parlamencie izraelską flagę ze swastyką i porównał działania Izraela do działań III Rzeszy.
Hiszpania
Pedro Sanchez, premier Hiszpanii, stał się bohaterem Europy. Sánchez znany jest ze swojej „odwagi” w przeciwstawieniu się Donaldowi Trumpowi, zwłaszcza w kwestii interwencji wojskowej w Iranie, którą określił jako „absurdalną, okrutną i nielegalną”.
Włochy
Pani Meloni, która do niedawna utrzymywała dobre stosunki z Trumpem, skrytykowała jego wypowiedzi na temat papieża, uznając je za niedopuszczalne.
Teraz Trump, zgodnie z przewidywaniami, oskarża Meloni o brak odwagi, gdyż nie przyłączyła się do ataków na Iran.
Państwa Zatoki Perskiej pod presją
Zjednoczone Emiraty Arabskie, które popierają ofensywę lądową przeciwko Iranowi, zostały podcięte przez Chiny. Podczas oficjalnej wizyty doradcy prezydenta ZEA, Chalida bin Mohammeda bin Zayeda, Chiny złamały protokół dyplomatyczny i przekazały jasny, płomienny komunikat: "To my decydujemy, kim są nasi sojusznicy!". Niezgoda narasta również w państwach Zatoki Perskiej – sceny pokazują, jak sułtan Omanu dystansuje się od przywódców Emiratów.
Minister spraw zagranicznych Arabii Saudyjskiej, książę Faisal bin Farhan, wyraził się dyplomatycznie i ostrożnie. Powiedział: „Era polegania na USA dobiegła końca. Jak Trump może nas chronić, skoro nie potrafi nawet ochronić własnego kraju?”.
Mimo to Saudyjczycy, co jest typowe dla oportunistycznych państw Zatoki Perskiej, poszukują również nowych dialogów i prawdopodobnie nowych partnerów.
Wniosek
Pozycja USA jako hegemona opiera się przede wszystkim na propagandzie i marketingu. Było to imponujące osiągnięcie ponad 80 lat temu, ale wiarygodność tej aury, która od lat kruszy się na arenie międzynarodowej, jest obecnie kwestionowana również przez społeczeństwo amerykańskie.
Pomijając nieprzewidywalne działania Trumpa, którego wypowiedzi nie mogą być już traktowane poważnie, założenie, że Stany Zjednoczone są całkowicie na smyczy Izraela, jest niezrozumiałe. Plany wojenne USA i Izraela na Bliskim Wschodzie pokrywają się tylko częściowo. Ostatecznie Ameryka dąży do zniszczenia Chin.
Wygląda na to, że USA nie osiągną swoich celów ani z Iranem, ani z Chinami, które są sojusznikami Rosji. Pod względem surowców chińsko-rosyjski duet jest zbyt potężny, a Iran – w przeciwieństwie do USA – wkroczył w XXI wiek w dziedzinie uzbrojenia, dominując nie tylko nad Stanami Zjednoczonymi, ale i całym Zachodem w Zatoce Perskiej pod względem technologii rakietowej i dronów. Lotniskowiec, platforma uzbrojenia mająca już ponad 100 lat, stał się przestarzały i prawdopodobnie stanie się jedynie biernym obserwatorem i ofiarą eskalacji konfliktu, porównywalną z dużymi pancernikami z czasów II wojny światowej.
Pod względem potęgi gospodarczej Stany Zjednoczone również przegrały wyścig, a niechęć do USA i Izraela narasta nie tylko w Europie. Oportunistyczne państwa Zatoki Perskiej poszukują nowych sojuszy i będą zawierać umowy ze zwycięzcą, którym nie będą Stany Zjednoczone.
„New York Times” pisze o czterokrotnym osłabieniu USA na skutek tej wojny: rozszerzeniu wpływów Iranu na światowy rynek ropy naftowej, wyczerpaniu kosztownych amerykańskich zapasów broni, pogorszeniu stosunków z sojusznikami i osłabieniu moralnego autorytetu Ameryki.
Irańczycy trzymają się swojego 10-punktowego planu – i słusznie, bo tylko on gwarantuje przetrwanie Persji. Cele Iranu są całkowicie sprzeczne z celami USA i Izraela. Zawieszenie broni – w tym z Libanem – raczej nie zostanie utrzymane, a dalsza eskalacja wojny może otworzyć wrota piekła: III wojny światowej.
Peter Hänseler
Źródło https://forumgeopolitica.com/de/artikel/usa-warum-wir-verlieren
Wyszukał, opracował i udostępnił Jarek Ruszkiewicz
---------------------------------------------------------
Jeśli doceniasz to co robię i uważasz, że to potrzebne możesz postawić małe piwo albo dużą kawę :)
Nie wpuszczam żadnych reklam, żebyś miał komfort czytania.
PL 07 1020 3352 0000 1602 0343 3562
Dopisek - "Wsparcie bloga"
Z góry dziękuję, Jarek Ruszkiewicz

Komentarze
Prześlij komentarz