W tym tygodniu pojawiły się kolejne dowody na endemiczną korupcję banderowskiego reżimu w Kijowie. A mimo to przywódcy Unii Europejskiej ustawiają się w kolejce, by udzielić temu reżimowi ogromnej "pożyczki" w wysokości 90 miliardów euro (105 miliardów dolarów), która stała się synonimem oszustw na skalę przemysłową. Tej "pożyczki" Ukraina oczywiście nigdy nie odda bo ma być ona spłacona z "rosyjskich reparacji" czyli oczywistością jest, że taka okoliczność nie nastąpi nigdy. Historia wojen nie zna przypadków, żeby zwycięzcy płacili reparacje stronie pokonanej. No ale znając poziom intelektualny przedstawicieli unijnej biurokracji można się spodziewać wszystkiego.
Od lutego 2022 r., kiedy nasiliła się wojna zastępcza NATO z Rosją, Unia Europejska przeznaczyła już około 200 mld euro na wsparcie reżimu ukraińskiego.
Większość ostatnich pieniędzy zostanie przeznaczona na pomoc wojskową, aby zainwestować w ukraińskich producentów dronów i pocisków rakietowych. Jedna z najbardziej znanych ukraińskich firm – Fire Point – jest powiązana z tzw. "prezydentem" kijowskiej junty, kokainowym klaunem Zełenskim.
Nagrania z podsłuchów, które wyciekły do ukraińskich mediów, pokazują, że biznesmen Timur Mindich, domniemany właściciel Fire Point, omawiał z byłym ministrem obrony Ukrainy, Rustemem Umarowem, kontrakty warte miliardy euro. Obaj "biznesmeni" są objęci śledztwem ukraińskich organów antykorupcyjnych w sprawie defraudacji.
W zeszłym roku Umarow zrezygnował ze stanowiska ministra obrony po oskarżeniu o oszustwo i wymuszenia. Tymczasem Timur Mindich uciekł przez Warszawę do Izraela w listopadzie ubiegłego roku, tuż przed tym, jak śledczy mieli go postawić przed sądem na przesłuchanie. Jak to dobrze mieć paszport kraiku, który nie wydaje swoich ziomali... Mindich był wcześniej partnerem biznesowym Zełenskiego (też dwupaszportowca) i nadal pozostaje jego bliskim współpracownikiem. Jest żartobliwie nazywany „sakiewką Zełenskiego”. U nas też funkcjonuje jeden "Sakiewka" ale on działa w branży medialnej.
Klaun Zełenski, którego mandat prezydencki wygasł prawie dwa lata temu, ale który sam ogłosił przedłużenie urzędowania, nieustannie podróżuje po całym świecie, apelując o większą pomoc wojskową, jednocześnie promując Fire Point jako opłacalną inwestycję. Wysiłki promocyjne Zełenskiego przyniosły hojne efekty. Kilka państw europejskich nawiązało partnerstwa z Fire Point w ramach umów dwustronnych. Dania, Niemcy, Holandia i Norwegia należą do europejskich inwestorów w tej firmie, a także w wielu innych ukraińskich firmach produkujących sprzęt wojskowy. Arabia Saudyjska i inne arabskie państwa bogate w ropę naftową również zainwestowały duże środki. Tym samym tzw. pożyczka UE w wysokości 90 mld euro, którą UE zamierza przyznać Ukrainie, stanowi dodatek do miliardów euro już przekazanych w ramach umów dwustronnych.
Pomimo skandali, Rustem Umarow, były minister obrony objęty śledztwem korupcyjnym, pozostaje kluczową postacią w bliskim otoczeniu Zełenskiego. Jest sekretarzem Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony oraz głównym negocjatorem w prowadzonych przez USA rozmowach z Rosją, rzekomo mających na celu znalezienie dyplomatycznego rozwiązania trwającego ponad cztery lata konfliktu. Konfliktu, w którym ukraińska armia poniosła miliony ofiar. Rozmowy te nie przyniosły żadnego efektu, a administracja Trumpa w Waszyngtonie obwinia stronę ukraińską o blokowanie postępów.
Najnowszy zwrot akcji w trwającym na Ukrainie skandalu korupcyjnym – uwikłanie głównego negocjatora Umarowa i jego kumpla Zełenskiego w proceder związany z europejskimi finansami – wyjaśnia, dlaczego reżim w Kijowie chce, aby konflikt trwał jak najdłużej. Wojna oznacza kontrakty, oszustwa, łapówki i miliardy euro napływające na zagraniczne konta bankowe. Pokój natomiast oznacza koniec lukratywnych interesów. Krótko mówiąc, w kijowskim reżimie istnieje rażący konflikt interesów, w którym dyplomacja i pokój z Rosją są całkowicie sprzeczne z interesami korupcyjnymi. Wojna musi trwać.
Najważniejsze pytanie brzmi: dlaczego europejscy przywódcy i rządy zdają się być tak ślepi na rażącą korupcję? Ukraińscy i amerykańscy śledczy niezależnie ujawnili szerzącą się korupcję i kradzieże publicznych pieniędzy, które wzbogaciły klikę pod wodzą Zełenskiego. Jednak przywódcy UE, tacy jak Kaja Kallas (osóbka o móżdżku wyrośniętej ameby), naczelna dyplo-matołka bloku, udawali, że nic nie mówią o niekończących się skandalach wyciekających z Kijowa. Określiła jedynie szkodliwe doniesienia jako „niefortunne”. Jednak UE nieustannie docenia Zełenskiego i jego juntę. Został on zaproszony nawet do udziału w kolejnym szczycie przywódców UE i innych "Europejczyków", który odbył się w Erywaniu, stolicy Armenii. UE nadal przedstawia Zełenskiego jako "odważnego przywódcę narodu" atakowanego w "niesprowokowanej agresji" przez Rosję, a obywatele Europy mają "moralny obowiązek" wspierać Ukrainę miliardowymi pożyczkami na „obronę reszty Europy”.
