Rozmowy z Ukraińcami czy odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego nie dadzą nic, kompletnie nic. Jedyne co by dało, co by przemówiło, to remont lotniska w Jasionce, wstrzymanie transportów broni, wstrzymanie socjalu dla Ukraińców na terenie państwa polskiego i cofnięcie zgody na pobyt w Polsce dla całej rzeszy Ukraińców. Także cofnięcie dofinansowania na kształcenie się w polskich szkołach i na polskich uczelniach ponad 200 000 dzieci i młodzieży z Ukrainy. To na pewno dałoby znacznie większy efekt.
Nie sądzę, żeby to dało całkowity efekt, ponieważ banderyzm na Ukrainie to jest problem systemowy. To nie jest kwestia jednej decyzji. Tutaj bez współpracy Polski z innymi krajami regionu, z Turcją, z Białorusią, z Rosją i oczywiście podniesienia tego tematu na forum Unii Europejskiej, uzyskania wsparcia dla penalizacji banderyzmu niewiele można zrobić. Krótko mówiąc, Polska samodzielnie sobie nie poradzi z rozrostem banderyzmu ukraińskiego. Zresztą zmiana struktury etnicznej państwa polskiego zaszła już tak daleko, że jeżeli Polska natychmiast, nie znormalizuje relacji z Rosją i z Białorusią, to czeka nas straszliwa bieda. Powtórka z historii II Rzeczpospolitej, jeżeli chodzi o wojny narodowościowe na naszym terytorium, terroryzm, to wszystko nas niestety czeka. To nie jest pytanie czy, to jest pytanie kiedy.
Kwestia rekonstrukcji rządu, podobno jest planowana tuż po wakacjach. Oczywiście nie chodzi o to, aby trwale to zrekonstruować, tylko aby przygotować się do przyspieszonych wyborów parlamentarnych. I takie chodzą pogłoski o możliwych wyborach parlamentarnych przyspieszonych w listopadzie. Gdyby do nich doszło, to moim zdaniem będą one odbywać się na żądanie amerykańskie. Widać te kwestie zmiany polityki, czy próba nacisku, presji na władzę w Warszawie, aby znormalizować relacje z Białorusią. Są takie naciski amerykańskie.
No i pojawia się tutaj okno możliwości. Ono długo nie potrwa. Dlatego tutaj potrzebna jest ogromna mobilizacja społeczna, mobilizacja polityczna, aby rządzące frakcje Polską do tej pory, które są odpowiedzialne za wojnę polsko-polską, zrobiły jak najgorszy wynik.
Dopiero wpuszczenie świeżej krwi do polityki, wpuszczenie ludzi, którzy chcą realnych zmian, którzy chcą powołania sejmowej komisji do spraw zbadania wpływów ukraińskich w instytucjach państwowych III Rzeczpospolitej może cokolwiek zmienić, ale absolutnie potrzebą chwili jest natychmiastowa normalizacja relacji z Rosją i Białorusią.
Polska z ukraińskim banderyzmem i z polskojęzycznym banderyzmem po prostu sobie nie poradzi jako państwo, jako instytucje. To zaszło za daleko i tutaj ewidentnie potrzebne jest wsparcie.
Na 17 czerwca bieżącego roku przewiduje się podpisanie umowy o współpracy wojskowej z Niemcami. Najnowsze informacje mówią o tym, że nie będzie ona zawierała dwustronnych gwarancji bezpieczeństwa. Czyli krótko mówiąc, ma to wszystko nie wychodzić poza dotychczasowe zapisy zawarte w traktacie północnoatlantyckim. No i oczywiście w traktatach unijnych, w traktatach europejskich. A zatem fundamentalne pytanie, po co taka umowa? No bo przecież umowa z Francją z maja ubiegłego roku czy umowa z Wielką Brytanią z maja bieżącego roku zawierała pasusy dotyczące kwestii bezpieczeństwa, wzajemnego bezpieczeństwa. A tutaj mówi się wprost, że nie będzie ta umowa zawierała dwustronnych gwarancji bezpieczeństwa z Niemcami. Dlaczego to jest istotne? Po pierwsze, dziwi to. Po co w takim razie mając traktat północnoatlantycki i traktaty europejskie zawierać jeszcze jakiś dodatkowy traktat z Niemcami, który nie daje nam żadnej wartości dodanej w zakresie bezpieczeństwa?
Po drugie, dlaczego w grupie E3, w rdzeniu "koalicji chętnych", czyli Wielka Brytania, Francja, Niemcy, dlaczego w tym trójkącie tylko i wyłącznie Niemcy nie chcą dawać Polsce dodatkowych gwarancji bezpieczeństwa?
