Hucpa Zełenskiego czyli Polak Polakowi wilkiem



Order Orła Białego został oficjalnie odebrany Zełeńskiemu. Prezydent Ukrainy, jak zawsze pełen szacunku do Polski, odesłał nasze najwyższe odznaczenie kurierem. W jego ślady natychmiast poszli inni ukraińscy dyplomaci, masowo zwracając nasze medale. Mało tego, polskie odznaczenia zaczęli demonstracyjnie oddawać nawet sami Polacy. 

Większość rodaków kibicuje prezydentowi Nawrockiemu. Część jego przeciwników mówi nawet, że to jedyna jak dotąd jego dobra decyzja. Są też tacy, którzy wylewają na głowę państwa wiadra pomyj idąc ramię w ramię z narracją rządu. A w tym samym czasie Ukraińcy jednoczą się wokół swojego lidera. W sieci wrze, a pod ich wpisami pełnymi pogardy do naszych orderów kłócą się wyłącznie Polacy. Kiedy jedni boją się rosyjskich dronów, a drudzy ukraińskich nastrojów, prawdziwe zagrożenie detonuje się zupełnie gdzie indziej. 

Wojna polsko-polska właśnie weszła na zupełnie nowy, jeszcze bardziej szkodliwy niż dotąd poziom. Fakt, że jesteśmy do bólu spolaryzowanym społeczeństwem to żadne odkrycie. Od lat dwie wiodące siły polityczne karmią ten konflikt z aptekarską wręcz precyzją. Ale dopóki kisiliśmy się we własnym sosie tej wiecznej wojny popisu, było źle, ale stabilnie. Teraz granica absurdu została przekroczona. W momencie, gdy Polak staje przeciwko Polakowi, ślepo broniąc interesów obcego państwa, wychodzimy z naszej lokalnej bańki i wysyłamy światu jasny sygnał: "Hej, my się tu pozabijamy sami. Nie potrzebujemy wroga z zewnątrz". 

To, co się dzieje w przestrzeni publicznej od ponad tygodnia przyprawia o ból głowy. Ktoś pisał nawet, że nie wierzy własnym oczom, że jesteśmy podzieleni nawet w sprawach, gdzie bezsprzecznie powinniśmy stać murem jako jeden monolit. 

Mamy dziś potężny problem, który rósł przez dekady. To niewyobrażalna służalczość naszej klasy politycznej wobec zagranicznych partnerów, jednocześnie potworna nienawiść Polaka do Polaka. Doszło do tego, że część z nas woli lojalność wobec ukraińskiego prezydenta niż wobec własnej flagi. Skąd w nas ten kompleks niższości? Są w historii chwile, kiedy nawet największe animozje muszą ustąpić przed wartościami wyższymi. Honor i racja stanu nie mają barw partyjnych. Zełeński nadał jednej z jednostek imię bohaterów UPA. Nie będę tego wołkować, każdy wie o co chodzi. 

W każdym innym przypadku, przypadku jawnego czczenia nazistów, byłaby afera na cały świat. Dla przykładu, gdy TVN kręcił aferę z jakichś leśnych pseudourodzin Hitlera z tortem bodajże z wafelków, grzmiano, że to skandal, a zamieszani usłyszeli nawet wyroki. Natomiast dla Ukrainy, jedynego państwa w Europie, które po dziś dzień otwarcie czci kolaborantów nazistów, część z nas, w tym nasi możni rządzący, mają największą dozę zrozumienia. Nie mają z kolei zrozumienia dla Polaków, dla których jest to jawne naplucie w twarz. 

Nie mamy dobrej i łatwej historii z wieloma naszymi sąsiadami. Wiemy ile razy walczyliśmy o niepodległość, ile razy nasi przodkowie przelewali krew i ginęli z rąk różnych narodów. Jednakże historia zbrodni wołyńskiej jest w swojej istocie jedną z najbardziej brutalnych i też najbardziej pozostawionych bez rozwiązania po dziś dzień. I nie ma tutaj tłumaczenia, że odpuszczamy wszystko wszystkim tylko dlatego, że ktoś na przykład toczy wojnę. Nie jestem też zdania, że mamy na każdym kroku przytaczać Wołyń i tworzyć jakąś linię napięcia między narodami, gdzie te młode pokolenia Ukraińców to nie mają nawet o tych barbarzyńskich zbrodniach bladego pojęcia. 