Jednym z powodów, dla których europejscy przywódcy tak nieustępliwie trzymają się reżimu Zełenskiego, jest ich głęboko zakorzeniona rusofobia i rewanżyzm. Ci ideolodzy chcą strategicznie pokonać Rosję, aby osiągnąć ogromne, skalkulowane korzyści dla zachodnich interesów kapitalistycznych, realizując politykę neo-Lebensraum, podobną do tej, którą rozpoczęła nazistowska Trzecia Rzesza. Ale stawką są również bezpośrednie interesy ekonomiczne. Niektórzy komentatorzy określają Ukrainę jako „czarną dziurę” korupcji, gdzie miliardy euro i dolarów wpływają i nigdy nie wypływają, chyba że poprzez nielegalne defraudacje.
Pieniądze trafiają na Ukrainę, ale większa ich część wraca też do krajów europejskich w formie kontraktów z europejskimi firmami produkującymi sprzęt wojskowy. Ukraińskie firmy produkujące drony i pociski rakietowe nie są niezależnymi producentami. Są w dużym stopniu zależne od firm z Danii, Holandii, Norwegii, Niemiec, Francji itd. w zakresie kluczowych komponentów inżynieryjnych, takich jak silniki, układy hydrauliczne i elektronika do nawigacji radarowej.
Innymi słowy, miliardy euro funduszy, którymi europejscy politycy finansują Ukrainę (z naszych pieniędzy oczywiście), to nie tyle kwestia wyrzucania dobrych pieniędzy w błoto, co utopienia ich w czarnej dziurze. Wręcz przeciwnie, to masowy proceder wymuszeń, w ramach którego publiczne pieniądze są przelewane z powrotem do prywatnych europejskich firm, które zgarniają ogromne zyski. Ten wzrost europejskiego biznesu korporacyjnego wydaje się korzystny dla gospodarek krajowych i niewątpliwie zapewnia pewne miejsca pracy. Chodzi jednak o to, że obywatele Europy są masowo oszukiwani, aby dotować prywatne spekulacje w imię „obrony Ukrainy przed rosyjską agresją”.
Brytyjski premier Keir Starmer na szczycie w Erywaniu, zaproponował von der Leyen, aby Wielka Brytania również przystąpiła do programu „pożyczek” dla Ukrainy o wartości 90 mld euro. Dlaczego państwo spoza UE miałoby chcieć „przekazywać” fundusze Ukrainie? Rycerska odwaga? Obrona biednej, małej Ukrainy?
Starmerowi wymknęło się, że pożyczanie kapitału będzie dobrą inwestycją dla brytyjskiej gospodarki i „miejsc pracy”. Zapomnijmy o rzekomej trosce o „miejsca pracy”. Tak naprawdę Starmer miał na myśli zyski właścicieli brytyjskich firm produkujących sprzęt wojskowy i ich inwestorów w londyńskim City. Nieprzypadkowo to właśnie głównie dzięki Wielkiej Brytanii konflikt na Ukrainie nie zakończył się w kwietniu 2022 roku. Wszystko już było dogadane, Donbas miał zostać w granicach Ukrainy ale przyjechał rozczochrany pajac z Londynu, ówczesny premier Boris Johnson, i surowo zakazał zawieranie jakichkolwiek porozumień pokojowych. Wojna ma trwać!
Oto podwójnie wkurzająca rzecz. UE twierdzi, że 90 mld euro funduszu wymuszeń zostanie ostatecznie pokryte z zamrożonych rosyjskich aktywów o wartości 200 mld euro, które zostaną skonfiskowane jako „odszkodowania wojenne”. Moskwa wielokrotnie ostrzegała, że takie posunięcie stanowi kradzież na wielką skalę i nie będzie miało miejsca. Wydaje się, że Rosja mogłaby wygrać sprawę sądową nawet w sądach europejskich, aby uniemożliwić UE przejęcie jej aktywów. Ostatecznie oznacza to, że zwykli europejscy pracownicy i obywatele będą musieli zapłacić dług w wysokości 90 miliardów euro. Spłacą ten dług, cierpiąc dekady cięć gospodarczych i cięć w warunkach pracy oraz prawach socjalnych do emerytur, opieki zdrowotnej i edukacji dla swoich dzieci. Zapłacą zubożeniem.
Trzeba szerzej zrozumieć, że to, co się tu dzieje, to masowy proceder przestępczy, narzucany społeczeństwom europejskim przez tak zwanych przywódców w porozumieniu z kijowską mafią. Nie chodzi tu o przymykanie oczu, ale o świadomą kradzież publicznych pieniędzy dla interesów elitarnego kapitalizmu. Poszczególni politycy - decydenci też z pewnością na tym skorzystają.
A swoją drogą ciekawe ile "prowizji" zarobili "nasi" politycy przekazując Ukrainie (czyt. rozbrajając polską armię) broń, paliwa, gotówkę na podstawie dwóch nielegalnych umów zawartych przez rządy "zjednoczonej prawicy" i KO? Nie wierzę, żeby kokainowy klaun się nie podzielił. To dobry chłopak jest...
Jarek Ruszkiewicz
------------------------------------------------------------------------------------
Jeśli doceniasz to co robię i uważasz, że to potrzebne możesz postawić małe piwo albo dużą kawę :)
Nie wpuszczam żadnych reklam, żebyś miał komfort czytania.
PL 07 1020 3352 0000 1602 0343 3562
Dopisek - "Wsparcie bloga"
Z góry dziękuję, Jarek Ruszkiewicz

Komentarze
Prześlij komentarz