Cudowna przemiana prezesa Kaczyńskiego

 


Trzeba powiedzieć, że to co dzieje się na polskiej scenie politycznej w związku z relacjami z Ukrainą jest czymś tak niezwykłym, czymś tak szokującym, że często aż brak słów. Szczególnie uderza to, jeśli chodzi o polityków Prawa i Sprawiedliwości, którzy dokonali radykalnego zwrotu w ciągu ostatnich kilku miesięcy i z pozycji największych przyjaciół, największych sprzymierzeńców, największych zwolenników Ukrainy, nagle przedzierzgnęli się z dnia na dzień na krytyków czy w krytyków ukraińskiego nacjonalizmu, ukraińskiego banderyzmu. I ta zmiana, ten szok naprawdę sprawia, że komentator czy obserwator sceny politycznej, ma tutaj pewne problemy. 

Chyba najbardziej wymownym przykładem tego zwrotu jest to, co robi sam prezes Jarosław Kaczyński. Prezes Jarosław Kaczyński wciąż jest przecież tą najważniejszą postacią po, umownie mówiąc, prawej stronie sceny politycznej. No i dokonał rzeczywiście zwrotu. 

Obrócił wajchę w drugą stronę i cały PiS karnie podążył za prezesem Kaczyńskim, bo prezes Kaczyński ogłosił, że rezygnuje z orderu Jarosława Mądrego, który Ukraina mu przyznała. Co więcej, stwierdził, że obecny w Gdańsku mer Lwowa Andrej Sadowy jest banderowcem i że do tej konferencji w ogóle nie powinno dojść, bo tam jest właśnie banderowiec, czyli Andrej Sadowy, co jest prawdą. Natomiast prezes Kaczyński występujący w roli Katona oskarżającego innych o to, że zadają się z banderowcem, to jest kategoria tak dalekiej tragifarsy, że nawet najlepsi autorzy, najlepsi dramatopisarze by tego nie wymyślili. Polska polityka sama w sobie dostarcza tyle zabawy, że nie trzeba szukać jakiś innych literackich tutaj rozwiązań, opowieści. Rzeczywistość mówi sama za siebie. Spróbujmy na zimno zanalizować co się dzieje, dlaczego tak się stało, jakie mogą być tego rezultaty. 

Pierwszy punkt skądinąd najważniejszy jest oczywiście taki, dlaczego prezes Kaczyński nagle doznał olśnienia i dlaczego nagle ten człowiek, który kilka lat temu opowiadał o tym, że potrzebna jest misja pokojowa na Ukrainie, który powiedział, że jego stosunek do jedynego rozsądnego wówczas polityka europejskiego, czyli Wiktora Orbana jest skrajnie negatywny, który potępiał wszystko to, co teraz sam robi, czyli wskazywanie na odrodzenie się nacjonalizmu na Ukrainie, na to, że powstają tam pomniki Szuchewicza, pomniki UPA, że rośnie kult Bandery. 

Wszystko to w czasie, kiedy PiS sprawował władzę było odrzucane, piętnowane, potępiane jako przejaw ulegania ruskiej propagandzie czy rosyjskiej propagandzie. Była nawet taka specjalna komórka w rządzie pisowskim założona przez pana Żaryna, który od samego początku tropił wszystkich nieprawomyślnych, piętnował, wskazywał, pokazywał, prześladował i twierdził, że za wszystkim tym stoją rosyjskie służby specjalne. Albo w ogóle Kreml, albo sam Putin. Prezes Kaczyński pod tym względem zupełnie się nie wyróżniał. Andrzej Duda, Mateusz Morawiecki, oni wszyscy dokładnie to samo robili. Zresztą stąd tyle tych orderów. Jak łatwo zauważyć jest co zwracać. 