I w tym rzecz. Każdy kraj przedstawia historię na swój sposób. Uczy kolejne pokolenia tego, czego chce. Więc to naszym zakichanym obowiązkiem jest pamięć historyczna i szacunek do własnego kraju, a nie innych państw wobec nas. Pojawiają się głosy, że Ukraina ma prawo czcić sobie kogo chce i nie będzie o tym decydować Polska. W porządku. Ale tym samym Polska ma prawo, a wręcz powinna decydować o wyciąganiu konsekwencji z różnych zachowań, nawet jeśli są to działania symboliczne. Dla Ukrainy symbolem i dumą jest UPA oraz pan Stefan B. A dla Polski symbolem powinna być jedność, taka jaką wykazywali nasi przodkowie za każdym razem, kiedy walczyli o wolność naszego kraju. W głowie mi się nie mieści, jak w obliczu takich sytuacji można gnoić prezydenta Polski i ludzi, którzy popierają fakt, że musimy w końcu zacząć się szanować. Tak samo jak w głowie nie mieści mi się to, że nawet z takiego tematu można było uczynić okazję do kompletnego podziału. Nie oszukujmy się, opcja rządząca skutecznie zadbała o ten podział. Nie jest tajemnicą, że ta strona zapatrzona sekciarsko w pana premiera i koalicję przyhamowałaby na pewno swoją krytykę i bluzgi, gdyby premier z uśmiechniętą brygadą wyszedł i powiedział: "Często się nie zgadzamy, jesteśmy z prezydentem z dwóch światów, jednakże tutaj trzymamy wspólny front." Wspólny front nie przeciwko narodowi ukraińskiemu, a przeciwko haniebnym decyzjom jego władzy. 

To jest też to, co ja zawsze powtarzam, żeby oddzielać narody, narody jako ludzi od ich rządzących. Nie będę patrzył na każdego Ukraińca przez pryzmat Zełeńskiego, bo sam bym sobie nie życzył, żeby ktoś na mnie jako na Polaka patrzył przez pryzmat jakiegokolwiek polityka. To jest okrutnie płytkie i tutaj jest punkt, w którym możemy się na przykład właśnie od Ukraińców uczyć. Wiadomo, że Zełeńskiemu nie brakuje w kraju opozycji i wielu ludzi go krytykuje. To jest normalne. Jednakże w tej sprawie nawet jego przeciwnicy się zjednoczyli i stanęli za nim. Zarówno jak nadawał wojskowej jednostce imię UPA, jak i wtedy, kiedy wysyłał pocztą do Polski. 

To co się dzieje od tygodnia w Sieci to jest rzeźnia. Głównie na stronach stricte ukraińskich, no jadą po nas do spodu. Że jesteśmy nikim, że ani im, ani Europie nie jesteśmy do niczego potrzebni, że Rosja powinna tutaj wjechać i nas wszystkich wyrżnąć, że srają na nas i na nasze ordery. 