No i wreszcie po trzecie, dlaczego rządowi Donalda Tuska tak się spieszy z podpisaniem tej umowy? Pewnie rekonstrukcja rządu na horyzoncie, pewnie groźba wojny, tak jak powiedział to Donald Tusk na łamach Financial Times, też gdzieś na horyzoncie. No ale jednak jest to zastanawiające. Zastanawiający jest ten pośpiech, w jakim procedowana jest treść tej umowy. Zastanawiające jest to, jak bardzo zależy Donaldowi Tuskowi na ominięciu prezydenta Karola Nawrockiego, jak bardzo zależy na ominięciu artykułu konstytucji, który mówi o dużej ratyfikacji umów związanych z obronnością.
Po raz kolejny będzie łamana konstytucja, gdzie umowa o obronności czy o wydatkowaniu dużych środków, po prostu nie będzie przechodzić przez parlament i przez podpis prezydenta. To jest coś niewyobrażalnego. Mamy do czynienia z sytuacją absolutnie kuriozalną. Mamy do czynienia z wysuwaniem Polski w roli zderzaka strategicznego przeciwko Rosji bez żadnych ostrych, konkretnych gwarancji bezpieczeństwa.
Traktat północnoatlantycki owszem, istnieje. NATO jest papierowym tygrysem, jak powiedział Donald Trump. Natomiast problem polega na tym, że artykuł piąty Traktatu Północnoatlantyckiego mówi wyraźnie o woli, dobrej woli poszczególnych krajów członkowskich.
A Niemcy, jeżeli nie będą chciały to wcale Polsce nie pomogą. Jeżeli będą chciały, to będą mnożyć przeszkody biurokratyczne związane chociażby z dostarczaniem sprzętu wojskowego czy pomocy humanitarnej do państwa polskiego z uwagi na swoje położenie geograficzne.
To jest bardzo znamienne, jest informacja podawana w mediach polskich i w mediach niemieckich, że umowa o współpracy wojskowej, którą Polska i Niemcy mają podpisać 17 września, nie będzie zawierała dwustronnych gwarancji bezpieczeństwa, tych można powiedzieć, pogłębionych w stosunku do NATO. No i oczywiście pojawia się argument, że zawetowałby to prezydent Karol Nawrocki. To jest szaleństwo, to jest absolutnie niewytłumaczalne. Zresztą Donald Tusk ma nie jedyną tego typu decyzję na swoim sumieniu i tym się powinien zająć ewidentnie Trybunał Stanu, bo przecież podpisał umowę z Wołodymierem Zełenskim w lipcu 2024 roku. Już po tym, jak Zełęski przestał być zgodnie z konstytucją Ukrainy głową tamtego państwa, bo 20 maja 2024 roku wygasła kadencja prezydencka Zełenskiego. W dodatku ta umowa z lipca 2024 roku nie była ratyfikowana przez polski parlament, nie przeszła przez podpis prezydenta. A zatem te 47 pakietów pomocy wojskowej przekazanych jeszcze od czasów rządów Mateusza Morawieckiego Ukrainie było przekazywanych nielegalnie.
Umowa z grudnia 2016 roku podpisana przez rząd "zjednoczonej prawicy" też nie przeszła dużej ratyfikacji, mimo że wyraźnie wymaga tego konstytucja. I to wszystko było przekazywane Ukrainie bezpłatnie na podstawie uchwał Rady Ministrów, a nie na podstawie ustawy. Dopiero ten ostatni pakiet był przekazany na podstawie nowelizacji ustawy o Agencji Mienia Wojskowego. I to jest problem, Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej jest permanentnie łamana. Zresztą widać, jak wiele środowisk w Polsce intelektualnych, eksperckich, politycznych, społecznych było szykanowanych przez ostatnie lata, bo mówiło prawdę. Mówiło prawdę o zagrożeniu ze strony ideologii banderowskiej, o zagrożeniu ze strony Ukrainy, która czci, oddaje kult ludobójcom. Ludzie byli opluwani, szykanowani, wyrzucani z pracy i nie ma dzisiaj winnych. Dlatego bardzo ważne jest, aby wykorzystać to okno możliwości, które się pojawia.