No i teraz nagle prezes Kaczyński przejrzał na oczy i mówi o zagrożeniu banderyzmem. Nagle Prawo i Sprawiedliwość mówi o tym, że Unia Europejska nie może przyjąć Ukrainy, bo na Ukrainie kwitnie kult Bandery. Partia, która od samego początku twierdziła, że przyjmowanie Ukrainy do Unii Europejskiej jest polską racją stan stanu i że my nie możemy w ogóle inaczej i że to w ogóle jest rzecz niepodlegająca jakiejkolwiek dyskusji, teraz nagle zmieniła całkowicie o 180 stopni front. 

Dlaczego to robią? No pierwsza odpowiedź jest oczywiście bardzo prosta, dlatego to robią, bo w ten sposób liczą na to, że odzyskają elektorat, który ich opuścił. Jak pokazują wszystkie sondaże, znacząca część byłych wyborców PiS przeniosła się do Korony Grzegorza Brauna, który dla nich stał się tym prawdziwym, autentycznym, wiarygodnym liderem. No i teraz PiS, które walczy o powrót do władzy stwierdziło, że dokonujemy tutaj zwrotu, przekładamy wajchę i w związku z tym odzyskujemy tych naszych wyborców, którzy są tak naprawdę nasi. Teraz nie sprawujemy władzy, więc możemy mówić, co nam ślina na język przyniesie, bo i tak nas z tego nik nie rozliczy. Jak się jest w opozycji, to się jest w opozycji. Myślę, że taka jest ta koncepcja, czyli nagły zwrot w cudzysłowie antyukraiński, bo on nie jest antyukraiński. On jest tak naprawdę w tych kategoriach obiektywnych, trzeba by go nazwać zwrotem w kierunku zdrowego rozsądku. Tylko, że moim zdaniem nie jest on podyktowany żadnym nagłym przypływem zdrowego rozsądku, tylko czystą taktyką. Po prostu trzeba odzyskać ludzi, którzy od nas odeszli. Dlaczego od nas odeszli? Dlatego, bo Grzegorz Braun mówił prawdę. Myśmy kłamali. No ale my nie powiemy teraz, że myśmy kłamali, przepraszamy, tylko myśmy mówili zawsze prawdę, a to co było w przeszłości, to pójdzie do kosza, zostanie zapomniane, nie ma z tym problemu. Będziemy jeszcze głośniej krzyczeli. A będziemy głośniej krzyczeli bo mamy więcej sposobów, więcej megafonów, więcej kanałów dotarcia do elektoratu niż ma Brown. Zakrzyczymy najzwyczajniej w świecie i powiemy, że my od samego początku też walczyliśmy z banderyzmem i żeśmy przed tym przestrzegali. A to, że to nieprawda, to w ogóle nie ma najmniejszego znaczenia, jak łatwo zauważyć, elektorat wszystko łychnie, wszystko kupi, co mu się sprzeda.  

Skoro prezes ogłasza, że pan Sadowy jest teraz banderowcem, to nie ma problemu. Problem polega oczywiście na tym, że co bardziej złośliwi komentatorzy zauważyli zdjęcia z 2022 roku. Prezes Kaczyński na Majdanie, pan Sadowy obok niego, bije mu brawo, prezes Kaczyński przemawia, ale to nie przeszkadza. To był inny etap, jak to tłumaczył kiedyś niedawno prezydent Andrzej Duda, mówiąc: "Dlaczego dał order orła białego Wołdymowi Zełeńskiemu." Inny był kontekst, inna sytuacja, zmieniło się i proszę bardzo. 

2022 rok to był jedyny zresztą moment, kiedy Polska tak naprawdę mogła coś realnie od Ukrainy utargować. Polska de facto udostępniła dużą część swojego terytorium do tego, żeby przez to terytorium pomoc militarna dla Ukrainy mogła się tam pojawiać. I w tym kluczowym momencie 2022-2023 daliśmy wszystko co tylko można było dać jeśli chodzi o finanse, jeśli chodzi o sprzęt, jeśli chodzi o o sprawy militarne. Dlaczego? Bo jak wyjaśniał wtedy polityk Prawa i Sprawiedliwości i jak wyjaśniał prezes Kaczyński, jak wyjaśniał premier Morawiecki, to jest wojna, w której Ukraina walczy za nas, za Europę, za cywilizowany świat. Jeśli Ukraina przegra, to Rosja napadnie na Polskę. Dlatego nie wolno było podważać wysiłku ukraińskiego. Nie wolno było mówić o Banderze, nie wolno było mówić o banderyzacji, o nacjonalizmie i tak dalej. Cały PiS szedł równo. Cały PiS każdego, kto tylko się sprzeciwiawiał, od razu piętnował, atakował, odrzucał. No bo taka panowała wtedy ta koncepcja. 