Czy to jest tragiczne? Nie. Tragiczne jest to, że wtórują im w tym Polacy. Nie oburza mnie, że Ukrainiec stoi za Ukraińcem czy że stoją za swoim prezydentem, bo ja im zazdroszczę postawy. Jedyne co mnie oburza to nasz podział, bo poszło to już tak daleko, że nawet w obliczu takiej sytuacji my się żremy między sobą. Czy ja uważam, że Polacy powinni obrażać Ukraińców w sensie ludzi, narodu? Nie. Czy uważam, że powinno się jasno wyrazić stosunek do ich prezydenta i stanąć murem za swoim? Tak. Każdy kto gnoi własnego prezydenta i część Polaków nie jest solidarny z Ukrainą tylko jest idiotą. Idiotą kompletnie niewdzięcznym za to, że może żyć w wolnej Polsce bowiem zapewnili mu to przodkowie. Polacy, nie Ukraińcy, nie Niemcy, nie Amerykanie. Zapewnili nam to nasi przodkowie, ci, którzy walczyli pod biało-czerwoną flagą i którzy za nią ginęli. Również ci, których żony, matki i dzieci nadziewano masowo na widły przez przodków Ukraińców. I to nie chodzi o to, żeby mścić się na 10 pokoleń do przodu za to, co wydarzyło się w historii, tylko dbać o to, żeby się nie wydarzyło więcej w przyszłości. Służalczością wobec innych, a pogardą wobec samych siebie, jedyne co pokazujemy, to słabość. Nikt się z nami nie liczy i nikt nas nie szanuje. Nie mówię, że na każdym kroku ktoś ma się nam kłaniać i dziękować. To kompletnie nie o to chodzi. Ale prawdą jest to, że gdyby nie my i wtedy jeszcze tylko my, to Ukrainy nie byłoby już w pierwszych dniach tej wojny. Pompowane tam miliardy euro i tony sprzętu, to jest jakiś kosmos. Natomiast jak spojrzycie dziś na chociażby ukraińskie sondaże, komu są najbardziej wdzięczni za pomoc i kogo uważają za takiego swojego największego sojusznika, to przodują Niemcy, Wielka Brytania i Ameryka. I nie, nie chodzi o to, żeby pomagać tylko dlatego, aby ktoś był wdzięczny. Niech oni nam nie będą za nic wdzięczni, tylko na Boga! Niech Polacy łaskawie będą wdzięczni za wolną Polskę i za to, że w końcu przyszedł pierwszy polityk, który ma jaja. Powiedzieć jakkolwiek: "Hola, hola, trochę szacunku. Niech sobie elita jedzie po tym Nawrockim, jeśli musi. Niech go nie poważa, niech liczy dalej głosy. Niech ta wojenka popisowska trwa, jeśli tak bardzo się tym naród karmi. Ale jeśli jesteśmy w sytuacji międzynarodowej, gdzie wróg podobno czycha za rogiem, to tu nie ma prawa być podziału na Tusków i Kaczyńskich. 

Tu jest Polska i jedyna właściwa narracja to jest narracja polska. Ja mam ogromne szczęście, bo znam z Ukrainy samych fajnych ludzi. Znam osoby, których tata czy brat siłą zostali zabrani na front i nie było z tym żadnej dyskusji. Oni też wdzięczni swojemu prezydentowi nie są, że w kraju rozkwita korupcja, on i jego ludzie bogacą się, a im zabierają bliskich, których skazuje się na niebezpieczeństwo. Jednak mimo wszystko, mimo tego, że się z tym nie zgadzają, oni są za sobą i za swoim krajem. Czego o nas powiedzieć nie można. 

Ostatnio jedna znajoma z Ukrainy, która jest tutaj już kupę lat, mówi do mnie: "Dużo Polaków Ada nienawidzi Ukraińców i ja w sumie nawet nie mam wam tego za złe. Nawet się czasem nie dziwię, ale to jak wy siebie nienawidzicie nawzajem, no to jest jednak dziwne." Tak, to jest dziwne. To jest chore. To jest przede wszystkim niesamowicie niebezpieczne. Wielu z nas bardzo boi się Rosji i Putina, bo nieprzewidywalny, bo chory, bo straszny. Wyobraźcie więc sobie państwo sytuację, oczywiście czysto hipotetycznie, że ten nieobliczalny człowiek któregoś dnia wpada na pomysł, że w sumie to zaproponuje tej Ukrainie, że da jej spokój, ale ta w zamian pomoże mu napaść na Polskę. Tak jak mówię, wyobrażamy sobie czysto hipotetycznie. Czy wy myślicie, że władza ukraińska powiedziałaby wtedy: "No co ty Putin, zapomnij, Polska to są nasi bracia, my tutaj za nich walczymy?" No błagam, każdy patrzy na siebie i na swój interes. To znaczy każdy tylko nie my. Nie wspomnę już o tym, że podzielonym narodem nie tylko łatwo się manipuluje, co na potęgę robią nasi politycy, ale tak podzielony naród jest też bardzo łatwym celem dla każdego z zewnątrz. 

Jaką mamy pewność, że nie wpuściliśmy sobie do kraju konia trojańskiego? Jaką mamy pewność, że w przypadku zagrożenia ktokolwiek nam pomoże? Bo na to, bo prezydent się kumpluje z Trumpem. Oczywiście to są duże atuty, ale przede wszystkim musimy liczyć na siebie. Trump obecnie robi interesy zarówno z Ukrainą, jak i z Rosją, a interesy są dla tego akurat człowieka najważniejsze. Od Zeńskiego Pentagon chce patentu na najnowocześniejsze drony, bowiem Ukraina już na tę chwilę swoim poziomem w tej tak zwanej nowej wojnie przebiła niektórymi sektorami tych do tej pory największych. 

