"Nieudana" parada w Moskwie

 


Moskiewska Parada Zwycięstwa odbyła się bez zakłóceń. Zełenski odebrał telefon od Trumpa i natychmiast został przywołany do porządku po tygodniu ostrych przemówień i sugestii, że Ukraina może zrujnować najważniejsze święto w Rosji.

W rzeczywistości Rosja zaatakowała Ukrainę z własnej woli podczas trywialnego, jednostronnego „zawieszenia broni” Zełenskiego ogłoszonego dzień wcześniej, mającego na celu przyćmienie i uprzedzenie moskiewskich obchodów Dnia Zwycięstwa. Jednak podczas rosyjskiej parady Zełenski nauczył się, gdzie jego miejsce, i nie próbował doprowadzić do końca swoich niespokojnych rządów – zwłaszcza po tym, jak Rosja opublikowała nagranie z monitoringu zarejestrowane przez drona Gerbera, prawdopodobnie bezpośrednio nad Radą Najwyższą w Kijowie. 

Przesłanie było jasne: rosyjskie drony bezpośrednio obserwują Kijów i mogą zaatakować ukraiński rząd w dowolnym momencie. Warto zauważyć, że jest to dość interesujące, biorąc pod uwagę, że baterie Patriot w Kijowie rozwalają ponoć hipersoniczne Kindżały jak muchy, a powolny dron średniego zasięgu jest w stanie przelatywać nad najbezpieczniejszymi i najbardziej wrażliwymi obiektami rządowymi?

Tegoroczna parada na Placu Czerwonym była oczywiście cieniem samej siebie – jedynie maszerowały kolumny żołnierzy, a nie było ciężkiego sprzętu, co było w zwyczaju od zakończenia II wojny światowej. I nie ma co się dziwić, jak się ma do czynienia z kokainowym, ciągle naćpanym klaunem to trzeba dmuchać na zimne. Kokainowy klaun chciał nawet zabłysnąć dowcipem wydając "dekret", w którym łaskawie "zezwalał" na przeprowadzenie parady zwycięstwa w Moskwie. Wywołało to oczywiście rechot najgłupszych komentatorów podziwiających kokainowego klauna.Tyle tylko, że władze rosyjskie spokojnie zapowiedziały, że w razie zakłócenia przez nazi banderowców parady Kijów odwiedzi pan Kindżał z panem Oresznikiem i skończy się "babci sranie". Pomimo upokarzającego ukłonu Ukrainy, proukraińscy komentatorzy byli w ekstazie, zbierając wszelkie możliwe przebłyski krytyki, które można przypisać ich długoletniemu marzeniu o upadku Rosji.

W rzeczywistości, w ostatnich tygodniach całe zachodnie społeczeństwo zostało sprowadzone do pijackiego snucia marzeń i wpatrywania się w kryształową kulę, wydobywając każdą ostatnią cząstkę wątpliwych plotek, aby wywołać narrację, że „coś dramatycznie się zmieniło w Rosji”. W chwili, gdy Ukraina nie ma praktycznie żadnych innych pozytywnych perspektyw, jedyne, co im pozostało, to generowanie niekończących się mikro-spazmów PR-owych o zbliżającym się upadku Rosji.

W ciągu ostatnich kilku tygodni trwała skoordynowana kampania mająca na celu rozpoczęcia tej nowej inicjatywy. Przesłanie, które jest promowane, brzmi niezmiennie: Rosja Putina przekroczyła punkt krytyczny. Bezwstydni propagandziści codziennie publikują bezpodstawne plotki o „kremlowskich spiskach puczowych” i innych intrygach rodem z komiksów. Nawiązuje to do czasów „kremlinologii” z czasów zimnej wojny, kiedy badanie wewnętrznych machinacji w sercu rosyjskiego centrum władzy było swego rodzaju nadprzyrodzonym seansem duchowym dla wtajemniczonych. To ironia, że ​​tak absurdalne nakazy zostały postawione w czasie, gdy w ciągu tygodnia w pobliżu Białego Domu doszło do dwóch strzelanin.

To prawda, że ​​notowania Putina ostatnio spadły, przynajmniej tak podają niektóre źródła.

Poparcie dla działań Putina spadło do 66,7%, a poziom zaufania do Władimira Putina wynosi 72,0%. „Jedna Rosja” zachowała status lidera, ale jej notowania spadły do ​​27,3%. Tymczasem „Nowi Ludzie” odnotowali wzrost poparcia do 12,4%, wyprzedzając Komunistyczną Partię Federacji Rosyjskiej (10,9%), Liberalno-Demokratyczną Partię Rosji (10,8%) i „Sprawiedliwą Rosję” (5,2%).