Co się zmieniło? Jest rok 2026. No i mer Sadowy, który bił brawo prezesowi Kaczyńskiemu, teraz grozi prezesowi Kaczyńskiemu sądem, procesem. Prezes Kaczyński nazywa go banderowcem. Panowie jedni drugim zwracają ordery. Ci tamtym, tamci drugim. I co się wydarzyło? Czy mamy do czynienia z jakimś nagłym olśnieniem? 

Nie chodzi o żadne olśnienie, chodzi o zimną cyniczną kalkulację. W związku z tym, że pojawił się na scenie politycznej polityk, właściwie politycy, bo to trzeba szerzej, Grzegorz Braun jest pierwszym miejscu, ale nie tylko on. Jest też parę takich osób w Konfederacji, które od samego początku krytykowały tę linię i ludzie dostrzegli, że zostali po prostu oszukani. To teraz trzeba ich jeszcze raz oszukać i przejąć z powrotem. Taka jest tak naprawdę ta koncepcja. Zakładam, że zgodę na taką koncepcję wyraziła też ambasada amerykańska i pan namiestnik Rose. 

Dlaczego jest potrzebna ambasada amerykańska? Ambasada amerykańska jest potrzebna dlatego, bo w innej sytuacji można by było sobie wyobrazić, że powstanie przyszła koalicja rządowa, prawicowa, Prawo i Sprawiedliwość, Konfederacja, korona Grzegorza Brauna. Ale ponieważ korona Grzegorza Brauna ma tę nieprzyjemną cechę z punktu widzenia ambasady amerykańskiej i tę samą cechę ma przynajmniej część Konfederacji, że jest bardzo krytyczna wobec Izraela i wobec polityki izraelskiej, a Stany Zjednoczone w tym konkretnym przypadku jeden do jednego reprezentują linę Izraela. W tym przypadku nie można myśleć o tym, że w tym przyszłym rządzie będzie miejsce dla tak niepewnych postaci. No to trzeba zrobić to, co PiS zawsze potrafi uświetnie robić. To znaczy wyłuskać elektorat, a pozbyć się liderów. Myślę, że dokładnie to jest początek tej wielkiej operacji, którą prezes Kaczyński będzie konsekwentnie prowadził, czyli będzie podejmował walkę na polu, które wydawało się zajęte przez przeciwnika. Dlaczego jest zajęte przez przeciwnika? No bo PiS w 2022 roku to pole kompletnie oddał. Prowadził politykę radykalnie w tym przypadku globalistyczną, proukraińską. Każdy głos krytyki, każdy kto podnosił kwestie banderowskie natychmiast znajdował się na marginesie. Panowało to przekonanie: Ukraińcy walczą za nas, przylewają za nas krew. Ta przelana krew wystarczy z nawiązką. Jest to forma spłacenia długu zaciągniętego w czasie Wołynia. Oni teraz bohatersko walczą za nas. Jeśli przegrają, Rosja nas napadnie. Nie wolno nam zatem żadnych spraw trudnych podnosić i tak dalej. To jest w zasadzie dokładnie ta sama śpiewka, która teraz jest powtarzana w Gazecie Wyborczej, w Okopres, wszystkich lewicowych mediach, prawda? Czyli oni walczą za nas. Cicho sza, odłóżmy trudne sprawy na przyszłość. 

A w ogóle to te sprawy to nie wiadomo kto kogo i jak zabijał i wszystko to było jedną wspólną tragedią. No i nie dajmy się podzielić, bo jak się podzielimy to Putin na tym zyska i Putin będzie szampana otwierał na Kremlu i Kreml będzie zadowolony. W związku z tym nie wolno nam o takich sprawach mówić i tak dalej, i tak dalej. 