Rosja. Z Putinem Trump będzie budował tunel łączący Alaskę i Syberię dwa razy dłuższy niż kanał La Manch. Uważacie, że ktoś poświęci interesy własnego państwa dla Polski, która była naiwniakiem i sama o siebie nie umiała zadbać? No muszę państwa rozczarować. Drugich takich jak my to prawdopodobnie nie ma na świecie. Każdy robi interesy i wiele państw pomaga Ukrainie, ale chce za to czegoś w zamian. A my oddajemy wszystko bez realnych korzyści, bez szacunku do siebie, zamykając oczy, gdy na nas plują. A jak toczą się ważne rozmowy głów państw, to nasz premier jedzie w drugim wagonie. Brakowało tylko, żeby jechał tam, nie wiem, z jakimś bydłem. 

Nie dbamy o nasz interes i nie uczymy się na błędach. Nasi niemieccy sąsiedzi nie czekają, tylko działają, z Ukrainą już zawarli jakiś czas temu taki sojusz o zacieśnionej współpracy. Oni im kasę, Ukraina im patenty na najlepsze drony. Umowa podpisana, sprawa jest jasna. A Polska? Polska poza pompowaniem kasy, w tym już nawet kasy z tego sławnego SAFE, co to tak nas i tylko nas miało wspomóc, nie dostaje nic. Wielmożny marszałek (Czarzasty) w weekend w wywiadzie mówi, że no czekamy na te drony. >> Byłem w fabryce dronów na Ukrainie i wiem jak daleko to jest posunięte. >> Panie marszałku, a ja rozmawiałem kilka dni temu w radiu z panem wiceministrem Tomczykiem, >> pytając go o to, czy przekazaliśmy MIG Ukraińcom. I on powiedział wprost: "Dopóty, dopóki nie dostaniemy technologii dronowej od Ukraińców, te MIG nie zostaną przekazane." 

Czyli jednym słowem, atak dronów na Polskę miał miejsce 10 września. Minęło od tego momentu kilka miesięcy. Dlaczego Ukraińcy nie przekazali nam tej technologii? Może tu jest problem. >> Zostaw, ale zostawmy to tę dyskusję między jednym resortem obrony polskim a resortem obrony ukraińskim. Ale pana zdaniem nie jest to zastanawiające. >> Moim zdaniem trzeba mieć cierpliwość. >> To czekajcie dalej. Już te drony mieliśmy dostać za Migi, teraz za SAFE. Ciekawe ile razy jeszcze będą nam wciskać tę samą bajeczkę. Jak ujawnił Zbigniew Parafianowicz, w kancelarii premiera wiedziano, że Niemcy będą robić wszystko, by nas z Ukrainą poróżnić. I jak tę wiedzę wykorzystali? Ano nijak, robią dokładnie to, na czym zależy kanclerzowi Merzowi. Tak samo jak Niemcy już przebierają nóżkami, by wrócić do biznesu z Rosją, bo każdy wie, że jakoś w końcu ta wojna się skończy albo chociaż zawiesi. Jakoś te relacje będą musiały wyglądać również z tym strasznym Putinem. Wie to prawie każdy. Prawie, bo Polska żyje sobie w jakimś letargu, a nasi politycy skaczą sobie do gardeł o odebrany order. Zarówno ludzie, jak i najważniejsi politycy stają do siebie w kontrze w temacie, który powinien być ponad podziałami. Ba, jak padło oficjalnie, że odbierają Zełeńskiemu order, to grupa szaleńców zebrała się pod Pałacem Prezydenckim, żeby protestować. 