Czy nie jest już za późno na poprawę relacji Polski z Rosją? Uważam, że nie. Kluczowa jest tutaj prezydentura Trumpa. Tutaj pojawia się to okno możliwości. To wielkie odprężenie amerykańsko-rosyjskie, ta umowa z Anchorage, daje możliwość Polsce wbicia się w to okno. Jeżeli Polacy, w znaczeniu decydenci, ale także społeczeństwo nie zmobilizuje się w ciągu najbliższego roku i nie doprowadzi do zmiany polityki zagranicznej, Polskę czeka naprawdę bardzo trudny czas, najtrudniejszy po 89. Co do tego nie ma już żadnych wątpliwości. Jest groźba walk ulicznych z Ukraińcami, z częścią diaspory ukraińskiej, tej najbardziej zrewoltowanej, zradykalizowanej, najbardziej przesiąkniętej banderyzmem. To jest horyzont całkiem niedługi.
Komendant główny policji, inspektor generalny Marek Boroń mówi wprost o zakupach kamizelek kuloodpornych dla policjantów i to w skali masowej. To do czego się przygotowuje policja? Do strzelania do tych kamizelek na strzelnicach? No nie, do walk ulicznych. To jest groza tej sytuacji. Wpuszczono parę milionów ludzi absolutnie niekontrolowanych. Byłbym mocno zdziwiony, gdyby nie korzystały na tym nie tylko trzy służby specjalne ukraińskie, ale także wywiad rosyjski. Przecież wywiad rosyjski nie przepuści absolutnie takiej okazji.
Mówi się tak dużo o "onucach", o ruskich agentach. A kto wpuścił podglebie dla działalności rosyjskiego wywiadu w Polsce? Tacy ludzie jak niejaki Żaryn, jak Kamiński, którzy byli u władzy, kiedy otwierano granicę na przestrzał, gdzie nie było żadnych ośrodków filtracyjnych dla obywateli ukraińskich, gdzie nie było połączenia polskiego systemu z ukraińskimi systemami, gdzie dzisiaj ABW musi po prośbie chodzić do ukraińskiego SBU i prosić się o informacje na temat obywateli Ukrainy, którzy są podejrzewani o podkładanie ładunków wybuchowych w Polsce.
Doszło do najbardziej drastycznego obniżenia poziomu bezpieczeństwa wewnętrznego państwa polskiego po 89 roku. No i nie ma winnych. A ci, którzy najgłośniej właśnie krzyczeli przeciwko Rosji, najbardziej tej Rosji sprzyjali. Bo ta sytuacja to jest modelowa, wymarzona wręcz sytuacja do tego, aby Rosja osiągnęła swoje zamierzone cele z grudnia 2021 roku.
Możliwa jest zmiana sojuszy. To się wydaje dzisiaj oczywiście geopolitical fiction, ale nie takie rzeczy się udawało się robić. Przypomnę tylko dwie wojny czeczeńskie. Pamiętam jak dziś, że w latach 90 było mnóstwo takich enuncjacji prasowych, różnych wypowiedzi medialnych, że naród czeczeński nienawidzi Rosji, że to jest wojna na śmierć i życie, że ta wojna będzie wiecznie trwała, że podpali Rosję, że dojdzie do rozpadu Rosji. Na tej kanwie zresztą były ambasador Polski w Moskwie, były ambasador Polski w Pekinie i także były analityk Ośrodka Studiów Wschodnich napisał przecież wiekopomne dzieło. Napisał dzieło pod tytułem "Czy Rosja przetrwa do roku 2000?" Doktor Wojciech Zajączkowski, bo o nim mowa, były analityk Ośrodka Studiów Wschodnich, a obecnie jeden z zastępców ministra Radosława Sikorskiego. Takie mamy niestety, kierownictwo MSZ. To jest żenujące to, co się dzieje, jeżeli chodzi o prowadzenie polskiej polityki zagranicznej. Ale tak jak mówię, okno możliwości pojawia się, ale będzie trwało bardzo, bardzo krótko i warto zmobilizować się maksymalnie politycznie na ten czas.
Przedłużanie przez Rosję wojny jest zamierzone. Wojna na wyniszczenie Ukrainy, także wyniszczenie zasobów wojska polskiego i innych armii europejskich jest obliczona. To nie jest wojna pełnoskalowa. Nie ma powszechnej mobilizacji w Rosji, nie ma ataków dekapitacyjnych, nie ma bombardowania ulicy Bankowej, nie ma przecinania linii zaopatrzenia, bo przecież tam mają pełną parą, z punktu widzenia Rosji pracować linie zaopatrzenia łączące Polskę i Ukrainę. Pełną parą ma iść sprzęt. Ma iść tego sprzętu ile się da na Ukrainę, bo on jest tam mielony, niszczony, a Ukraina się wyludnia.