Pytanie oczywiście brzmi na ile ta taktyka prezesa Kaczyńskiego i PiSu będzie skuteczna. Na ile ten szum wywołany przez fakt zwracania orderów wzajemnej tutaj tej awantury, tych oskarżeń o banderyzm , na ile sprawi, że ludzie zapomną o tym co PiS tak naprawdę przez kilka lat robił i do czego w dużym stopniu się przyczynił, do czego doprowadził. Szczerze mówiąc nie wiem. Prawda jest taka, że odpowiednia dawka dobrze podanej propagandy sprawi, że jakaś część wyborców puści w niepamięć to wszystko, co się działo i stwierdzi: "No, no dobrze, oni chcieli dobrze, może im nie wyszło, może nie zrozumieli." 

Jest kilka powodów, dla których Polacy mogą, mówię nie o wszystkich Polakach, tylko o tych, którzy mieliby właśnie wrócić do PiS-u, mogą to zrobić. Powód pierwszy jest taki, że oczywiście to, co robił PiS w roku 2022 cieszyło się powszechnym poparciem. No proszę państwa, taka jest prawda. Głosów krytycznych, głosów trzeźwych, głosów racjonalnych była garstka. Można ich policzyć na na palcach jednej ręki. Były to głosy nie tylko nieliczne, ale były one marginalizowane i atakowane. 

Taki był nastrój społeczny, emocje społeczne, to pokazywały wszystkie sondaże. Polacy też pamiętają co wtedy czuli, co myśleli. Niechętnie do tego wracają, niechętnie się do tego przyznają. W związku z tym w gruncie rzeczy można powiedzieć, no to dlaczego nie puścić w niepamięć również tej przewiny jeśli to jest przewina polityką PiS? Zachowali się tak jak i ogół społeczeństwa, głupi, bo głupi, naiwni, bo naiwni, ale wszyscy tacy jesteśmy. Myślę, że to jest jedna ze strategii takich psychologicznych pozwalających sobie wyobrazić, że jakaś część wyborców powie: "No tak, tak, tak, oni bardzo dobrze chcieli, no, no szczere serca, no zostali zwiedzeni." 

To jest zresztą rzecz w ogóle charakterystyczna dla naszej polityki. Jeśli ja gdzieś szukam korzeni takiego ciągłego wybaczania, takiego ciągłego puszczania płazem tej całej nieudolności, nieudacznictwa, błędów, to niestety mam wrażenie, że jest bardzo głęboko zakorzenione w naszym narodowym DNA. To wynika po prostu z tego, że Polska straciła państwo w 18 wieku. W XIX wieku, kiedy inne narody budowały swoje państwa, kiedy uczyły się tego, czym jest racja stanu, ruch narodowy w różnych państwach doprowadzał do ich powstania i odrodzenia, Polacy organizowali nieudane powstania. W związku z tym te powstania nie tylko, że były nieudane, ale też jakby promowały jeszcze tę postawę tego nieudacznictwa, tego, że ktokolwiek by tam nie zrobił, najgłupiej nawet zrobił, to i tak mu trzeba to wybaczyć, bo on przecież dobrze chciał i nie miał wyjścia i tak naprawdę liczył się moralny protest i demonstracja przywiązania do wartości patriotycznych. 