W DNA Ukraińców jest to, że szanują jedynie silniejszych od siebie, co widać gołym okiem. I tak powinno być. mierzyć do tych największych, ale z zachowaniem własnego interesu, bratać się z największymi, ale na zasadzie wymiarnych korzyści. A u nas pierwszy raz jakikolwiek polityk wykazał się honorem i w sprawie dotyczącej głównie symboliki. U nas histeria i skowyt, bo ukraiński pseudobohater ma oddać polskie odznaczenie. On ma to odznaczenie głęboko w czterech literach, bo gdy jemu coś nie pasuje to po prostu Polską gardzi. Świadomość tego, że ta rebanderyzacja Ukrainy jest dla nas groźna, bo przecież każdy nacjonalizm, który ma  ostrze wymierzone w państwa inne niż Ukraina jest groźny. Mówienie o tym, że to nie jest przeciwko Polsce, jest moim zdaniem fikcją. Ukraiński nacjonalizm integralny w wersji light, który teraz przeżywa swój renesans na Ukrainie, zakłada realizację celów tylko jednego państwa bez oglądania się na na cele innych państw. Jest to właśnie potencjalnie groźne dla Polski. Zresztą widać w polityce, że Załeński grając powyżej swojej wagi w ogóle nawet nie uwzględnia tych interesów dotyczących handlu, zboża, czegokolwiek w przypadku Polski. Rozmawia ponad głowami Polski z Brukselą. Próbował grać w Stanach Zjednoczonych, traktując nas jako klienta Stanów Zjednoczonych. Próbował grać w Stanach na to, żebyśmy przekazali broń koreańską Ukrainie. W to wszystko wynika z pewnej podbudowy ideologicznej, z pewnego mitu założycielskiego, który buduje się w państwie, który się opiera właśnie na tej wersji nacjonalizmu integralnego w wersji light, czyli tego, że żadne interesy innych państw się nie liczą. Załatwia to na na twardo, na zimno, bez uwzględniania jakichkolwiek kompromisów. Jedziemy  po całości, pokazuje tę pogardę na każdym kroku i dba wyłącznie o własny interes. A my jedyne o co zadbaliśmy to żeby jego prawa ręka oskarżona o korupcję mogła sobie bezpiecznie przez Polskę zbiec do Izraela przed zatrzymaniem. Straż graniczna nie komentuje. A co miała skomentować? Że nasi możni wręcz prawdopodobnie zlecili, aby gościa bezpiecznie przez Polskę wypuścić? 

Tak jest od samego początku. Zero dbałości o nasz kraj. Wiecie państwo w ogóle za co prezydent Zełeński dostał ten order? Otóż Andrzej Duda dostał odznaczenie od Ukrainy za pomoc im. No i ponoć jest taka niepisana zasada, że jeśli prezydent państwa dostanie order od innego prezydenta, to powinien mu także wręczyć order polski. No cyrk. Ba, ja się nie dziwię w ogóle oburzeniu, że jeden Nawrocki miał jaja okazać chociaż szacunek wobec symbolu, bowiem prezydent Duda rozdawał te ordery jak ulotki na ulicy. 108 orderów Orła białego za samej jego kadencji. Nawet prezydent Cypru ma ten order, ale nie jestem w stanie państwu powiedzieć jak się chłop nazywa. Taki właśnie jest ważny i tak się właśnie w Polsce zasłużył. 

Raz jeden jakiś przedstawiciel władzy niejako wymaga minimum szacunku, a Polacy co? No podzieleni jak ta lala. Jeszcze się wyzywa od nazioli tych, którzy ten fakt popierają i te argumenty, bo to popsuje nasze relacje. A jakie my mamy niby relacje? Nikt nas tam nie uważa i nie poważa. W czterech literach mają Wołyń, w tyłku mają polską pomoc. Dajemy, to biorą. Proste. A jak nie dajemy, to jeszcze tylko krzyczą: "Dej, dej, daj, daj, daj, daj, daj". Padły też hasła, że jesteśmy sługami narodu ukraińskiego, to musieliby być głupi, żeby nie korzystać. Głupi tak jak my, bo prawda jest taka, że to nie oni mają poważać Polskę czy płakać nad Wołyniem. Tylko my, ale my wszyscy, a nie podzieleni 50 na 50. 

Na Ukrainie prezydent oddaje ten nasz order, a raczej wysyła go pocztą. To solidarnie oddają polskie odznaczenia też inni ukraińscy dyplomaci, a naród ich wspiera. U nas, u nas wychodzą jeszcze tacy jak były poseł Piotr Folger, który dostał złoty krzyż zasługi w 2005 roku i w imię solidarności z Zełeńskim też oddaje swoje odznaczenie. To, że solidaryzują się z Zełeńskim jego ludzie to jest normalna sprawa, ale Polacy, co to jest w ogóle za farsa? Nikt nie daje do świata sygnału o słabości swojego państwa tak jak Polska. Nie wspomnę już o tym festiwalu hipokryzji, który też w podziałach tylko pomaga. Jak poprzedni obóz rządzący był u władzy, to klękali przed Zełeńskim tak jak klęka dzisiaj koalicja. Nagle oni są w opozycji. Prezydent z ich obozu niejako zbiera laury za to, że się tej narracji stawia. No to i oni zaczynają się stawiać. 