Dzisiaj pod władzą rządu w Kijowie Ukraińcy nawet sami nie wiedzą ile ludności mają. Jeden z ministrów w obecnym rządzie mówi, że to jest przedział między 23 a 25 milionów ludzi, z czego 11 milionów emerytów. Ukraina już dzisiaj jest państwem upadłym. Bez kroplówki z zachodu dojdzie tam do przewrotu, dojdzie tam do zmiany sojuszy, bo Ukraina nie zostanie członkiem NATO i w obecnym kształcie nie zostanie także członkiem Unii Europejskiej w dającej się przewidzieć przyszłości.
Pytanie czy dojdzie do zachowania integralności państwa ukraińskiego, czy nie powstaną dwie Ukrainy? Jakaś Republika Zachodnioraińska i jakaś, nazwijmy to umownie, republika kijowska. To wcale nie jest wykluczone.
Potępiam przemoc w stosunkach międzynarodowych i w żaden sposób nie usprawiedliwiam żadnej wojny, ale na Zachodzie są poważne głosy poważnych badaczy, którzy wyraźnie mówią, że ta wojna została sprowokowana przez Zachód. Sam szef amerykańskiej dyplomacji Marco Rubio w ubiegłym roku nazwał tę wojnę mianem proxy war, czyli wojny zastępczej, którą Stany Zjednoczone rękami Ukraińców prowadzą z Rosją. A zatem jeżeli tak na to spojrzymy, to jednak decyzja samego Władimira Putina tutaj nie wystarczyła. Ale moim zdaniem Władimir Putin z Donaldem Trumpem porozumieli się co do kształtu, z grubsza, przynajmniej w zarysie, kształtu nowej architektury bezpieczeństwa w Europie Wschodniej. I nie jest to informacja dobra dla państwa polskiego. Jeżeli ktoś myśli, że wojsko amerykańskie ochroni Polaków przed terroryzmem ukraińskim, no to jest w mocnym błędzie. Ale pożyjemy, zobaczymy.
Ja o tym wszystkim mówiłem, mówię o tym od wielu lat. To co mówiłem się wszystko sprawdza. Sytuacja jest taka jak jak powiedziałem. To narastająca agresja Ukraińców wobec państwa polskiego. Jest narastające porozumienie amerykańsko-rosyjskie co do podziału stref wpływów. Jest kształtujące się strategiczne partnerstwo niemiecko-ukraińskie ponad głowami polskich decydentów w państwie polskim. Jest także utrzymywanie cały czas mostu gospodarczego Niemiec z Rosją. To jest sytuacja absolutnie katastrofalna dla państwa polskiego. Polityka realna jest niezwykle istotna i tego brakuje w Polsce. Brakuje ludzi, którzy potrafiliby myśleć niezależnie, a nie na rozkaz z zagranicy.
Perspektywa jakiejś wielkiej prowokacji pod obcą flagą niestety jest bardzo, ale to bardzo realna. Może to być prowokacja z użyciem środków napadu powietrznego. Może to być prowokacja z użyciem materiałów wybuchowych. W każdym razie prowokacja, gdzie zginą cywile, gdzie zginą niewinni ludzie, być może jakiś zamach na polityka. To wszystko jest możliwe, aby zrzucić odpowiedzialność na Rosję, aby wciągnąć Polskę do wojny. Mówił o tym otwartym tekstem były prezydent Andrzej Duda, o tym, że Ukraińcy chcą wciągnąć wszelkimi możliwymi sposobami kraje NATO do wojny.
I widać te frustracje w działaniach Zełenskiego. Widać tę próbę przykrycia wielkiej afery korupcyjnej najbliższego otoczenia Zełenskiego. Tutaj jest gigantyczna afera korupcyjna na Ukrainie, w którą zamieszany jest moim zdaniem sam Wołodymir Zełęski. I w tym kontekście niestety spodziewam się prób odciągnięcia uwagi od tych działań. Amerykanie naciskają na Zełenskiego, aby rozpisał nowe wybory. Ten jednak się trzyma bardzo kurczowo stołka prezydenckiego, mimo że jego kadencja wygasła 20 maja 2024 roku. Stąd spodziewam się różnego rodzaju prowokacji, prowokacji także pod pod fałszywą flagą.
Jarek Ruszkiewicz
-------------------------------------------------------------------
Jeśli doceniasz to co robię i uważasz, że to potrzebne możesz postawić małe piwo albo dużą kawę :)
Nie wpuszczam żadnych reklam, żebyś miał komfort czytania.
PL 07 1020 3352 0000 1602 0343 3562
Dopisek - "Wsparcie bloga"
Z góry dziękuję, Jarek Ruszkiewicz

Komentarze
Prześlij komentarz