A czy za tym szła jakolwiek myśl, strategia? Czy kogoś się rozliczyło z tego, że on robił rzeczy mądrze, że liczył, obliczał wcześniej siły i tak dalej? To gdzieś było na planie dalszym. Wybaczamy, chciał dobrze, przegrał, bo przegrał, no ale złożył ofiarę, walczył za dobrą sprawę naszą i waszą. Mam wrażenie, że ten element takiego cierpiętnictwa, nieudacznictwa i przyzwolenie na to jest niestety istotnym komponentem całego myślenia polskiego o polityce. Dlatego tak łatwo nam jest wybaczać głupotę ludzi, którzy się zasłaniają patriotycznym frazesem. Niech tylko powie jak kocha ojczyznę, jak bardzo dla niej cierpi, jak on chciał dla niej zapewnić wielkość i bezpieczeństwo. A czy to było możliwe w danym momencie? Czy on pomyślał, czy na przykład zastanowił się w marcu 2022, mówię tutaj o prezesie Kaczyńskim i premierze Morawieckim, czy oni się wtedy zastanowili mówiąc o siłach pokojowych, czy to w ogóle ma sens, czy to jest możliwe, jakie byłyby konsekwencje, czy nie oznaczałoby to wojny światowej, czy nie wciągnęłoby nas do tej wojny. Ależ nie ruszajmy tego. Inne były czasy, ważny był poryw, ważne było bycie z, ważne było zaangażowanie i myślę, że ogół wyborców w ten sposób na to patrzy. Chcieli dobrze, a nie wyszło. No w ogóle nam ogólnie nie wychodzi. Bardzo często nam w historii nie wychodziło, a i tak tym, co nie wychodziło stawiamy pomniki, prawda? Stawiamy im pomniki, budujemy im muzea i wynosimy ich na piedestał. Wyszło, nie wyszło, ważne, że chcieli dobrze. Więc myślę, że to jest jeden bardzo istotny komponent, który może tutaj rzeczywiście zaważyć. 

No i druga rzecz oczywiście, że o ile w przypadku PiS mamy do czynienia z czymś w rodzaju syna marnotrawnego, czyli tam najpierw nagrzeszył, ale teraz wrócił, i teraz mówi rzeczy słuszne i właściwe. Tym bardziej, że po drugiej stronie mamy Donalda Tuska i jego formację, która z uporem maniaka idzie cały czas w tę stronę, w którą wcześniej szło Prawo i Sprawiedliwość, czyli organizuje konferencję w Gdańsku, która to konferencja Gdańsku oznacza, że pozostają zostają podpisane miliardowe kontrakty, ale akurat Polska na tym nic nie zyskuje. 

To jest ten przekaz dla tej drugiej części istotnej społeczeństwa. Bo ta patriotyczna część społeczeństwa jest obsługiwana przez PiS i przez frazes bogojczyźniany, przez frazes mówiący, że się bardzo walczy o ojczyznę i się próbuje o nią walczyć, ale nie trzeba wchodzić w szczegóły, nie trzeba rozliczać czy to jest udana walki czy nie. Druga część społeczeństwa to jest ta postępowa unijna, europejska. Ona jest, ona potrzebuje takiego ciągłego bycia zaspokojonym w tym, że ona jest po tej dobrej stronie historii, tam gdzie jest, tam, gdzie są inne państwa europejskie, tam, gdzie jest ten rozum europejski, tam gdzie jest postęp. Skoro ta narracja obowiązuje w Berlinie, obowiązuje w Paryżu, obowiązuje w Brukseli i obowiązuje w Londynie, wprawdzie Wielka Brytania formalnie nie jest, ale w dużym stopniu można uznać, że mentalnie jest częścią Unii Europejskiej. Skoro ci najmądrzejsi chcą dalej wojny i twierdzą, że Ukraina walczy cały czas za nas, no to ta druga część społeczeństwa będzie to popierała. A czy Polska na tym coś zarobi, czy coś na tym zyska, to w ogóle nie ma najmniejszego znaczenia. Ważne, że jesteśmy tam, gdzie są mądrzejsi od nas, że my jesteśmy częścią Europy postępowej, właściwej. I tę Europę utożsamia Donald Tusk. I poparcie dla Ukrainy staje się tą formą przynależności, prawda? Pokazuje, że my jesteśmy tam, gdzie są ci mądrzejsi, że my jesteśmy Europejczykami, że my jesteśmy po właściwej stronie. I w tym sensie widząc to, widząc ten przekaz, który jest, który reprezentuje Tusk, ta część, nazwijmy to patriotyczna, będzie teraz miała prawo, może teraz wrócić do Prawa i Sprawiedliwości z bardzo prostego powodu, bo Prawo i Sprawiedliwość jest najsilniejszą organizacją, najsilniejszą instytucją walczącą z Tuskiem, i z Koalicją Obywatelską. Tak to się będzie kręciło. Chciałbym być w tym przypadku złym prorokiem. 