Nasze braki historyczne, nasz podział, nasz brak poszanowania własnego państwa i siebie. Ja nie mam pretensji do Ukraińców, że wyzywają nas od najgorszych i innych takich, ale że Polak się tak zwraca do Polaka, to jest po prostu hańba. Część z was przeżywa wojnę na Ukrainie, przeżywa zbrodnię w Strefie Gazy, a sprawiacie wrażenie, że gdyby u nas przyszło co do czego, to pozabijalibyście innych Polaków. Niestety, ale taka jest prawda. Patriotyzm to nie jest faszyzm. Oddanie serca swojej ojczyźnie to nie stawanie wrogo do obywateli innej ojczyzny. Jaki jest problem w tym, żeby solidaryzować się z Ukraińcami? Ukraińcami jako ludźmi, tymi, którzy na przykład uciekli stamtąd w 2022 roku. Przy jednoczesnym pokazaniu ich prezydentowi hola hola, drogi panie, trochę szacunku. Naprawdę nie widzę najmniejszej sprzeczności z tym, żeby żyć w zgodzie z innym narodem, jednocześnie szanując własny kraj. To też daje jasny sygnał, że pomagamy, bo jesteśmy dobrzy, ale szanujemy się, bo mamy honor. Jak się jednak ma klapę na oczach i wszczepioną, może przez polityków, a może przez wychowanie w domu, wrogość do własnych rodaków, to tutaj już ratunku, drodzy państwo, nie ma. 

Patrząc na to, jaki klaruje się dziś układ geopolityczny, jak wszyscy ze wszystkimi zaczynają zawiązywać sojusze, współpracę, umowy i jak każdy z każdym robi interesy, to nóż się w kieszeni otwiera gdzie jesteśmy my, zostawieni na lodzie z długami, bo to jednak my będziemy spłacać tę wielmożną pomoc dla Ukrainy. Mimo tego jest spazm o order. Mało tego, w chwili gdy prezydent kraju ogłasza odebranie tegoż orderu, to premier jedzie na spotkanie z Zełeńskim i Unią, przytula się i dyskutuje nad ich szybszym wejściem do Unii Europejskiej. No i jeszcze przy okazji kolejne 2 miliardy pomocy od Polski. Jeśli dla kogoś to jest normalne, no to ja wolę być nienormalny. 

Tak samo jak niejako straszący nas prezydent Ukrainy, że to nie jest dobra decyzja, że to polityczna zagrywka prezydenta Nawrockiego. Skoro nie interesuje cię, że obrażasz Polaków gloryfikując UPA, więc i od naszych zagrywek politycznych czy honorowych wara! To jest jedyna słuszna narracja. Skoro my nie mamy prawa podważać jego decyzji co do nadawania imienia UPA, to i on nie będzie mówił, czy nasz prezydent decyduje dobrze czy źle, co by się nie działo i jakby się nie działo, to w takim wypadku staje się murem za swoimi. To jest nasz zasmarkany obowiązek, jeśli ktoś naprawdę jest Polakiem. Nie jesteśmy i taką drogą nie będziemy silnym, szanowanym państwem nigdy. 

Powinniśmy wiedzieć doskonale, że jakby coś się miało u nas stać, to politycy będą bezpieczni. Część wyparuje w mgnieniu oka grzać bezpiecznie tyłki w swoich rezydencjach daleko w ciepłych krajach. Z ręką w nocniku zostaniemy my, my wszyscy i pewnie wtedy też zamiast się zebrać w jedność to zacznie się wojna. Czy nasza sytuacja to jest wina Tuska czy Nawrockiego? Bo przecież wojna polsko-polska to już większy symbol narodowy niż orzeł w herbie czy biało-czerwona flaga. Taka jest, proszę państwa, smutna prawda.

Jarek Ruszkiewicz

--------------------------------------------------------------------

Jeśli doceniasz to co robię i uważasz, że to potrzebne możesz postawić małe piwo albo dużą kawę :)

Nie wpuszczam żadnych reklam, żebyś miał komfort czytania.

PL 07 1020 3352 0000 1602 0343 3562

Dopisek - "Wsparcie bloga"

Z góry dziękuję, Jarek Ruszkiewicz 


Komentarze