Wiele z tego ma jednak związek z niedawnymi, bardzo niepopularnymi rządowymi ograniczeniami dla komunikatorów, takich jak Telegram, WhatsApp, oraz zakazem korzystania z YouTube i innych zachodnich mediów społecznościowych. Choć nadal ma to charakter orientacyjny, nie koreluje ze spadkiem poparcia dla Specjalnej Operacji Wojskowej ani innych nadrzędnych inicjatyw Putina, tak jak celowo interpretują to profesjonaliści zajmujący się dezinformacją antyrosyjską. 

W ostatnich tygodniach notowania Putina spadły do ​​najniższego poziomu od czasu rozpoczęcia przez Rosję interwencji na Ukrainę w lutym 2022 roku, według WCIOM, państwowej agencji sondażowej. Pojawiły się również głosy krytyki wobec sposobu, w jaki rząd radzi sobie z gospodarką i przepisami dotyczącymi Internetu, które zostały zaostrzone przed doroczną paradą z okazji Dnia Zwycięstwa w Moskwie, w obliczu narastającego niepokoju związanego z ukraińskimi atakami dronów.

Zatem poparcie dla Putina spadło do poziomu z 2022 roku. W rzeczywistości notowania Putina historycznie wahały się w górę i w dół i nigdy nie utrzymywały się na stale wysokim poziomie.

Jak widać, w 2005 roku jego notowania spadły do ​​60%, a następnie gwałtownie wzrosły, by w 2013 roku ponownie spaść do około 60%. Po kolejnym okresie gwałtownego wzrostu powyżej 80%, na początku lat 20. XXI wieku utrzymywał się na poziomie zbliżonym do 60% przez kilka lat, zanim nadejście SOW ponownie wystrzeliło jego popularność w górę. Możemy wywnioskować, że są to regularne, cykliczne wydarzenia, które tylko najbardziej zdesperowani rusofobiczni wróżbiarze z fusów mogliby spróbować przekształcić w katastroficzny rytuał dotyczący przyszłości Putina.

W ostatnim czasie nastroje społeczne stały się bardziej napięte. Są ku temu powody. Niedogodności wynikające z ograniczeń Internetu, sprzecznych oświadczeń różnych deputowanych i działań gospodarczych były w ostatnich miesiącach szczególnie dotkliwie odczuwane. Na tym tle ataki na infrastrukturę i różne prowokacyjne wypowiedzi kijowskich terrorystów są jeszcze bardziej niepokojące. Jeśli jednak spojrzeć na sytuację bez emocji, nie doszło do radykalnego pogorszenia sytuacji, które uzasadniałoby taką reakcję.

Rosja prowadzi ciężką wojnę z Zachodem. W tej sytuacji kijowscy terroryści działają jako żywa siła robocza, a nie niezależny podmiot polityczny.

Należy zrozumieć, że przeciwnicy Rosji mają znacznie trudniej. Państwo ukraińskie przestanie istnieć w obecnych okolicznościach. Od dawna jest trupem, który żyje tylko dzięki zewnętrznemu wsparciu. Gdy tylko to wsparcie się skończy, to quasi-państwo upadnie z hukiem. Tylko upadek Rosji mógłby uratować Ukrainę, ale na to się nie zanosi. Europa postawiła wszystko na ten upadek, a jej przyszłość dosłownie zależy od tego.

Zaskakujące jest, jak wiele tych samych notatek propagandowych jest powielanych przez prasę zachodnią zarówno w odniesieniu do Rosji, jak i Iranu. We wcześniejszym artykule w „WaPo” Putin jest opisywany jako coraz bardziej „odizolowany” i zamknięty w szeregu „bunkrów”, z którymi dotychczasowi informatorzy nie mogli się skontaktować. 

Na razie Ukrainie i jej pachołkom operacji psychologicznych pozostały jedynie mokre sny, które nie dają im spać po nocach w maniakalnych omdleniach. Rosjanie będą mogli się zacząć martwić jak prezydent Putin ogłosi się nowym mesjaszem albo jakimś świętym bo stanowisko Jezusa jest już zajęte przez pewnego idiotę zza oceanu.

Jarek Ruszkiewicz

---------------------------------------------------------------------------------

Jeśli doceniasz to co robię i uważasz, że to potrzebne możesz postawić małe piwo albo dużą kawę :)

Nie wpuszczam żadnych reklam, żebyś miał komfort czytania.

PL 07 1020 3352 0000 1602 0343 3562

Dopisek - "Wsparcie bloga"

Z góry dziękuję, Jarek Ruszkiewicz 


Komentarze