Mam nadzieję, że się mylę, że jednak ludzie nie zapomną tego wszystkiego, co tutaj przytoczyłem. Można by naprawdę tony papieru, dziesiątki wypowiedzi, niekończące się godziny tych różnych wystąpień, przemówień tutaj przywoływać i pokazywać jak daleko w tym swoim szaleństwie Prawo i Sprawiedliwość w proukraińskim szaleństwie zabrnęło. W jakiś sposób piętnowano, atakowano każdego inaczej myślącego.  Państwo mają zresztą własną pamięć. Zakładam zresztą, że w dużym stopniu to co mówię dociera do ludzi rozsądnych, ludzi, którzy nie zapominają po jednym dniu jak wyglądała rzeczywistość. Czy okaże się, że ten zwrot nagły przyniesie efekty i że wystarczy ludziom pomachać przed nosem tymi hasłami, które wcześniej PiS zwalczał, ale teraz przyjął za swoje? Nie wiem. Mam cały czas jakiś  element zaufania do ludzkiego zdrowego rozsądku, do tego, że ludzie jednak nie dają się tak całkowicie zrobić w bambuko, nie dają się robić na szaro, że nie wystarczy im sprzedać coś i oni natychmiast to łykają. Ale szczerze mówiąc, doświadczenie nauczyło mnie w tej sprawie dużego pesymizmu. Pamiętam doskonale jak z dnia na dzień w roku 2010 ten sam prezes Kaczyński, który ogłosił odezwę do braci Rosjan, do braci Moskali, miesiąc później nagle całkowicie też o 180 stopni zmienił front, tylko wtedy dotyczyło to innej sprawy. 

No i co? Jego elektorat mu to natychmiast zapomniał, wybaczył. W Polsce po tej stronie prawej dominuje przekonanie, że wystarczy dobrze chcieć, a ludzie się ciągle mylą, więc nie ma co specjalnie pamiętać o tym, co oni tam mówili i co robili. Ważne, że dobrze chcieli, a najważniejsze, że są przeciwko tej drugiej stronie, tej postępowej europejskiej. No ta druga strona z kolei postępowa europejska syci się i żywi tym, że tamta strona to jest strona właśnie ta niewłaściwa patriotyczna i tak dalej i tak dalej. 

Był krótki moment, kiedy ten mechanizm nie działał. To był rzeczywiście okres do końca rządów Prawa i Sprawiedliwości, gdzie obie formacje prześcigały się tak naprawdę w tym jak bardzo nie dostrzegają, jak bardzo nie widzą bandaryzmu i jak bardzo jedynym ich zagrożeniem, jedyną ich myślą było zagrożenie rosyjskie. No ale teraz, prawda, jest nowa mądrość etapu, wajcha przełożona. Oddają ordery i mówią teraz, że banderowcy są banderowcami, chociaż przedtem nie byli banderowcami, tylko byli naszymi ludźmi, naszymi bohaterami. Byli razem z nami partnerami budowania nowego, lepszego świata. Tak kręci się ten świat. A czy będzie się tak kręcił dalej i czy ta ten zabieg się okaże skuteczny? Dowiemy się już wkrótce. Za dwa, trzy, ctery tygodnie pojawią się kolejne sondaże i one pokażą czy ten mechanizm, który teraz zastosował prezes Kaczyński, czy on się uda, czy on się nie uda. 

Jarek Ruszkiewicz

----------------------------------------------------------------------

Jeśli doceniasz to co robię i uważasz, że to potrzebne możesz postawić małe piwo albo dużą kawę :)

Nie wpuszczam żadnych reklam, żebyś miał komfort czytania.

PL 07 1020 3352 0000 1602 0343 3562

Dopisek - "Wsparcie bloga"

Z góry dziękuję, Jarek Ruszkiewicz 


Komentarze